Polecam wpis z Jawnych Snów
Granice draństwa.
Ten sam link pojawił się*na stronie wcześniej, wrzucony przez mrrru
Swoją drogą, nie robi on na mnie takiego wrażenia, jaki miał autor na myśli. Czy to oznacza, że jestem zły, nienormalny? Nie. Umiem rozgraniczyć*świat wirtualny od rzeczywistości, zamykam Windowsa i przechodzę do świata, w którym mam ukochaną osobę, rodzinę, pracę, swoje marzenia i plany na przyszłość.
Chyba czas iść do psychiatry, bo po styczności z grą nie wyszedłem na ulicę z mieczem i nie zabijam potworów. I jak rzekł Geralt, wcale nie muszą być to monstra, mogę i ludzie...
Tylko te zmiany nie polegają na wyjściu na ulicę i strzelaniu do przechodniów, a na dużo subtelniejszych zmianach właśnie. Na większym przyzwoleniu na rozwiązania przemocowe, na bardziej agresywnych reakcjach w życiu codziennym, na jakieś drobiazgi (np. potrącenie na korytarzu/ulicy, zachowania na drodze).
To teraz dwa moje argumenty.
1. Mamy w grze elementy seksu. Posłużę się Geraltem, bo jest doskonałym przykładem. Jak wiadomo, Geralt nie miał jednej stałej partnerki w łóżku, czy to nakłania mężczyzn do zaliczania na lewo i prawo?
2. Czy elementy przemocy w grze wpłynęły również*na Twoją osobowość? Tu również*można dać przykład Wiedźmina, bo nie wymigasz się, że nie grałaś
Oczywiście oddzielam tutaj dzieci, dla których niektóre gry są*nieadekwatne. Ale w tym rola rodziców, by tego pilnować. I to temat do innej dyskusji.