MM360 said:
Wczoraj informowaliśmy Was o wykładzie współzałożyciela CD Projekt RED Marcina Iwińskiego podczas tegorocznego GDC
Dzięki, to było bardzo ciekawe.

Mam jedno spostrzeżenie: na Waszym miejscu nie przejmowałbym się recenzjami Destructoida (Jim Sterling nie raz i nie dwa zwyczajnie trollował w swoich tekstach uznane gry dla podniesienia oglądalności), Gamecritics, Escapist i EDGE. Jak czytałem ich wypociny, to łapałem się za głowę.
Czytam fora zagraniczne i wiem, że wielu graczom podobał się brak tolerancji dla kardynalnych błędów w walce. Od tego są niskie poziomy trudności, by z nich korzystać, do diabła. Jeśli ktoś stoi i się gapi, jak nieprzyjaciele okrążają Geralta i zadają mu serie ciosów w plecy, to jest sam sobie winien. Natomiast zgodzę się z tym, że w W2 zabrakło bardziej wyczerpującego tutka dla ludzi, którzy mieli pierwszy raz do czynienia z wiedźminem. Oni po prostu olali czytanie dziennika, gdzie było wszystko dość dokładnie wyłuszczone. Również przychylam się do opinii, że końcówka gry jest zbyt łatwa (pomijam nieobowiązkowego Operatora).
Reasumując warto pamiętać, że próbując zadowolić wszystkich (czy też większość), nie zadowoli się nikogo. Jest to szczególnie ważne w przypadku weteranów, którzy są z Wiedźminem (i firmą)
na dobre i na złe. Ergo nie warto bezmyślnie schlebiać gustom mas, jeśli te masy są kapryśne, infantylne i nieprzewidywalne. Nie chciałbym zobaczyć, jak W3 zostaje okrojony z bardziej zaawansowanych mechanizmów, tylko dlatego że casuale mają po dwie lewe ręce. Wiem, że brzmi to tak, jakbym był przewrażliwiony, ale to chyba dlatego, że niedawno czytałem artykuł o remake'u UFO, zwanym XCOM: Enemy Unknown. Gra została wręcz wykastrowana z podstawowych mechanizmów, które w oryginale znakomicie się sprawdzały - ale co dziwniejsze, wycięto również rzeczy, które są bardzo proste w percepcji - kompletnie nie pojmuję, dlaczego uznano je za "nudną i zbędną mechanikę" (np. system rang wśród obcych. Najważniejsze ufoki na polu bitwy to oficerowie, którzy złapani żywcem, w czasie przesłuchań zdradzali sekrety niezbędne do rozwoju nowych technologii. Również wyżsi dowódcy niektórych ras mieli zdolności psioniczne). Obstawiam, że chodzi o wprowadzenie większej przystępności - gra ukazuje się też na konsole, więc jest adresowana do mas. I tu tkwi wielka pułapka - weterani serii otrzymując grę okrojoną ze znanych i sprawdzonych elementów będą rozczarowani, zaś casuale, którzy nigdy w UFO nie grali, mogą tytuł po prostu zignorować, bo to strategia turowa kompletnie im obca. Dlatego właśnie tak ważne jest, by przy rozwoju serii nie zaniedbać fanów, najwierniejszych graczy, którzy, choć wymagający, są de facto najcenniejszymi klientami. Zwiększanie liczby odbiorców - tak, ale nie za wszelką cenę i nie po linii najmniejszego oporu. Tyle ode mnie.