Czytając posty, w których osoby z Wa-wy nie dostały swoich paczek - stoję przed dylematem - śmiać się czy płakać (z całym szacunkiem dla osób oczekujących)
Dlaczego? Mój przykład - mieszkam w naprawdę małej miejscowości, gdzie dosłownie "wszystko zawraca" (z racji tego, że jest to miejscowość położona bezpośrednio przy granicy polsko-czeskiej [woj.opolskie]).Według opowieści mojego brata, kurier pojawił się już w okolicach godziny 13.00 i wpierw zadzwonił, w celu upewnienia się czy 'ktoś jest w domu'. Z tego co mi wiadomo bardzo się śpieszył 


