Należałoby też dodać, że czasami wizja twórców filmu sprawdza się nie mniej, niż wizja autora pierwowzoru. Najlepszym przykładem może być tu Gra o Tron i Khal Drogo, (pierwszy) Daario Naharis, czy nawet Tyrion, który w książkach był niemiłosiernie brzydki. Mniej dobitnym przykładem jest Tywin Lannister - choć wygląd Charles'a Dance'a nie odbiega jakoś znacznie od tego, co pojawiło się w głowie G.R.R.Martina, to jednak aktor uczynił tą postać "swoją" i zupełnie zmienił perspektywę z jakiej patrzy się na głowę rodu Lwów.
Twór filmowy to zwykle odrębne dzieło, które różni się mocno tempem opowieści jak i samą narracją - cpt obvious.
Czasem jest do kwestia dostosowania wyglądu (czy też głosu) postaci do medium, a czasem wizji, jaką w ciekawy i fajny sposób może przedstawić duet aktora i reżysera.
Dlatego nigdy nie narzekałem na Zamachowskiego w roli Jaskra - bo to jak napisana była ta postać i to jak została zagrana sprawiało, że była wiarygodna i wcale nie kłóciło mi się to z książkową wizją barda.
I dlatego też nie narzekam na wszelkie odstępstwa od oryginału, zarówno pod względem fabularnym (choć tu akurat w granicach rozsądku) jak i aparycji występujących w opowieści osób.