To raczej kwestia tego, że na pierwszą część poszedłem i było w miarę w porządku. Druga miała utrzymać poziom, ale się zawiodłem, a na trzecią pójdę żeby skończyć cykl z podobnym "rozmachem". Bo to - mimo wszystko - jest widowisko.Klasyka, wszyscy narzekają, ale i tak pójdą do kinaTak samo jak z Call of Duty, wszyscy narzekają - każdy gra, opłaca się więc trzaskać kolejne części
![]()
Zbojkotowałem poprzednie dwie części (obejrzane w domu), zbojkotuje i tą. Trylogia Hobbita pokazuje w pigułce, wszystko co złe w sferze blockbusterów.Klasyka, wszyscy narzekają, ale i tak pójdą do kinaTak samo jak z Call of Duty, wszyscy narzekają - każdy gra, opłaca się więc trzaskać kolejne części
![]()
Trzy z rzędu? Ależ bym się wynudził.A ja może sobie pójdę na jakąś "Noc z" i obejrzę wszystko jednym cięgiem. Dla widowiska właśnie, bo fabularnie mnie irytuje podobnie, jak LoTR.
Podpisuję się obiema ręcami, nogami i czym tam jeszcze.To raczej kwestia tego, że na pierwszą część poszedłem i było w miarę w porządku. Druga miała utrzymać poziom, ale się zawiodłem, a na trzecią pójdę żeby skończyć cykl z podobnym "rozmachem". Bo to - mimo wszystko - jest widowisko.
Chcesz mnie umrzeć, prawda?
Ależ skądChcesz mnie umrzeć, prawda?
Ano było...[starość]Kiedyś było lepiej...[/starość]
Znaczy mnie zmiany w filmach, w stosunku do książek, nie rażą, bo to inne medium itepe. Trzeba skracać, upraszczać, wiadomo. Ale dodawać wątki z, akhem, anusa, kosztem wywalania innych, ważnych? Albo zmieniać wymowę niektórych wydarzeń (np. scena narady u Elronda)? No wai, nie przebaczam@zi3lona Mam na odwrót. Ponieważ znałem WP na pamięć, to mogłem wybaczyć wprowadzone zmiany, bo one czyniły film bardziej... filmowym? Dostosowanym do medium, do pewnego stylu.
W Hobbitach mam wrażenie, że te zmiany mają po prostu rozciągnąć historię tam, gdzie nie powinna być rozciągana. I dać pofikać Bloomowi. I pozwolić wcisnąć "fajny" wątek Romeo/Julii.