Wytłumaczenie jest - fabularne. To że się ma nijak do założenia Sapkowskiego i jest niekonsekwentne to inna sprawa.Horazon said:Z całą pewnością istnieje jakieś wytłumaczenie, inaczej REDzi nie korzystaliby z tych "osłabień" z tak wysoką częstotliwością. Triss bez problemu rzuciła na Geralta Tarczę Alzura, bez przeszkód kontynuując walkę z Salamandrą.
W pełni zdaję sobie z tego sprawę i dlatego dodałem wzmiankę o bitwie na wzgórzu Sodden. Nie wszystkie czarodziejki z Północy brały w niej udział (np. Margarita czy Keira), stąd wnioskuję, że do walki zgłosiły się/wytypowano takich, którzy dadzą sobie radę z rzucaniem ofensywnych i obronnych zaklęć.Słaba na pewno nie była, ale zauważ, że czarodziejki służyły władcom głównie pomocą intelektualną.
Oczywiście, że mówiłem o więzi stricte magicznej. Mam wrażenie, że mnie nie zrozumiałeś. Rozbuchane na zasadzie zastosowania deus ex machina. Biorąc pod uwagę ten tok rozumowania, może się okazać, że każdy przykład rzucenia potężnego zaklęcia był związany z tym specyficznym "połączeniem" się magów. Podam przykład: taka Tissaia, miast korzystać z własnej mocy, połączyła się z wszystkimi neutralnymi magami aby przełamać barierę na Thanedd. Aes Sedai, anyone?Rozbuchane powiadasz? Założę się, że Fil mówiła o więzi czysto magicznej, nie emocjonalnej. Mentorka była dla Cynthii jedynie kolejną "ofiarą". Sabrina skorzystała z pomocy koleżanek oddalonych od pola bitwy dziesiątki, jak nie setki kilometrów. Triss skorzystała z pomocy Yennefer przy stworzeniu Gradobicia Merigold. Nie twierdzę, że czarodziejki korzystały z tego non stop, ale
nie widzę problemu w tworzeniu tego typu więzi w nagłych przypadkach.
Potrzeba przesłanek, bo inaczej każda postawiona hipoteza nie będzie miała żadnego sensu. Równie dobrze mogę powiedzieć, że Geralt po wylądowaniu na wyspie spotkał Ciri, o czym gra nie informuje, ale "mądry" gracz zawsze może sobie wszystko dopowiedzieć.Większa część tej dyskusji to gdybanie. Tak naprawdę nie mamy żadnych podstaw do jakichkolwiek wytłumaczeń. Jednakże osobiście uważam, że brak informacji podanej graczowi na tacy nie świadczy jeszcze o jej nieistnieniu.
Yennefer zamieniona w nefrytową figurkę, co masz jasno napisane na stronie 232 Chrztu Ognia (wydanie SuperNova).Jest spora różnica pomiędzy zapakowaniem Yennefer a zapakowaniem Triss. Yennefer została zamknięta w amulecie, nie w matrycy. Triss została zapakowana w posążku, stanowiącym matrycę jej ciała.
Francesca posiadała matrycę Yennefer, co mówi we wspomnianym przeze mnie fragmencie Chrztu Ognia. Szczerze wątpię aby Assire mogła się równać z elfką, biorąc pod uwagę doświadczenie i umiejętności tej drugiej. I jeszcze mocniej wątpię by teleportacja z przesiadkami mogła być zadaniem o wiele trudniejszym niż przemienienie człowieka z figurki do jego żywej postaci.Kolejna informacja podana na tacy, która moim zdaniem nie wyklucza innych rozwiązań. Nie wiemy na temat Assire kompletnie nic. Wiemy natomiast, że przeteleportowała się cholerny kawał drogi, bo aż z Nilfgaardu. Co do rozpakowania... Assire posiadała matrycę ciała Triss, a Francesca nie miała matrycy Yennefer.
Co mają do tego iluzję?Dodam jeszcze coś na temat Cynthii. Cynthia korzystała z mocy Filippy, więc bez problemów mogłaby spakować Triss. Z tego, co wiem, zrobiła to w pobliżu Vergen, bo tam wyrzuciło Triss. Pamiętacie, jak Cynthia mówi o rozbudowanych iluzjach Filippy?
Powtórzę jeszcze raz: co do tego mają iluzję? Sama Cynthia zaś była uczennicą innego Nilfgaardzkiego maga, jeśli dobrze pamiętam.Druga teoria głosi, że Cynthia "wyruchała" Fil i wcale nie była adeptką. Nie oszukujmy się, iluzja to przydatna szkoła magii w pracy szpiega.
Ponieważ Sapkowski pragnął odwzorować zagładę Templariuszy na przykładzie czarodziejek. Nie mam przy sobie linku do wywiadu w którym to powiedział, ale jak jesteś zainteresowany to mogę poszukać.Redzi musieli jakoś uśmiercić Sabrinę. Mnie w ogóle zastanawia, jakim cudem dała się spalić? Nie piszę tu o grach, ale o sadze. Ktoś taki jak Sabrina uległaby bez walki? Nieprawdopodobne. Redzi jedynie skopiowali to, co było w Sadze.


