Ukończone. Droga neutralności. Podobnie jak większośc czuję ogromny, niesamowity niedosyt. Naprawdę brakuje rozmowy z przyjaciółmi Geralta, chociażby dialog z Triss mógłby być, bo wg mnie byłoby to wręcz nieodzowne... Mi osobiście, oczym chyba jeszcze nikt nie wspomniał

P), brakuje też spotkania z pozostałymi wiedźminami. Druga rzecz - o co biega z wątkiem Króla Gonu na końcu(oprócz oczywistego, czyli podsumowania naszych dokonań), jaki sens ma wybór między walką znim, a pozostawieniem go w spokoju i oddania mu duszy Jakuba? Trzecia - dlaczego nawet na końcu nie możemy Geraltowi przywrócić choćby części wspomnień? Ja rozumiem, że podczas gry siłą rzeczy nikt nie wspominał o Yennefer czy Ciri(bo to nie ta historia), ale chociaż na końcu Geralt mógł sobie przypomnieć cokolwiek ze swojego dawnego życia. Ok, nawet jeżeli nie to, to o pomstę do nieba woła fakt NIE wyjaśnienia co Triss robiła w Kaer Morhen podczas gdy pojawił się Geralt(Triss nie mogła sie tam teleportować, bo jak pamiętamy z Sagi nawet ona musiała odbyć długą podróż by dotrzeć do twierdzy, a gra rozpoczyna się 2 dni po znalezieniu Geralta); oraz NIE wyjasnienia chociażby okoliczności jego powrotu i wspominanej przez Eskela "magicznej burzy". Kolejna rzecz: streszczenie losów Ciri i Geralta przedstawione w formie basni przez karczmarza w Odmętach POWINNO choć wzbudzić tzw. "dziwnie znajome" uczucie u Geralta, nie sądzicie? Tak samo zadanie "Tożsamość". Byłem pełny nadzieji, że odpowiednio prowadząc dialogi czy rozmawiając z wieloma osobami rzeczywiście będe wstanie odbudować utraconą tożsamośc Geralta, przypomnieć sobie cokolwiek, choćby o Yen czy Ciri...a tu klapa...(przy okazji: Pani Jeziora mówi nam, ze zna miejsce z którego przyblismy, ale oczywiscie nam juz tego nie wyjawia) a to mogłoby być naprawde ciekawe, a przynajmniej świetnie sprawdziło się w Tormencie. Podsumowując przez całą gre żywiłem spore nadzieje, że chociaż u jej kresu ujżę Yennefer. :/ No ale cóż...Co do Alvino-Jakuba. Ta Wasza teoria owszem, jest całkiem prawdopodobna, ale moim zdaniem zbyt naciągana i oczywista. Sądzę, że jest to żart ze strony twórców, który ma nas zmusić do zastanowień. Ale oczywiście to tylko moja skromna opinia.

Również zgadzam się, ze gra jest źle zbalansowana. Ja przeszedłem grę na średnim poziomie z początkową zbroją(nie chciało mi się szukać zbroji kruka ani wydawać kasy na nową), i ze znakiem Igni na 2 lv(więc i bez igni jak widąc się da). Trudni przeciwnicy byli tylko wtedy, gdy albo atakowali grupowo, albo udało się im ogłuszyć/oślepić/wywołać ból u Geralta, co niestety zawsze sprowadza się do tego samego - darmowych ciosów ze strony przeciwnika. Bestię załatwiłem za drugim podejściem(wczęsniej nie kupiłem oleju na upiory, z olejem to już był banał). Jako takie trudności sprawiał jedynie kościej i Azar. Co do finałowej walki to zauważyłem, że nie ma znaczenia jakim mieczem walczymy - obrażenia są te same(chyba, że to efekt specjalnego srebrnego miecza, który dostałem od Pani Jeziora), a co do miecza stalowego, to walczyłem też tym początkowym, przekutym 3 grudkami czerwonej stali, do końca gry.Jeżeli chodzi o błędy, to najbardziej irytują rozbieżności w dzienniku i dialogach, o których pisałem już w bugach. No i zacinanie się stylu grupowego - mozna sobie włosy wyrywać, gdy tylko przez to trzeba ratować się znakami tudzież eliksirami. Po jednym przejściu gry - 8/10. Zobaczymy czy uda mi się jeszczego czegoś dowiedzieć przechodząc grę dokladniej.