Co Ty za herezje głosisz? Pograłem ze 3-4 godzinki (zaliczając pierwsze dwie misje) i muszę powiedzieć, że jestem pozytywnie zaskoczony. Tą grę naprawdę można traktować jako skradankęmrrruczit said:W singlu średnio mi się podobał (na konsoli grałem, na początku fajny, ale im dalej tym mniej),
Powróciło ogłuszanie przeciwników (i to nawet "zza rogu", jak i "przez przeszkodę" ), przenoszenie ciał (a nawet ich sporadyczne chowanie w stylu Hitmana) oraz "gwizdanie". Do pełni szczęścia brakuje mi tylko prowizorycznych elementów otocznia (jak butelka, czy kamień) służących do wabienia/odwracania uwagi.
Konstrukcja map jest świetna (wiele ścieżek), a system osłon jeszcze sprawniejszy niż w Conviction (zaznaczamy docelowe miejsce myszką, a spacją zatwierdzamy). Dodatkowo wszelkie specjalne akcje (jak wspinanie się, czy zejście) trzeba potwierdzić (spacją - wejście, Q - zejście) co eliminuje przypadkowe błędy. Interfejs interakcji pozostał z poprzedniej części, ale da się go w miarę sprawnie obsłużyć.
Wrogowie są nawet sprytni i reagują na dziwne (podejrzane) sytuacje (jak otwarte drzwi czy ciało). Oczywiście jeśli nie są pewni, że coś jest nie w porządku, zaczną to sprawdzać zamiast od razu wzniecać alarm. Czasem się ubezpieczają, niekiedy nawet zauważają brak kolegi z patrolu (w najlepszym przypadku skwitują to komentarzem, a w najgorszym pójdą go szukać). W ciemności oczywiście posługują się latarkami, a w razie złapania przez psa tropu (!) podążają za nim. Tak, psy to kolejna ciekawy dodatek (były już w pierwszej części, ale później zniknęły). Mogą one nie tylko nas zobaczyć ale i wyczuć. Gdy stoimy zbyt blisko (dodatkowo w ich linii), nawet będąc za przeszkodą, pies pójdzie to sprawdzić. Może wówczas zacząć podążać naszym śladem jeśli go wywęszy. Tak więc zmiana osłony nie gwarantuje nam bezpieczeństwa (chyba, że wejdziemy tam gdzie pies nie może).
Strona audiowizualna też trzyma całkiem niezły poziom, żeby nie powiedzieć bardzo wysoki. Poziomy są ładne, klimatyczne i pełne życia (czuć atmosferę miejsca). Cienie w końcu wyglądają tak jak powinny (czytaj - bez żadnych dziwnych konsolowych ząbków z SC
Muzyka też jest niezła i dopasowana do wydarzeń (te narastające dźwięki, oddech i bicie serca przy momencie uprzedzającym nasz atak - miodzio ).
Sposób opowiadania historii (w przerywnikach) prezentuje się przyzwoicie i tak typowo dla twórczości Toma Clancy (a przynajmniej filmów na podstawie jego prozy). Jak się to rozwinie i czy faktycznie będzie liczone na plus powiem gdy grę skończę (jestem na początku trzeciej misji).
Dodatkowego smaczku dodają specyficzne (humorystyczne) rozmowy przeciwników, oraz komentarz Sama przy ogłuszaniu przeciwników (tylko braku Michaela Ironside szkoda, jednak do nowego głosu można przywyknąć).
Multi jest oryginalne. Ale spytam się tak - gdzieś ty się uchował od czasu premiery SC: Pandora Tomorrow (bo tam zadebiutował ten rodzaj rozgrywki). Osobiście raczej mnie tryby on-line w SC nie kręcą, ale to rzecz gustu.mrrruczit said:ale o multi słyszałem dużo dobrego/>


