Pewnie nikogo to teraz nie obejdzie, bo Cyberpunk, ale oglądałem wczoraj Mroczną Phoenix. Nie będzie chyba zaskoczeniem jeśli napiszę, że film jest bardzo zły? Sam pomysł na historię może i nie był najgorszy, ale wykonanie woła o pomstę do nieba. Beznadziejni antagoniści, którzy byli tam nie wiem po co, bohaterowie zmieniający zdanie, a czasem nawet charakter co pięć minut i cała masa bzdur, od których mózg bolał.
Aktorzy robili co mogli (i to z zasadzie wszyscy, nawet Zośka Turner dawała radę), ale z tym co dostali niewiele mogli zdziałać. Szczególnie, że reżyserował gość, dla którego był to debiut w tej roli i zwyczajnie chyba nie wiedział jak poprowadzić aktorów i ogarnąć to co się dzieje przed kamerą.
Aha, mimo iż pod koniec zmienia się nieco status quo to jednak nie czuć, że jest to finał wielkiej serii trwającej prawie dwie dekady. Znacznie, ale to znacznie lepszym pożegnaniem z marką był Logan (pomijam już fakt, że był to też o wiele lepszy film).
Aktorzy robili co mogli (i to z zasadzie wszyscy, nawet Zośka Turner dawała radę), ale z tym co dostali niewiele mogli zdziałać. Szczególnie, że reżyserował gość, dla którego był to debiut w tej roli i zwyczajnie chyba nie wiedział jak poprowadzić aktorów i ogarnąć to co się dzieje przed kamerą.
Aha, mimo iż pod koniec zmienia się nieco status quo to jednak nie czuć, że jest to finał wielkiej serii trwającej prawie dwie dekady. Znacznie, ale to znacznie lepszym pożegnaniem z marką był Logan (pomijam już fakt, że był to też o wiele lepszy film).


