Ekranizacja Sagi - czy za drugim razem będzie lepiej? (Hollywood, Platige Films, Netflix)

+
Status
Not open for further replies.
Dlaczego ludzie w sadze mówili na Geralta - odmieniec mutant itp? Świat wiedźmina jest stylizowany na średniowieczu a w tamtych czasach ludzie byli niskiego wzrostu . Dlatego Geralt musiał się wyróżniać wzrostem i posturą dlatego go nazywali odmieniec itp . Dlatego aktor musi być minimum 180 wzrostu i mieć dobrą sylwetkę :) .
 
@michalek12345, bo miał nienaturalnie bladą skórę? Dziwne oczy? Białe włosy mimo młodego wyglądu? A stylizacja stylizacją, ale to nie są żadne 'tamte czasy', zresztą gdyby były to nikt by nie używał słów takich jak mutacja czy genetyka ;)
 
Świat wiedźmina jest stylizowany na średniowieczu a w tamtych czasach ludzie byli niskiego wzrostu .
Świat wiedźmina jest stylizowany na średniowieczu a w tamtych czasach nie było elfów, krasnoludów i wiedźminów.

Ale były gnomy. GNOMY EWRYŁER
 
Dlaczego ludzie w sadze mówili na Geralta - odmieniec mutant itp?....

:shock: A to nie dlatego,że był wiedźminem?
-Miał gadzie oczy, białe jak mleko włosy.
-Nie posiadał pigmentu skóry.
-Przy kontakcie z jego skórą odczuwano mrowienie.
-Był ponad naturalnie sprawny, jego rany goiły się o wiele szybciej

Człowiek to jednak się całe życie uczy :D.
 
A ja zawsze sądziłem, że zwą go mutantem, bo ma białe włosy, gadzie oczy i jest wiedźminem.

E:

Ninja'd :D
 
Specjalnie o tym nie wspomniałem . Chodziło o wrażenie na pierwszy rzut oka :) Geralt nawet jak chodził w kapturze był wytykany placami :)
 

Guest 3669645

Guest
Serio uważasz, że to
[video=youtube;lHrlLMSY-nY]https://www.youtube.com/watch?v=lHrlLMSY-nY[/video]
Jest lepsze od tego?
Powtarzam -Nie miałem okazji słuchać audiobooka, a przy najmniej nie do momentu w którym pojawia się Jaskier. Więc nic nie uważam. Po tym co wcześniej pisałeś pomyślałem, że w audiobooku jest lepszy, źle Cię zrozumiałem :p

Odsłuchałem sobie ten sampel i rzeczywiście tragedia. Co nie znaczy że Zamachowski jest dobry do tej roli -To że są dużo gorsi nie jest argumentem ;)

Nowy filmowy Jaskier powinien jako tako pasować wyglądem do książkowych opisów, mieć pasujący do jego charakteru głos oraz zachowywać się jak Jaskier -Który jest rozgadanym, charyzmatycznym ku**iarzem szczerzącym non stop ząbki do każdej napotkanej dziewki :p A nie jakieś flaki z olejem. Nie musi nawet świetnie śpiewać, w końcu nie kręcą musicalu. Wystarczy żeby coś tam umiał i brzmiało to znośnie. Poza tym niech jest przynajmniej w miarę zgodny z tym co wiemy z książek.
 
Jaskier był podobny elfom, a elfy w serialu wyglądały jak menele więc wszystko pasowało :p U Bagińskiego wolałbym jednak Jaskra bardziej zgodnego z książkami, a nie obleśnie narysowanym przez Polcha komiksem.
 
W roli Jaskra widziałbym Mateusza Kościukiewicza:



Ma Jaskrowy wygląd, jest utalentowanym aktorem no i ma 28 lat, a jak doskonale wiemy Jaskier wprawdzie ma blisko czterdzieści, ale wygląda na blisko trzydzieści.
 
Last edited:
chyba niektórzy zapominają że wygląd ma drugorzędne znaczenie w przeciwieństwie do umiejętności aktorskich... :facepalm:
 

Guest 3669645

Guest
W takiej Ameryce i wygląd i umiejętności i wszystko inne ma tak samo duże znaczenie. Dlatego u nich (prawie) wszystko wygląda bardzo dobrze, bo niczego nie robią na odpiernicz i nie idą na kompromisy ;) Wydaje mi się, że po prostu u nas jest za mało perfekcjonistów.

No, może czasem z tymi umiejętnościami aktorskimi nie jest tak różowo. Ale i tak trzeba przyznać, że tam ludzie od strony technicznej oraz przygotowania produkcji / kompletowania obsady znają się na rzeczy.

Co do Pana Kościukiewicza...
https://www.youtube.com/watch?v=hZzMFmOstWg
Z wyglądu jest ok. I w sumie ma coś w sobie takiego "Jaskrowego". Jak z umiejętnościami aktorskimi / wokalnymi to nie wiem, ale wziąłbym gościa pod uwagę :p
 
Last edited by a moderator:
Wielu profesjonalnych aktorów jest wstanie poświęcić bardzo wiele aby przystosować swój wygląd do roli plus dochodzi jeszcze charakteryzacja, dlatego wygląd aktora stanowi mniejsze kryterium doboru w przeciwieństwie do umiejętności aktorskich tzw. "gry".
Dobrym przykładem bezgranicznego "wczucia się" w rolę może być http://pl.wikipedia.org/wiki/Daniel_Day-Lewis
 
Last edited:
Należałoby też dodać, że czasami wizja twórców filmu sprawdza się nie mniej, niż wizja autora pierwowzoru. Najlepszym przykładem może być tu Gra o Tron i Khal Drogo, (pierwszy) Daario Naharis, czy nawet Tyrion, który w książkach był niemiłosiernie brzydki. Mniej dobitnym przykładem jest Tywin Lannister - choć wygląd Charles'a Dance'a nie odbiega jakoś znacznie od tego, co pojawiło się w głowie G.R.R.Martina, to jednak aktor uczynił tą postać "swoją" i zupełnie zmienił perspektywę z jakiej patrzy się na głowę rodu Lwów.

Twór filmowy to zwykle odrębne dzieło, które różni się mocno tempem opowieści jak i samą narracją - cpt obvious.
Czasem jest do kwestia dostosowania wyglądu (czy też głosu) postaci do medium, a czasem wizji, jaką w ciekawy i fajny sposób może przedstawić duet aktora i reżysera.

Dlatego nigdy nie narzekałem na Zamachowskiego w roli Jaskra - bo to jak napisana była ta postać i to jak została zagrana sprawiało, że była wiarygodna i wcale nie kłóciło mi się to z książkową wizją barda.
I dlatego też nie narzekam na wszelkie odstępstwa od oryginału, zarówno pod względem fabularnym (choć tu akurat w granicach rozsądku) jak i aparycji występujących w opowieści osób.
 
Last edited:
Nie szczerbizmuj mi tu, proszę.

Ja ci tu zaraz dam "szczerbizmowanie". :fury:

Owszem, Szczerbic zastosował podobny zabieg w swoich "dziełach", ale zrobił to wyjątkowo nieudolnie. Nie znaczy to zaraz, że cały koncept jest do niczego. Wiernej adaptacji opowiadań w formie filmu zrobić się nie da, bowiem rezultat przypominałby teledysk (co też miało zresztą miejsce u Szczerbica) albo byłby to zbiór kilku bardzo luźno powiązanych ze sobą historii. To ostatnie może i przyjęło się w przypadku Sin City, w dużej mierze dzięki komiksowemu stylowi, ale jakoś wątpię aby Wiedźmin w takiej formie przypadł do gustu krytykom. Ja jestem za kompletnie autorską historią (może coś o początkach Geralta) albo luźną adaptacją w celu stworzenia spójnej i zamkniętej opowieści, co pozwoli na sprawdzenie niepewnego gruntu nim zrobią z tego serię.
 
Najlepsza adaptacja to chronologiczne połączenie niezbędnych opowiadań w całość aby następnie przejść do fabuły Sagi. Na to potrzeba serialu na miarę GOT albo trylogii LOTR
 
Tyle będzie spekulacji co do filmu o wiedźminie a nowe info prawdopodobne dopiero :" koniec roku" , gra w lutym a ja nie mam na czym grać) Zapowiada się ciężka jesień:)
Scenariusz powinien być autorski , ale ściśle zgodny ze światem wiedźmina to ma swoje plusy , kto czytał insygnia śmierci to potem się w kinie nudził na dwóch częściach?
 
@Shavod

Chyba nikt tutaj nie liczy na przełożenie książek w stosunku 1:1. Zawsze coś musi odpaść, coś się zmienić itp., by film miał odpowiedni rytm. Oczywistym jest na przykład przeniesienie przewrotu na Thanedd z Czasu pogardy i zakończenie tym wydarzeniem filmowej wersji Krwi Elfów. Nie zawsze jest tak, że każdy film musi stanowić zamkniętą całość. Widz ma inne podejście, jeśli wie, że idzie na pierwszą część większego cyklu. Ważne by historia go zainteresowała, a zakończenie dało powód do pójścia do kina na kontynuację.

Zaczynam sobie w głowie układać moją wersję obsady (patrząc realistycznie, czyli ograniczając się do naszego podwórka) i póki co mam tyle:

Geralt - Andrzej Chyra


Yen - Kamilla Baar


Jaskier - Mateusz Kościukiewicz

Ciri - Wiktoria Gąsiewska


Ku memu zdziwieniu największy problem z mam z Triss, bo jak pasuje z twarzy, to aktorska miernota.
 
Widzę, że o filmie zaczynają się już rozpisywać na zagranicznych stronach. Oczywiście na ogół w kontekście gier przywołując również nieśmiertelną nominację do Oscara Bagińskiego oraz porażkę poprzedniego filmu :p Tak czy siak, aktualnie chyba jestem bardziej nakręcony na film niż na nową grę o przygodach Geralta. Wiele rzeczy w Dzikim Gonie budzi zastrzeżenia i wątpliwości, sam na wiele z nich narzekałem, ale mimo wszystko jestem pewien, że podobnie jak w poprzednich częściach serii tak i tutaj plusy przyćmią minusy i gra ostatecznie spełni moje oczekiwania. Film natomiast jest wielką niewiadomą w niemal każdym aspekcie. O czym będzie opowiadał? Jak będzie wyglądał? Kto zagra i w jakim języku? Czy twórcy postawią raczej na praktyczne efekty specjalne czy głównie CGI? Kiedy premiera? I wiele, wiele innych. Oczekiwania są ogromne, a i Bagińskiemu taki sukces się przyda, może wreszcie uwolni się od klątwy Katedry. Nie ważne gdzie o nim mówią i w jakim kontekście, zawsze zaczyna się od tego samego zdania: "Tomasz Bagiński - nominowany do Oscara za Katedrę.". Nominacja to jednak nie to samo co wygrana, a przywoływanie ciągle tego (nieco wątpliwego) sukcesu z przed kilkunastu lat sugeruje, że facet nie zrobił już nic więcej godnego uwagi.

Scenariusz powinien być autorski , ale ściśle zgodny ze światem wiedźmina to ma swoje plusy , kto czytał insygnia śmierci to potem się w kinie nudził na dwóch częściach?

Sęk w tym że filmowe Insygnia Śmierci nie miały prawie nic wspólnego z literackim pierwowzorem i niestety wyszło to bardzo na minus.

PS. Idealnym Bonhartem byłby dla mnie Marian Glinka (w Wiedźminie z 2001 roku grał Boholta):



Niestety aktor już nie żyje więc to takie życzenie-ciekawostka.
 
Last edited:
Status
Not open for further replies.
Top Bottom