TORPEDA, wiekszosc twoich argumentow da sie latwo obalic, trzeba tylko chciec:
Z punktu 1)

Z punktu 2)
Z punktu 3)
Z punktu 4)
Ja na przyklad uwazam, ze to Filippa zlecila kaplanowi otrucie Saskie, zeby moc ja potem zdominowac, a nie Stannis (mimo, ze gra to sugeruje). Mam prawo do takiej interpretacji, gdyz nie jest to do konca wyjasnione w grze.
Z punktu 5)
). Jest nim zafascynowany - to samo w sobie jest wystarczajaca motywacja...
Z punktu 1)
Najprostsze wyjasnienie jest takie ze mamy dwa kalendarze - północny i Nilfgaardzki ijest meiedzy nimi roznica 3 lat, wiec mamy juz nie blad chronologii a jedynie niekonsekwencja w uzywaniu jednego kalendarza.Tym samym bitwa pod Starymi Pupami, wróć pod Brenną miała by miejsce w 1265 roku, więc i pogrom w Rivii nosiłby tą samą datę. Przyjmując zaś rok 1268 za rok, w którym nastąpił pogrom, w W1 powinien być rok 1273
Chcialbym ci przypomniec ze jezdzcy Gonu moga sie przemieszczac w przestrzeni i w czasie. Co prawda jedynie "po spirali" jak mowi ksiazka, jednak mysle ze nie wyklucza to podrozy w przeszlosc. Zatem dajac sie zlapac w zime 1270 w Nilfgaardzie mogl sie znalezc w jesien w Kaer Morhen. Ale jeszcze prostszym wytlumaczeniem sa dwa kalendarzePotem, chronologicznie rzecz biorąc, mógł on sam wyrwać się Gonowi, co ukazuje nam wspomniana już ucieczka przez las i odnalezienie Geralta przez wiedźminów. Krótko mówiąc, Geralt nie mógł zimą 1270 dogonić Dzikiego Gonu, a następnie uciekać przed nim tego samego roku. Nie zgadza się pora roku.
Dwa klanedarze - znowuAha, byłbym zapomniał. Na końcu gry dowiadujemy się, że Nilfgaard przekroczył Jarugę. Jest rok 1271. Czyli znów wojna, ale przecież Wojny Północne trwały od 1239-1268 roku.
Z punktu 2)
A kto powiedzial ze wyspa jabloni byla w innym swiecie? Rownie dobrze mogla byc na jeziorze w Rivii, o ktorym mowa w Pani Jeziora i byla jedycznie magicznie ukryta...W jaki sposób Geralt był w stanie sam wydostać się z Wyspy Jabłoni i wrócić do swojego świata ścigając Dziki Gon, który porwał Yennefer? Aby móc podróżować między miejscami i czasami Geralt musiałby posiadać Hen Ichaer czyli Gen Starszej Krwi, który nosiła Ciri lub chociaż jego „rozmytą” formę którą zachowali Auberon, Avallac'h, Eredin, albo też podróżować z osobą, która miała ten gen.
Z punktu 3)
Zauwazmy, ze rozroznienie na polnoc i poludnie nie jest stale, to znaczy ze dawniej, kiedy Nilfgaard byl jedynie malym panstewkiem na daaaalekim poludniu, krainy takie jak Nazair, Mettina lub Ebbing byly uwazane za polnoc i na terenie tychze mogla istniec szkola weza, ktora jednak upadla i stala sie "elementem krajobrazu" kiedy te krainy najechal Nilfgaard. Letho chcial jej przywrocic dawna swietnosc...Samo istnienie takiej szkoły i to jeszcze na Południu w Cesarstwie wydaje mi się strasznie naciągnięte. Już nie chodzi mi o mętną argumentację, że skoro w książkach AS-a były medaliony Gryfa i Kota, to musiały być i szkoły, więc i Szkoła Węża (Żmii) mogła istnieć. Chodzi mi o to, że na Południu wiedźmini w ogóle nie byli znani. Byli oni „elementem krajobrazu” Królestw Północnych, o czym dobitnie świadczy przytoczony w jednym z filmików promujących grę cytat z Encyklopedii Maxima Mundi Effenberga i Talbota: Vedymini, a. wiedźmini wśród Nordlingów (ob.) tajemnicza i elitarna kasta kapłanów wojowników….
Z punktu 4)
Czarodziejki potrzebowaly marionetkowego wladcy w Dolinie Pontaru, ktorym mialabyc Saskia. Poniewaz Demawend byl najslabszy z nich postanowily usunac jego, gdyz z powodu jego niedoleznosci nie ryzykowaly powstania ludnosci cywilnej i innych nieprzyjemnosci.4. Rozmowa z Shealą w Loc Muine, która mówi, że Loża zamierzała zabić Demawenda tylko dlatego, że był niedołężny w rządzeniu. Od razu zabić? Trochę to dziwne. Ogólnie rzecz biorąc to czarodziejki wyszły na straszne frajerki, dając się w dodatku podejść Letho.
Ja na przyklad uwazam, ze to Filippa zlecila kaplanowi otrucie Saskie, zeby moc ja potem zdominowac, a nie Stannis (mimo, ze gra to sugeruje). Mam prawo do takiej interpretacji, gdyz nie jest to do konca wyjasnione w grze.
Z punktu 5)
Letho wspomina ze cesarz to nie jest zwykly czlowiek (troche jezowya) na polecenie cesarza miał wraz z kumplami zabić króli i wrobić w to Lożę, a motywacją do tego było zapewnienie cesarza, że odtworzy Szkołę Węża (Żmii). I tylko dlatego on i jego kompani zostali królobójcami? Trochę to naciągane.
Tu niestety musze sie zgodzic. Nijak nie da sie polaczyc tego zamachowca z Letho, ale nie wyklucza to tego ze byl on zwiazany z cesarstwem Nilfgaardu. Mozliwe, ze cesarz znalazl innego wiedzmina (zanim znalazl Letho) i skusil go tym samym. Kiedy nie powiodlo mu sie, cesarz wznowil poszukiwania innych kandydatow no i znalazl Letho.c) pierwszy do zabicia miał być Esterad Thyssen, ale skoro Loża chciała zabić Demawenda tym łatwiej można było wrobić Lożę, więc Letho zabił go. Następnie mamy drugi zamach na Foltesta i zamach na Henselta. Problem dotyczy pierwszego zamachu na Foltesta. Jak go umiejscowić w czasie i kto go zabił? Z gry znamy trzech wiedźminów, że Szkoły Węża (Żmii) i dwóch o których wspomina na końcu Letho, jednak ci dwaj jak się zdaję nie mają nic wspólnego z królobójcami i nie byli wtajemniczeni w zamachy. Letho wspomina, że nie widział ich od dawna. O zabójcy z pierwszego zamachu na Foltesta w ogóle nic nie mówi, tak jak by go nie było. Gdy Geralt we flash backu przypomina sobie jak uratował Letho moment później mamy na jednym rysunku jego Letho, Egana i Serrita. Gdzie jest wiedźmin zabity przez Geralta w pierwszym zamachu na Foltesta?
Klamstwo - gra pod publiczke przed IorwethemMówi on podczas prowokacji Geralta i Iorwetha, że Wiewiórki to jego bracia w zemście.
Owszem - wiedmzini zabijaja potwory, a Letho krolow! Wiec jest teraz krolobojca. Zauwaz ze nawet nie nosi srebrnego miecza - nie potrzebuje go, gdyz nie przyjmuje juz zlecen na potwory. Medalion sobie zostawil, ze wzgledu na jego przydatnosc (wykrywanie magii i niebezpieczenstwa).Wspomina podczas pierwszej walki z Geraltem, że nie jest już wiedźminem.


