Forums
Games
Cyberpunk 2077 Thronebreaker: The Witcher Tales GWENT®: The Witcher Card Game The Witcher 3: Wild Hunt The Witcher 2: Assassins of Kings The Witcher The Witcher Adventure Game
Jobs Store Support Log in Register
Forums - CD PROJEKT RED
Menu
Forums - CD PROJEKT RED
  • Najnowsze
  • AKTUALNOŚCI
  • DZIAŁ OGÓLNY
    WIEDŹMIN GRA PRZYGODOWA
  • FABUŁA
    WIEDŹMIN WIEDŹMIN 2 WIEDŹMIN 3 WIEDŹMIŃSKIE OPOWIEŚCI
  • ROZGRYWKA
    WIEDŹMIN WIEDŹMIN 2 WIEDŹMIN 3 MODY (WIEDŹMIN) MODY (WIEDŹMIN 2) MODY (WIEDŹMIN 3)
  • DZIAŁ TECHNICZNY
    WIEDŹMIN WIEDŹMIN 2 (PC) WIEDŹMIN 2 (XBOX) WIEDŹMIN 3 (PC) WIEDŹMIN 3 (PLAYSTATION) WIEDŹMIN 3 (XBOX) WIEDŹMIN 3 (SWITCH)
  • SPOŁECZNOŚĆ
    TWÓRCZOŚĆ FANÓW (ŚWIAT WIEDŹMINA) TWÓRCZOŚĆ FANÓW (ŚWIAT CYBERPUNKA) INNE GRY
  • RED Tracker
    Cyberpunk Seria gier Wiedźmin GWINT
TWÓRCZOŚĆ FANÓW (ŚWIAT WIEDŹMINA)
TWÓRCZOŚĆ FANÓW (ŚWIAT CYBERPUNKA)
INNE GRY
Menu

Register

Gry a teksty kultury w odniesieniu do rozumienia humanistyczno-polonistycznego.

+
  • 1
  • 2
  • 3
  • …

    Go to page

  • 9
Next
1 of 9

Go to page

Next Last
zimny123z

zimny123z

Senior user
#1
Apr 2, 2014
Gry a teksty kultury w odniesieniu do rozumienia humanistyczno-polonistycznego.

Witam wszystkich i każdego z osobna!
Jako, że mam teraz rekolekcje (czytaj wolne od szkoły) naszła mnie chęć podzielenia się z Wami pewnymi przemyśleniami dotyczącymi związków pomiędzy grami a szkolnictwem a konkretnie powiązań między kulturą w znaczeniu dzieł sztuki a grami komputerowymi/konsolowymi. Tego typu refleksje nachodziły mnie już wcześniej ale gdyby nie pewna wredna polonistka, nie zajmowałbym się nimi głębiej. Co prawda jestem ścisłowcem ale zawsze coś tam ze sztuką miałem do czynienia. Historia zaczyna się od zwykłego, szarego dnia w polskiej placówce oświaty. Na lekcji języka polskiego znienawidzona przez całą moją klasę polonistka zadała nam wypracowanie w formie rozprawki na temat: "Gwara, dialekt i slang jako urealnienie wizji świata przedstawionego" (albo coś w tym guście, nie pamiętam słowo w słowo). Oprócz standardowych wytycznych, że praca musi zawierać tyle i tyle słów itd. mieliśmy odnieść się do "Chłopów" (dany był fragment) oraz do wybranych tekstów kultury co w rozumieniu wszystkich w tym ww. kobiety oznacza dowolne dzieło sztuki. Zadowolony, że trafił się całkiem fajny temat zacząłem pisać. Kiedy już przemęczyłem Chłopów odniosłem się do Wiedźmina zarówno gier jak i książek. Do serialu się nie odwoływałem z wiadomych względów, jest to niechlubny wyjątek od za***ści uniwersum. Oddałem pracę napisaną praktycznie bez błędnie (co przy mojej dysortografii graniczy z cudem) i z bananem na twarzy z powodu przyszłej dobrej oceny poszedłem do domu. Następnego dnia nieświadom co mnie jeszcze czeka z dobrym humorem siadam grzecznie w ławeczce i czekam na moją przynajmniej czwóreczkę. Ha to żem się przeliczył. Na kartce z pięknym pismem przypominającym hieroglify tuż przy mym nazwisku zobaczyłem smukłą, we wszystkich dziedzinach życia (za wyjątkiem szkoły oczywiście) dobrze kojarzącą się jedynkę. Adnotacja "uzasadniająca" ocenę głosiła praca niezgodna z poleceniem. Moja twarz wyglądała jakbym solidnie przedawkował eliksiry. Czytam szybko jeszcze raz całe moje wypociny. Odwołanie do Chłopów jest, odwołanie do Wieśka jest, wnioski końcowe wraz z pełną argumentacją są, forma rozprawki jest, błędy gramatyczne, ortograficzne, interpunkcyjne, stylistyczne i jakie to poloniści potrafią sobie jeszcze wymyślić o dziwo brak. No to do jasnej cholery co jest nie tak. Z całkowicie bojowym nastawieniem ruszyłem do biurka i pytam się się po chamsku "Przepraszam, czy mogłaby mi pani profesor (tak profesor, nie wiedzieć czemu każe do siebie mówić per pani profesor mimo iż posiada ledwo co magistra ale to temat na inną dyskusję) powiedzieć dlaczego moja praca jest niezgodna z poleceniem?" a ona na to "Nie odwołałeś się do dowolnego tekstu kultury. Wiedźmin nie jest w żadnym razie dziełem sztuki więc nie mogę tego zaliczyć.". Mocno poirytowany zacząłem jej argumentować, że Wiedźmin jest jak najbardziej dziełem sztuki i to nawet większym niż te jej wszystkie Mickiewicze Słowackie itd z prostego powodu. Mianowicie na grę składają się wszystkie formy dzieł sztuki. Fabuła i dialogi to nic innego jak forma literacka. Mało tego dialogi i fabuła muszą być wykonane dużo lepiej niż zwykła książka zwłaszcza w grach takich jak Wiesław gdzie mamy wiele różnych wyborów. Dialogi te ktoś musi przecież wypowiadać więc dochodzi nam kolejny aspekt sztuki czyli aktorstwo. Dubbingowanie jest dużo trudniejsze od zwykłego zagrania jakiejś roli. Trzeba wszystkie emocje i intencje oddać za pomocą głosu co jest naprawdę hardcorowe. No dobra gadanie gadaniem ale w grze trzeba coś jeszcze widzieć. Ileż to pracy muszą włożyć w grę graficy i animatorzy. Wszystkie malownicze pejzaże, niezwykle szczegółowe detale i superrealistyczne postacie po stokroć przebijają nudne, statyczne, kiczowate obrazy zwłaszcza uznawane na całym świecie za najwybitniejsze dzieła sztuki wszech czasów kwadraty na białym tle. Inna kwestia, że jeśli taki kwadrat namalowałby jakiś uczeń to pierwsze co by usłyszał to co ty sobie wyobrażasz takie gó*** to każdy przedszkolak potrafi narysować. Nieważne. Idziemy dalej. Teraz moja ulubiona część czyli muzyka. Czymże byłby nawet największy roz***l bez odpowiedniego podkładu podkręcającego to wszystko. A ktoś to przecież musi skomponować, ktoś to musi zagrać, no ktoś musi to wszystko ładnie spiąć do kupy. Gra przypomina pod pewnym względem film, żeby miała jakiś sens musi być ktoś kto czuwa nad wszystkim i decyduje jak to ma wyglądać, taki swojego rodzaju reżyser. Na te wszystkie argumenty padła taka odpowiedź, uwaga cytuję: "Wiedźmin to efekt pracy wielu ludzi na dodatek nastawiony tylko na zysk. Nie może więc być mowy o jakimkolwiek dziele sztuki. Ponadto jest to fantastyka a ja nie lubię fantastyki jak i Andrzeja Sapkowskiego." Machnąłem ręką i odchodząc walnąłem "Są rzeczy, które nie śniły się fizjologom lecz mieszczą się jakoś w ludzkim rozumowaniu ale takiej głupoty nawet Bóg nie przewidział.". A Wy co sądzicie czy gry faktycznie są arcydziełami nowej formy kultury XXI wieku? Czy może to ja jako fan wiedźmina odpłynąłem zbyt daleko od brzegu zwanego racjonalizm. Wszelkie opinie mile widziane.
 
Last edited by a moderator: Apr 2, 2014
undomiel9

undomiel9

Moderator
#2
Apr 2, 2014
"Fizjologom"?...

I może jednak bez wulgaryzmów, bo źle się takie rzeczy czyta w sumie.

A tak poza wszystkim - dopuszczasz możliwość, że ktoś może rozumieć, co Twoja polonistka miała na myśli i wobec tego się z Tobą nie do końca zgadzać? Czy liczysz wyłącznie na słow poparcia w walce ze "znienawidzoną przez wszystkich" polonistką?
 
Y

Yngh

Forum veteran
#3
Apr 2, 2014
Oparłeś się głównie na grze czy na książce? Na początku piszesz, że odwołałeś się i do gry, i do książki, ale dalej mowa głównie o grze.

Generalnie jakiekolwiek odwołania do gier komputerowych w przypadku typowego "szkolnego" polonisty, który 1) nie gra i nie lubi/nie rozumie gier komputerowych oraz 2) ma neutralny albo negatywny stosunek do fantastyki, zabieg uważam za dość ryzykowny. Jeśli już, to oparłbym się wyłącznie na książce albo o grze wspomniałbym tylko w paru słowach :). Sam uważam, że gry z powodzeniem mogą być formą sztuki, ale nie w tym rzecz. Po prostu jak nauczyciel się uprze, to niestety będzie Ci cholernie trudno coś ugrać, więc nie warto sobie robić takiego problemu, serio.
 
E

__ecroscope

Rookie
#4
Apr 2, 2014
Abstrahując od definicji "dzieła sztuki", którą można interpretować w różne strony, w moim rozumieniu dzieło sztuki to przede wszystkim utwór mający szczególne uznanie z punktu widzenia danej kultury (tudzież kultury światowej). Natomiast Wiedźmin to po prostu literatura rozrywkowa.

Dużo się dzisiaj mówi o grach w kontekście sztuki - tj. wielu obraża się, kiedy grom odmawia się walorów właściwych sztuce. Ironiczne jest w tym to, że ci najbardziej zajadli z w/w to gracze, którzy za najwybitniejsze osiągnięcia branży uważają gry pokroju Dragon Age lub Obliviona. Drugą grupą są deweloperzy, którzy mają PR-owy interes w tym, aby gry postrzegano w tych kategoriach (vide Artistic Integrity).

No bo jeśli gry nie daj buk nie są sztuką, to czym!? – pomyślał dorodny grubasek, popijając Mountain Dew z puszki.


zimny123z said:
Fabuła i dialogi to nic innego jak forma literacka. Mało tego dialogi i fabuła muszą być wykonane dużo lepiej niż zwykła książka zwłaszcza w grach takich jak Wiesław gdzie mamy wiele różnych wyborów.
Click to expand...
Więcej ≠ lepiej.
 
Last edited: Apr 2, 2014
robert70r

robert70r

Mentor
#5
Apr 2, 2014
@Yngh, ma rację jeśli chodzi o proporcje wspominania gier i książek. To w sumie, w przypadku upartego belfra (znam takich), stąpanie po dość cienkim lodzie, tak więc, lepiej nie przesadzać.
 
zimny123z

zimny123z

Senior user
#6
Apr 2, 2014
Generalnie chodzi oto, że cała praca niezaliczona tylko dlatego, że odniosłem się też do gry. Co do książki jakoś uznała.
@undomiel9 Oczywiście, że dopuszczam przecież jak byk na końcu napisałem, że zastanawiam się czy mój tok rozumowania jest prawidłowy;)

W samym wątku chodzi o rozważenie czy współczesne gry można nazwać sztuką czy nie.

lonerunner said:
Więcej ≠ lepiej.
Click to expand...
Chodziło mi o to, że fabuła w której występuje wiele alternatyw wymaga większego kunsztu niż prosta liniówka.
 
Last edited: Apr 2, 2014
Y

Yngh

Forum veteran
#7
Apr 2, 2014
@zimny123z To tylko potwierdza to, co zasugerowałem ;). Skoro książkę "jakoś uznała", to 1 by nie było, gdybyś oparł się tylko na niej, choć nadal się dziwię, że potraktowała to tak surowo. Nie odpowiedziałeś jednak, na czym się głównie oparłeś, więc jeśli gra w tych rozważaniach była istotnym punktem, to pewnie to było solą w oku.
 
zimny123z

zimny123z

Senior user
#8
Apr 2, 2014
Yngh said:
@zimny123z To tylko potwierdza to, co zasugerowałem ;). Skoro książkę "jakoś uznała", to 1 by nie było, gdybyś oparł się tylko na niej, choć nadal się dziwię, że potraktowała to tak surowo. Nie odpowiedziałeś jednak, na czym się głównie oparłeś, więc jeśli gra w tych rozważaniach była istotnym punktem, to pewnie to było solą w oku.
Click to expand...
O grze była jedynie mała wzmianka, że w grach również potrzebna jest dialektyzacja i ową wzmiankę opatrzyłem po prostu konkretnym przykładem z Wieśka. Łącznie to było raptem pięć-sześć zdań na około 220 słów całej reszty.
 
sserek

sserek

Mentor
#9
Apr 2, 2014
zimny123z said:
Łącznie to było raptem pięć-sześć zdań na około 220 słów całej reszty.
Click to expand...
Czyli sporo^^ Jeśli przyjmiemy, że jedno zdanie u Ciebie miało ~15 słów, to wychodzi jakieś 15 zdań tej reszty. Czyli wzmianka o grach to aż 1/4 całości. O to nie jest już "jedynie mała wzmianka" xD
 
zimny123z

zimny123z

Senior user
#10
Apr 2, 2014
No te zdania nie były aż tak rozbudowane. Najdłuższe miało z 10 słów licząc spójniki.
 
sserek

sserek

Mentor
#11
Apr 2, 2014
zimny123z said:
No te zdania nie były aż tak rozbudowane. Najdłuższe miało z 10 słów licząc spójniki.
Click to expand...
To i tak ta "jedynie mała wzmianka" nadal była dość dużą wzmianką :p
 
zimny123z

zimny123z

Senior user
#12
Apr 2, 2014
Może i tak, ale chodzi o to, że praca była niezgodna z poleceniem mimo, że większość to Chłopi i saga. Czyli spełnione zostały wszystkie warunki questa.
 
undomiel9

undomiel9

Moderator
#13
Apr 2, 2014
Wiesz, zwykle tak to bywa, że w szkole średniej do nauczycieli zwraca się per "pan/i profesor/psor" - taki zwyczaj, nie ma co zarzucać sadzenia się, bo to nie o to chodzi.

Bywa też tak - i to raczej często - że nauczyciel z dłuższym stażem ma swoje zdanie na dany temat, a na koncie kilka do kilkunastu poprowadzonych klas, w których zawsze się znalazł ktoś, kto chciał kwestionować dotychczasowy bieg spraw. Nie mówię, że nauczyciel ma prawo się zamykać na podejście inne niż własne, sądzę jednak, że być może wiele zależy od sposobu, w jaki się kwestionuje utarte schematy. Nikt nie lubi ataku i krytyki. Ani wymądrzania się ;) (ups, co ja właśnie robię, hm, tego. Nie, nie wymądrzam się, próbuję wyjaśnić ;) )

Do tego dodam, że nienawiść to jest bardzo mocne słowo. Nie mam pojęcia, czym sobie pani na to zasłużyła, ale o ile nikogo nie pobiła fizycznie albo werbalnie, nie znęca się, nie katuje, to można mówić co najwyżej o niechęci.

Chodzi mi o to, że Twoja wypowiedź jest jakaś taka bardzo "anty". Jesteś kobiecie tak niechętny, że to może trochę przesłaniać obiektywną ocenę.

Nie znam sytuacji, nie znam tej pani, ale przychylam się do zdania kolegów w kwestii podstawowej: to, że Ty czyTwoi koledzy uważacie grę komputerową i ksiażki Sapkowskiego za dzieła sztuki, to nie znaczy, że będą one tak samo traktowane przez ogół. O dziele sztuki można mówić w kontekście utworu, który jest wybitny w ujęciu obiektywnym, a nie subiektywnym. Podam przykład: jest taka artystka, nazywa się Katarzyna Kozyra (wyguglaj sobie). Kontrowersyjna mocno, jedna z jej prac to piramida 4 wypchanych zwierząt... asystowała przy ich wypychaniu i przy uśmiercaniu chyba też, a potem postawiła jedno na drugim. I to jest sztuka, owszem, spełnia wszelkie przesłanki. Ale nie dzieło sztuki. Bo do tego trzeba wiele więcej... najcześciej tzw. "patyny lat", a już na pewno uznania w różnych środowiskach.
Wiadomo, że to się wszystko bardzo rozmywa w ostatnim stuleciu, bo nastąpiła nadprodukcja w dziedzinie sztuki, teraz byle posiadacz aparatu Zorka 5 mieni się artystą fotografem (bez urazy, taka klisza), ale czy na pewno nim jest?

Rozumiem Twoją urazę, bo się napracowałeś. I szkoda, że nie lubisz swojej nauczycielki na tyle, żeby móc z nią omówić swoją pracę zamiast odwracać się na pięcie i wychodzić obrażonemu; być może zresztą jest też tak, że Twoja polonistka jest osobą starej daty, zmęczoną uczeniem już i nie ma ochoty na dysputy w obronie swojego zdania, tylko chce mieć święty spokój. Tego nie wiem.

Wiem za to na pewno, że są na niebie i ziemi rzeczy, które się nie śniły filozofom. FILOZOFOM. (Szekspir) Fizjologom pewnie też, ale jeśli chciałeś zacytować pisarza, to zrobiłeś to błędnie i całkiem się nie dziwię w sumie Twojej nauczycielce, że może niekoniecznie widzi w Tobie partnera do dorosłej dyskusji o definicji dzieła sztuki, skoro mylisz kwestie podstawowe.
Acz na jej miejscu raczej bym Cię po prostu poprawiła ;)

Nie, nie jestem belfrem - bo może sobie tak pomyślisz (nie Ty pierwszy zresztą ;) )
Ja tylko lubię pouczać innych... nie, żartuję. Lubię tłumaczyć, co myślę.
Ale wcale nie muszę mieć przy tym racji przecież.
 
Last edited: Apr 2, 2014
Vattier

Vattier

CD PROJEKT RED
#14
Apr 2, 2014
undomiel9 said:
Wiem za to na pewno, że są na niebie i ziemi rzeczy, które się nie śniły filozofom. FILOZOFOM. (Szekspir) Fizjologom pewnie też, ale jeśli chciałeś zacytować pisarza, to zrobiłeś to błędnie i calkiem się nie dziwię w sumie Twojej nauczycielce, że może niekoniecznie widzi w Tobie partera do dorosłej dyskusji o definicji dzieła sztuki, skoro mylisz kwestie podstawowe.
Click to expand...
Bo nie cytował Shakespeare'a :p
Używał cytatu rozpropagowanego przez Świat Według Kiepskich (szukałem video, ale nie znalazłem :( ).

Niemniej, jeżeli (jeżeli!) użył czegoś takiego w rozmowie z nauczycielką, to znacząco obniżył powagę swoich argumentów, bo ŚWK to jest bardzo mierny poziom :p
 
  • RED Point
Reactions: AndrewXRW
robert70r

robert70r

Mentor
#15
Apr 2, 2014
Pani polonistka najprawdopodobniej nie trawi Ferdynanda Kiepskiego, bo to w tym serialu padło jego stwierdzenie o fizjologach, którym się nie śniło.

E:
O, właśnie - Vatt był szybszy.
 
undomiel9

undomiel9

Moderator
#16
Apr 2, 2014
O mamciu.

Myślę, że starsza ode mnie (jak sądzę) polonistka miała prawo tego "cytatu" nie rozpoznać w ogóle, skoro ja go nie kojarzę, a obracam się w wirtualnym środowisku różnych memów itp.
A jeśli rozpoznała, to faktycznie kolega pokazał, z jakich czerpie źródeł.

Tak czy siak, mówąc kolokwialnie, drobna "wtopa" ;>

Nie chce nikogo urazić, ale mi się nasuwa przysłowie o jajku i kurze. Też byłam jajkiem bardzo długo, wg moich rodziców jestem nim nadal i jednocześnie dopuszczam, że jajko może mieć rację, o ile potrafi argumentować. Obawiam się jednak, że kolega zimny i jego klasa nie do końca jeszcze potrafią. Potrafią się za to irytować i wkurzać na kurę ;) Która to jest klasa, nawiasem mówiąc? ;>
 
  • RED Point
Reactions: robert70r
zimny123z

zimny123z

Senior user
#17
Apr 2, 2014
Co do wieku jest to nauczycielka starsza ode mnie o niecałe 10 lat (dokładnego wieku nie pamiętam ale jest na tablo w szkole). Znienawidzona jest przez to jak traktuje naszą klasę. Ogólnie podchodziłem do sprawy moim zdaniem obiektywnie nie patrząc na to komu argumentuje. W zasadzie to ona nigdy nie uznawała argumentów jeśli nie były one argumentami profesorów polonistyki wymienianymi w co najmniej 10-ciu artykułach prasowych. Za to bardzo często interpretuje wszelkie opisy w tekstach w sposób nie do ogarnięcia zwykłego śmiertelnika np. przy opisie jakiegoś domostwa stojącego sobie na pagórku obrośniętym trawką twierdzi, że autor chciał nam przekazać iż jest to dom bardzo religijny (że jak na wzniesieniu to bliżej Boga ;) ) a pisząc, że trawa była tam zielona chciał nadać tekstu energii. Argumenty które jej przedstawiałem były ubrane oczywiście w grzeczniejsze słowa. Co do fizjologów to był suchar:) i w starciu z nauczycielką użyłem filozofów . To czy klasa lubi czy nie lubi Wiedźmina nie miało nic do rzeczy bo oni o nim nie wspominali. Mało tego większość uważa mnie za walniętego bo jestem fanem uniwersum Wieśka. Nawiasem mówiąc jest to klasa 2LO matematyczno-przyrodnicza.
 
Last edited: Apr 2, 2014
E

__ecroscope

Rookie
#18
Apr 2, 2014
zimny123z said:
Chodziło mi o to, że fabuła w której występuje wiele alternatyw wymaga większego kunsztu niż prosta liniówka.
Click to expand...
Wymaga więcej planowania, kunszt to oddzielna kwestia.

Swoją drogą, jako że gry komputerowe/video to moje hobby od 20 lat, bardzo na rękę byłoby mi uznanie, że od dwóch dekad param się dziełami sztuki – mój e-penis urósłby o dodatkowe 20 centymetrów. Niemniej nie dajmy się zwariować; nie każdy utwór można nazwać „dziełem sztuki” tylko dlatego, że jest tworem działalności artysty (pisarza, muzyka, grafika etc.). Zresztą zgadzam się z koleżanką @undomiel9 w tej kwestii.

Nawiasem mówiąc, przychodzą mi do głowy jedynie dwie gry, które pod względem kunsztu pióra mógłbym śmiało porównać do dobrej literatury: Planescape Torment i Maska Zdrajcy.

Kilka screenów z Maski dla tych, co nie grali (uwaga duże obrazki):






Na pewno porażką nauczycielki jest to, że nie potrafiła Ci uzasadnić swojej oceny.
 
Last edited: Apr 2, 2014
Vattier

Vattier

CD PROJEKT RED
#19
Apr 2, 2014
undomiel9 said:
Nie chce nikogo urazić, ale mi się nasuwa przysłowie o jajku i kurze. Też byłam jajkiem bardzo długo, wg moich rodziców jestem nim nadal i jednocześnie dopuszczam, że jajko może mieć rację, o ile potrafi argumentować.
Click to expand...
Zdecydowanie "jajko" może mieć rację. I zwykle wystarczy właśnie uargumentować pozycję.

Miałem swego czasu nauczycielki, które były szkolnymi legendami w byciu jędzami, których nikt nie lubi, których się wszyscy boją i po cichu mają nadzieję, że skwaśnieje im mleko do kawy. No i jakoś udawało mi się z nimi znajdywać wspólny język. Jeśli pogadać z taką nauczycielką po zajęciach, pokazać, że ma się do niej podejście jak do człowieka, a nie jak do jędzy, to się okaże, że ona też nie patrzy na ucznia jak na zło konieczne i potrafi podejść ze zrozumieniem.

Zdecydowanie nieopłacalna jest postawa roszczeniowa, czy "z przekorą". Zwykle należy się dogadać, żeby zostać po lekcji i na spokojnie argumentować swoje stanowisko. Na pewno nie opłaca się dyskutować "przed klasą", bo wtedy nauczyciel czuje się szczuty (to tak samo jak perfidne piętnowanie ucznia przed całą klasą przez nauczyciela). Kiedy zostaje się sam na sam, jest większa szansa się dogadać i pokazać, że napisało się pracę w dobrej wierze, używając tego, co się lubi, a nie tylko po to, żeby dokazać nauczycielowi.

Niby każdy tak może powiedzieć, ale ja mam własne doświadczenia potwierdzające, że się da. Moje polonistki nie tylko akceptowały prace pisane... niesztampowo, ale też podchodziły do tego z ciekawością. Nauczycielka od angielskiego na wypracowaniach dostawała horrory, na wypracowaniach dla polonistki potrafiłem poruszać tematy kontrowersyjne, czasem mocno kontrowersyjne, a na wypracowaniu na maturze z angielskiego, kiedy pisałem opowiadanie trafili się bohaterowie, którzy ponieśli śmierć. Nie przeszkodziło mi to ani w zdaniu ani w dostaniu wysokich ocen za prace.
 
undomiel9

undomiel9

Moderator
#20
Apr 2, 2014
Ad. zimny

Wiesz co...yy...

Jakby Ci to powiedzieć... To, co robi Twoja polonistka z tekstami literackimi (oceniam na podstawie przykładów, które podałeś), to jest klasyczna i poprawna wg mnie interpretacja. Książkowa. Modelowa.
Ok, mogę nie być obiektywna, bo ja do tej pory uwielbiam takie właśnie analizy tekstu, to nie jest w ogóle chaotyczne, w tym szaleństwie jest metoda, wszystko się układa w pewien wzór i mogę Ci tylko życzyć, żebyś z biegiem nauki coraz więcej takich wzorów odkrywał, bo to fantastycznie rozwija, naprawdę.
Myślę, że bycie fanem Wiedźmina - jakkolwiek fajna sprawa - to jeszcze nie wszystko. I musisz się jeszcze wiele nauczyć po prostu.

A starsza o 10 lat od Ciebie polonistka jest chyba młodsza ode mnie i muszę powiedzieć, że bardzo się cieszę, że mnie nigdy do uczenia nie ciągnęło, bo być może też bym chciała przekazywać to wszystko fantastycznego, co wg mnie jest w literaturze. I bym się wypaliła po roku.

2 LO? Matura za rok? Oj.
 
  • 1
  • 2
  • 3
  • …

    Go to page

  • 9
Next
1 of 9

Go to page

Next Last
Share:
Facebook Twitter Reddit Pinterest Tumblr WhatsApp Email Link
  • English
    English Polski (Polish) Deutsch (German) Русский (Russian) Français (French) Português brasileiro (Brazilian Portuguese) Italiano (Italian) 日本語 (Japanese) Español (Spanish)

STAY CONNECTED

Facebook Twitter YouTube
CDProjekt RED Mature 17+
  • Contact administration
  • User agreement
  • Privacy policy
  • Cookie policy
  • Press Center
© 2018 CD PROJEKT S.A. ALL RIGHTS RESERVED

The Witcher® is a trademark of CD PROJEKT S. A. The Witcher game © CD PROJEKT S. A. All rights reserved. The Witcher game is based on the prose of Andrzej Sapkowski. All other copyrights and trademarks are the property of their respective owners.

Forum software by XenForo® © 2010-2020 XenForo Ltd.