To co zmienili przy Alicie, to kosmetyka.Chyba podobnie było z Alitą, ale faktycznie jest to dość rzadka sytuacja żeby twórcy zmieniali coś pod wpływem fanów.
Podejrzewam, że brali rework pod uwagę już od dłuższego czasu, a ostateczna krytyka fanów tylko to zatwierdziła. Bo nie uwierzę, że włodarze Paramountu recenzując materiał nie zwrócili uwagi na ten dość niemrawy design głównego bohateraMamy całkiem ciekawy (i kosztowny) zwrot akcji. Po fali krytyki i zalewie memów szydzących z Sonica, reżyser na ćwierkaczu zapowiedział, że zmienią wygląd Sonica przed premiera filmu.
Powiększenie oczu to typowy zabieg mający na celu złagodzenie wizerunku postaci i upodobnienia jej do dziecka, dzięki temu całość ma zdecydowanie mniej creepy charakter niż wcześniej. To jest bardzo częsty element designu w animacjach komputerowych czy nawet w Avatarze, gdzie taki design ma pomagać we wzbudzaniu podprogowej sympatii do N'avi.Nie rozumiem po co "poprawiają" te oczy.
Tu nie chodzi o to, czy ten film kogoś obchodzi czy nie. Po prostu panowie w garniturach jak zorientowali się, że z prędkością światła pojawiło się setki memów z tym soniciem i generalnie ludzie traktują ten film jak chodzący żart i potencjalne barachło, więc uznali że trzeba coś z tym zrobić. Podobnie zrobił Disney z Aladynem: Po pierwszym zwiastunie wszyscy mieli bekę z tego jak okropnie wygląda niebieski dżin Smith, więc studio szybko wypuściło kolejny, lepiej prezentujący się zwiastun, żeby zetrzeć złe wrażenie po tym pierwszym.Co nie zmienia faktu, że nie sądziłem że kogoś powstawanie tego filmu obchodzi tak bardzo by domagać się zmian w wyglądzie
Panie, to jak Rowling rozwala swoje uniwersum to temat rzeka. Lucas mógłby pozazdrościć.Bo o czym tak w ogóle był ten film? O Newtcie zajmującym się magicznymi stworzeniami? O Gellercie planującym holocaust na mugolach? O Credencie szukającym własnej tożsamości? A może o dziwacznym związku Queenie i Jacoba? Tyle różnych wątków i tyle konwencji, że aż głowa boli. Raz mamy ciepłą, familijną historyjkę, a innym razem mroczne i niepokojące sceny. Pottery też się zmieniały, ale na przestrzeni filmów, a nie scen.
Ten świat mógłby być genialnie rozbudowany, gdyby do jego tworzenia dopuszczono innych, bardziej utalentowanych scenarzystów i reżyserów (Bo umówmy się: Rowling jest zarówno kiepską pisarką jak i scenarzystką). No ale niestety babsko trzyma swoją markę w żelaznych objęciach i w życiu nie dopuści do tego, by ktoś obcy się zabrał za ten ciekawy świat. A szkodaŚwiat wykreowany przez J.K. Rowling aż się prosi o rozbudowę, ale szkoda, że w tak kiepskich i nieprzemyślanych projektach.
I to by było świetne. Każdy film mógłby się rozgrywać w innym zakątku świata i przedstawiać nam zarówno inne stworki jak i lokalnych czarodziejów. Świat brytyjskich magów poznaliśmy całkiem dobrze w książkach i filmach o Potterze, chętnie bym zobaczył jak to wygląda np. w Azji, Afryce czy innych krajach Europy. W dwóch dotychczasowych filmach niby odwiedziliśmy USA i Francję, ale nie było tego za bardzo czuć. Równie dobrze akcja mogłaby się rozgrywać w Anglii i nic by to nie zmieniło dla fabuły.Gdy ogłaszano pierwsze Zwierzęta, to spodziewałem się właśnie serii filmów przygodowych o Newtcie Skamanderze podróżującego po dalekich krajach, badającego właśnie tytułowe fantastyczne zwierzęta.
Francja to najwyraźniej jedyna "zagranica" jaka może pojawić się w hollywood.dwóch dotychczasowych filmach niby odwiedziliśmy USA i Francję,
Jacy "oni"? Producenci Warner Bros? Ja o wszytko obwiniam Rowling, w końcu to ona jest scenarzystką tych filmów, powstały też za jej inicjatywą. Z resztę wiele razy udowadniała, że nie jest specjalnie inteligentną kobietą, więc to co obecnie robi z marką wcale mnie nie dziwi. Chce się jej robić filmowe uniwersum, ale nie ma ani umiejętności, ani talentu, ani chęci Kevina Feigie, więc nic z tego.oni naprawdę nie potrafią się uczyć na błędach swoich i cudzych?
Tak, to mogłoby spokojnie działać na tej samej zasadzie jak robione jest MCU: Jedna ekipa robiłaby filmy o Skamanderze, druga serię o młódym Dumbledorze i Grindelwaldzie, trzecia o założycielach Hogwartu, czwarta o młodym Voldemorcie, a w telewizji seriale o Huncwotach i czarodziejach z kart z czekoladowych żabach. Ech, marzenie...Jednocześnie mogliby robić filmy o innych wątkach w tym o Grindelwaldzie i jego starciu z Dumbledorem, a kiedyś nawet dalsze losy Pottera i spółki albo ich dzieci.
Tak, w końcu oni dają kasę. To że dali tak dużą władzę kreatywną Rowling to też ich wina. Wcześniej próbowali na szybko robić uniwersum DC i wyszło jak wyszło, a po drodze podobną wtopę zaliczyły serie innych wytwórni takie jak Amazing Spider-man czy Dark Universe (to drugie miało nawet dwa starty i zawsze kończyło się na jednym filmie).Jacy "oni"? Producenci Warner Bros?
Dwa starty? Chodzi ci o Dracula: Untold?(to drugie miało nawet dwa starty i zawsze kończyło się na jednym filmie).
W sumie to im się nie dziwię, przychodzi do nich autorka jednego z ich najbardziej dochodowych serii filmowych i mówi im że ma pomysł na kolejną serię w tym uniwersum i że sama napisze scenariusz,no przecież to kura znosząca złote jaja sama wpadająca im w łapy. Zapewne nie wiedzieli jak poprzestawiało się w głowie Rowling w ciągu ostatnich paru lat (Nikt zresztą wtedy jeszcze tego nie wiedział), a że o samym cyklu pewnie niewiele wiedzą, to uznali że bezpieczniej pozwolić jej robić co się żywnie podoba, bo na pewno pójdą na to tłumy. Dodajmy do tego te samą ekipę co poprzednio (Yates) żeby było jeszcze bezpieczniej i pewniej, no i sukces murowany. Tak więc ich sposób myślenia wcale mnie nie dziwi, zacznę na nich narzekać dopiero jak po Zbrodniach nie wyciągną żadnych wniosków, choć pewnie film sporo zarobił, więc może uznają że nic nie trzeba zmieniać? Wtedy serie czeka wyłącznie upadek, co zrobić.To że dali tak dużą władzę kreatywną Rowling to też ich wina.
Tak, początkowo właśnie ten film miał rozpocząć uniwersum choć wtedy aż tak tego nie rozgłaszali pchając ludziom do gardła jak przy Mumii. Film okazał się wtopą finansową i artystyczną więc olali go i próbowali znaleźć nowy kierunek. Okazał się jeszcze gorszy mimo iż film zarobił trochę więcej (choć z drugiej strony budżet też był większy).Dwa starty? Chodzi ci o Dracula: Untold?
No, raczej nie. Kontynuacja z założenia ma większy potencjał, bo jest już czymś znanym i dlatego też zwykle ładuje się w nią więcej kasy. Jeśli kontynuacja zarabia mniej to znaczy że coś poszło nie tak nawet jeśli ogólny wynik jest na plus. Fantastyczne Zwierzęta 2 kosztowały 20 mln więcej i zarobiły na całym świecie 200 mln mniej. Oczywiście zawiniła nie tylko jakość dwójki, ale również nijakość jedynki. Ludzie po prostu byli mniej zainteresowani ciągiem dalszym skoro już jedynka ich znudziła. Popularność następnej części jest zwykle najlepszym wyznacznikiem tego jak dobrze został przyjęty poprzedni film.Film kosztował 200 milionów, a zarobił 650. Mniej niż część pierwsza, ale chyba nadal na tyle opłacalnie by nie musieć robić konkretnych zmian. Ech...