Boże! Przekopałem się przez pierwsze kilka stron w poszukiwaniu konkluzji... i dałem sobie spokój.
Tak to jest jak człowiek "wyjdzie z sieci" na weekend, a potem wraca i widzi taką bombę. Cała społeczność growa zdaje się huczeć tylko o tym, jad się sączy, petycje latają, a pre-ordery same się anulują.
O ile jeszcze w piątek (gdy news obił się o moje uszy na chwilę zanim status zmienił się na "off-line" ) miałem pewien niesmak, to teraz zaczynam śmiać się z całej sytuacji i niektórych ludzi.
Ale zacznijmy od początku.
A na początku ogłoszenie RED'ów zabolało niczym exclisive z przygodami (młodej) Pani Archeolog. Ten news chyba dodatkowo podsycił naturalną nienawiść do, jakże krwiożerczego i pazernego, Micro$oftu, ale to akurat tutaj mniej istotne.
Ważny jest za to fakt, że taki "myk" zrobiła firma kreująca się na "ostatniego uczciwego" pośród producentów/wydawców gier (słuchanie się fanów, brak głupich zabezpieczeń zatruwających życie uczciwym graczom, wspieranie swoich produktów na długo po premierze, itp. ). Krótko mówiąc miałem wielki dylemat i rozstrój moralny.
- Jakże to? - nagle powiedział w mojej głowie mały diabełek - Tak cię jadą?! Natychmiast anuluj pre-ordera!!!
- Nie rób tego!!! - rzekła postać aniołka, poprawiając przekrzywioną z pośpiechu aureolę - Wystaw na aukcję i sprzedaj.
Znalazłszy się pomiędzy młotem (sympatią do RED'ów), a kowadłem ( "newsem dnia" ) jedynym mym pragnieniem, po powrocie do cywilizacji, było wylać swe żale na forum i pożegnać się z Geraltem w wersji EK.
Tak się jednak nie stało i nie stanie, bo w tak zwanym międzyczasie do głosu doszedł rozsądek i chłodna kalkulacja.
RED'zi słynęli z równego traktowania graczy i to co dostali jedni (na ogół w tej samej formie) mieli drudzy. Tak było w przypadku wydania Wiedźmina 2 ER na X-Box 360, gdzie Geralt wzbogacił się o kilka usprawnień oraz dodatków (w tym też sławną arenę). Powyższe bonusy posiadacze PC dostali za FREE w postaci "łatki". Wszystko git, wszyscy szczęśliwi.
Teraz RED'zi wpierw obiecują równe traktowanie, te same wydania, jedną datę premiery w Wiedźminie 3 niezależnie od platformy. Gdy słowa te są jeszcze świeże pada "bomba" w postaci "exclusive'u" dla giganta Redmond. Strzał w stopę? Poniekąd tak, ale jak się sprawie przyjrzeć nie do końca nieprzemyślany. Pominę fakt worków (ciężarówek?) bilonów z podobizną Benjamina Franklin'a, które znalazły się pod siedzibą na Jagiellońskiej. Problem tkwi w zafałszowanym odbiorze naszej rodzimej spółki w oczach gracza (co poniekąd jest winą PR'u samych "czerwonych" ). Przedsiębiorstwo musi generować zyski (nie wspomnę już, że tym bardziej będąc graczem na giełdzie). Aby tego dokonać musi wchodzić z innymi podmiotami w porozumienia i przekonywać do siebie ludzi. Tak też się stało w powyższym przypadku. Konsola M$ (poza USA) ma gorszy start na rynku w porównaniu do Sony (przemilczę fakt, że amerykański producent jest poniekąd sam sobie temu winny) i zachęcenie ludzi z tego kręgu pozytywnie wpłynie na ogólny bilans sprzedaży. A lepszy zysk to więcej kasy nie tylko dla prezesów i udziałowców, ale również (i przede wszystkim) na przyszłe projekty (w tym Cyberpunk 2077 - nie oszukujmy się, od dobrej sprzedaży Wiedźmina 3 może sporo zależeć w materii tej produkcji).
Natomiast sam kaliber ekskluzywnych dodatków wydaje się nie być taki duży w porównaniu do reszty ("podstawowego wydania" EK). Katy zapewne szybko skończą tak jak kości z Wiedźmina 2 (kto z was w nie dziś gra, albo w ogóle zagrał kiedykolwiek? tylko szczere odpowiedzi proszę
), a płócienna mapa spocznie w szafie co by kurzu nie łapać.
Jeszcze kwestia ludzi, którzy są kolekcjonerami i dosłownie muszą, po prostu MUSZĄ mieć WSZYSTKO - czyli najpełniejsze wydanie.
Doprawdy? :hmm:
Tak to jest jak człowiek "wyjdzie z sieci" na weekend, a potem wraca i widzi taką bombę. Cała społeczność growa zdaje się huczeć tylko o tym, jad się sączy, petycje latają, a pre-ordery same się anulują.
O ile jeszcze w piątek (gdy news obił się o moje uszy na chwilę zanim status zmienił się na "off-line" ) miałem pewien niesmak, to teraz zaczynam śmiać się z całej sytuacji i niektórych ludzi.
Ale zacznijmy od początku.
A na początku ogłoszenie RED'ów zabolało niczym exclisive z przygodami (młodej) Pani Archeolog. Ten news chyba dodatkowo podsycił naturalną nienawiść do, jakże krwiożerczego i pazernego, Micro$oftu, ale to akurat tutaj mniej istotne.
Ważny jest za to fakt, że taki "myk" zrobiła firma kreująca się na "ostatniego uczciwego" pośród producentów/wydawców gier (słuchanie się fanów, brak głupich zabezpieczeń zatruwających życie uczciwym graczom, wspieranie swoich produktów na długo po premierze, itp. ). Krótko mówiąc miałem wielki dylemat i rozstrój moralny.
- Jakże to? - nagle powiedział w mojej głowie mały diabełek - Tak cię jadą?! Natychmiast anuluj pre-ordera!!!
- Nie rób tego!!! - rzekła postać aniołka, poprawiając przekrzywioną z pośpiechu aureolę - Wystaw na aukcję i sprzedaj.
Znalazłszy się pomiędzy młotem (sympatią do RED'ów), a kowadłem ( "newsem dnia" ) jedynym mym pragnieniem, po powrocie do cywilizacji, było wylać swe żale na forum i pożegnać się z Geraltem w wersji EK.
Tak się jednak nie stało i nie stanie, bo w tak zwanym międzyczasie do głosu doszedł rozsądek i chłodna kalkulacja.
RED'zi słynęli z równego traktowania graczy i to co dostali jedni (na ogół w tej samej formie) mieli drudzy. Tak było w przypadku wydania Wiedźmina 2 ER na X-Box 360, gdzie Geralt wzbogacił się o kilka usprawnień oraz dodatków (w tym też sławną arenę). Powyższe bonusy posiadacze PC dostali za FREE w postaci "łatki". Wszystko git, wszyscy szczęśliwi.
Teraz RED'zi wpierw obiecują równe traktowanie, te same wydania, jedną datę premiery w Wiedźminie 3 niezależnie od platformy. Gdy słowa te są jeszcze świeże pada "bomba" w postaci "exclusive'u" dla giganta Redmond. Strzał w stopę? Poniekąd tak, ale jak się sprawie przyjrzeć nie do końca nieprzemyślany. Pominę fakt worków (ciężarówek?) bilonów z podobizną Benjamina Franklin'a, które znalazły się pod siedzibą na Jagiellońskiej. Problem tkwi w zafałszowanym odbiorze naszej rodzimej spółki w oczach gracza (co poniekąd jest winą PR'u samych "czerwonych" ). Przedsiębiorstwo musi generować zyski (nie wspomnę już, że tym bardziej będąc graczem na giełdzie). Aby tego dokonać musi wchodzić z innymi podmiotami w porozumienia i przekonywać do siebie ludzi. Tak też się stało w powyższym przypadku. Konsola M$ (poza USA) ma gorszy start na rynku w porównaniu do Sony (przemilczę fakt, że amerykański producent jest poniekąd sam sobie temu winny) i zachęcenie ludzi z tego kręgu pozytywnie wpłynie na ogólny bilans sprzedaży. A lepszy zysk to więcej kasy nie tylko dla prezesów i udziałowców, ale również (i przede wszystkim) na przyszłe projekty (w tym Cyberpunk 2077 - nie oszukujmy się, od dobrej sprzedaży Wiedźmina 3 może sporo zależeć w materii tej produkcji).
Natomiast sam kaliber ekskluzywnych dodatków wydaje się nie być taki duży w porównaniu do reszty ("podstawowego wydania" EK). Katy zapewne szybko skończą tak jak kości z Wiedźmina 2 (kto z was w nie dziś gra, albo w ogóle zagrał kiedykolwiek? tylko szczere odpowiedzi proszę
Jeszcze kwestia ludzi, którzy są kolekcjonerami i dosłownie muszą, po prostu MUSZĄ mieć WSZYSTKO - czyli najpełniejsze wydanie.
Doprawdy? :hmm:


