Grand Theft Auto

+
Ja jeszcze powrócę na sekundę do sprawy tortur. Czy w grze naprawdę jest różnica czy zabijamy torturując czy zabijamy odcinając głowę i inne kończyny? Bo w takim razie w Wiedźminie również powinniśmy mieć niesmak, bo ludzi tłuczemy (nie ważne czy to złodziej, czy jakiś*nasz wróg) i głowy im odcinamy.
 
Ludzie mają po prostu dziwne podejście do takich kwestii i kontekst dużo zmienia. Jeśli zabijamy zbitki pikseli przyjmujące postać dorosłych ludzi o nieprzyjemnym usposobieniu, którzy chcą nas zabić to jest ok choćbyśmy ich zabili tysiąc. Jeśli jednak te same zbitki pikseli przyjmą formę dziecka lub zwierzęcia albo nawet osoby dorosłej, ale postronnej to nagle u większości ludzi coś się włącza w głowie, że to przesada, że chore, że twórcy przegięli. Tak właśnie było z misją na lotnisku w Modern Warfare 2 gdzie najpierw zabijamy dziesiątki żołnierzy i jest to ok, a później możemy zabić paru cywilów i nagle są kontrowersje, dyskusje o przekroczeniu pewnej granicy itd. Tak też jest w GTA 5, najpierw mordujemy bandytów czy policjantów, a potem nagle torturujemy jednego gościa i dopiero wtedy jest to przegięcie. Tak już jest ;)
 
W skrócie: dla ogromnej liczby osób najlepiej by było gdybyśmy jedynie grali w The Sims i temu podobne, spędzali czas grając w życie, w codzienną monotonie i nic po za tym, ale Hej! chyba nie o to naam chodzi.
 
Jak ktoś lubi dręczyć ludzi to i w Simsach znajdzie coś do roboty :p Stare dobre usunięcie drabinki w basenie zawsze spoko, może też usunąć drzwi i wywołać pożar
 
Niewątpliwie, ale napewno nie podniesie to takiego lamentu jak bezpośredni mord ;)
 
Zależy jak na to spojrzeć. W bezpośrednim mordzie możesz zostać uznany za ofiarę społeczeństwa bądź manipulacji, zrzucić winę na rodziców albo problemy w życiu. W przypadku Simsów jesteś niemalże bogiem, którym wywołuje katastrofę, odcina simom drogę ucieczki i zaśmiewa się do rozpuku obserwując jak się miotają, bo zło jest takie kuszące.



Ale tak czy siak, GTA zawsze było na ustach wszelkich obrońców moralności i przeciwników gier. Twórcy musieli wymyślić coś nowego żeby znowu trafić do prasy i wiadomości ;)
 
Zacząłem go czytać, ale w tekście jak i komentarzach obawiam się niewielkich spoilerów ;)
 
Wstępnie i tak wychodzę z założenia, że nie będę popierał autora jeśli w całym tekście jest wyliczanie brutalnych motywów z GTA i nie istotne czym by je argumentował.
 
Last edited:
A dlaczego? Bo, można się z nim nie zgadzać ( i wkomentarzach padają argumenty polemiczne), ale na zasadzie "nie, bo nie"?
 
Cieżko wdać się w dyskusję jeśli nie posiadam informacji o przedmiocie dyskusji (póki co musisz mi wybaczyć, konsoli nie mam ;) ), ale zapewniam że nie na zasadzie "nie bo nie", warto też nadmienić, że jeżeli rzeczywiście gość sypie mocnymi argumentami to jestem skłonny zmienić zdanie (tylko krowa go nie zmienia).

Mnie nie dotyczy ten problem, nie przeszkadza mi to że torturuje gościa w grze(Hunt dobrze pisał "piksele"). Nie ukończę gry a następnie nie wpadne na błyskotliwy pomysł odtworzenia scen z gry w rzeczywistości. Jeśli ktoś ma kilkuletnie dziecko rzeczywiście mogą być jakieś tam uzasadnione obawy o psychikę dziecka, albo w przypadkach stwierdzonych urazów czy chorób psychicznych, ale to chyba skrajności.
Reasumując z moją psychiką jest chyba wszystko okay, nie jestem odpowiedzialny za wychowanie niemowlaka, odrózniam i zdaję sobie sprawe z psychologicznych aspektów szeroko pojętej wirtualnej rozrywki i może tylko dlatego to nie jest dla mnie problem.
 
Ale wiesz, tu chodzi o bardo subtelne przesuwanie granicy. Gdzieś mam zapisaną fajną wypowiedź Chmielarza na ten temat. W skrócie chodzi o to, że skoro gry mogą mieć dobry wpływ na nasz mózg (a mają i są na to kwity), to mogą też mieć zły (mają i są na to kwity). Tylko te zmiany nie polegają na wyjściu na ulicę i strzelaniu do przechodniów, a na dużo subtelniejszych zmianach właśnie. Na większym przyzwoleniu na rozwiązania przemocowe, na bardziej agresywnych reakcjach w życiu codziennym, na jakieś drobiazgi (np. potrącenie na korytarzu/ulicy, zachowania na drodze). Dlatego sprzedaż ekstremalnej przemocy w opakowaniu niewinnej rozrywki (to tylko piksele), jest moim zdaniem, traktowana zbyt beztrosko.
 
Z tym co napisałaś cięzko mi się nie zgodzić i nie przeanalizowałem tego pod tym względem, ale idąc tym tropem nie tylko gry mają podobny wpływ na zjawiska o których napomniałaś, ale zapewne o tym wiesz.
 
Oczywiście, że nie tylko gry. Ale gry mają dodatkowy walor interaktywności. Czytałam niedawno artykuł na Polygonie o córce Mike Schillera, która cierpi na zespół Tourretta - okazuje się, że kiedy gra, nie ma tików (w jej wypadku to chyba był męczący kaszel, nie pamiętam już, bo to akurat była mniej znana odmiana tej choroby). I czytałam naukowe opracowania, mówiące o tym, że np. astmatycy podczas grania nie doświadczają ataków. Z powodu olbrzymiego zaangażowania mózgu, czego nie ma przy oglądaniu filmów. Nie pamiętam, jak było z książkami, a nie mam aktualnie dostępu do tych prac. Ale chyba wrzuciłam je w zakładki na pracowym komputerze, więc sprawdzę, jak tam będę.
 
Polecam wpis z Jawnych Snów Granice draństwa.

Ten sam link pojawił się*na stronie wcześniej, wrzucony przez mrrru :)

Swoją drogą, nie robi on na mnie takiego wrażenia, jaki miał autor na myśli. Czy to oznacza, że jestem zły, nienormalny? Nie. Umiem rozgraniczyć*świat wirtualny od rzeczywistości, zamykam Windowsa i przechodzę do świata, w którym mam ukochaną osobę, rodzinę, pracę, swoje marzenia i plany na przyszłość.

Chyba czas iść do psychiatry, bo po styczności z grą nie wyszedłem na ulicę z mieczem i nie zabijam potworów. I jak rzekł Geralt, wcale nie muszą być to monstra, mogę i ludzie...

Tylko te zmiany nie polegają na wyjściu na ulicę i strzelaniu do przechodniów, a na dużo subtelniejszych zmianach właśnie. Na większym przyzwoleniu na rozwiązania przemocowe, na bardziej agresywnych reakcjach w życiu codziennym, na jakieś drobiazgi (np. potrącenie na korytarzu/ulicy, zachowania na drodze).
To teraz dwa moje argumenty.
1. Mamy w grze elementy seksu. Posłużę się Geraltem, bo jest doskonałym przykładem. Jak wiadomo, Geralt nie miał jednej stałej partnerki w łóżku, czy to nakłania mężczyzn do zaliczania na lewo i prawo? :)
2. Czy elementy przemocy w grze wpłynęły również*na Twoją osobowość? Tu również*można dać przykład Wiedźmina, bo nie wymigasz się, że nie grałaś :)

Oczywiście oddzielam tutaj dzieci, dla których niektóre gry są*nieadekwatne. Ale w tym rola rodziców, by tego pilnować. I to temat do innej dyskusji.
 
Ale przecież cały czas zwracam uwagę na to, że zmiany są subtelne, a nie walą obuchem w łeb. Więc nie wiem skąd ten dualizm - idę zabijać przechodniów/jestem łagodny jak baranek.
Zresztą, polecam artykuł z miesięcznika Nature Reviews Neuroscience (2011/12) Brains on video games. Jest napisany przystępnym językiem, przedstawia przegląd dotychczasowych (no, do roku 2011) badań nad tematem, z punktu widzenia neuropsychologii i jest, imo, wyważony, bez założonej z góry tezy (gry są złe/gry są dobre), zwraca uwagę zarówno na pozytywy, jak i negatywy.
 
Czyli podsumowując gra typu GTA jest szkodliwa bo możemy znaleźć w niej elementy tortur, natomiast gra typu Wiedźmin, gdzie obcinamy mieczem kończyny nie jest? Dlaczego więc obrońcy praw wirtualnych postaci z gier komputerowych nie poderwali się w przypadku innych produkcji, tylko właśnie GTA (i kiedyś tam Modern Warfare)? W każdej grze poza NFS czy FIFĄ są elementy brutalności, w której bierzemy udział. A np. tłuczenie kluczem w twarz (podczas walki) w Sleeping Dogs jest ok? Przypomnijmy sobie także wydarzenia i decyzje podejmowane w Spec Ops: The Line...

Jeszcze raz napiszę. Tu nie chodzi o przekroczoną granicę, tu chodzi o to, by umieć oddzielić*wirtualne zachowania od rzeczywistości.
 
@Karesh
A kto powiedział, że Wiedźmin, CoD etc. nie mają negatywnego wpływu na psychikę?
Imho żadna gra (żadna rzecz) nie jest czysto obojętna i (niemal) żadna nie jest czysto pozytywna/negatywna.
 
@Karesh
A kto powiedział, że Wiedźmin, CoD etc. nie mają negatywnego wpływu na psychikę?
Ok, więc czemu przy innych grach nie było aż*tak wielkiego poruszenia? Bo obcinanie głowy mieczem jest już*na porządku dziennym w grach a tortura to coś nowego? No proszę Was :)
 

Similar threads

Top Bottom