Konkurencja jest dobra, a steam jako monopolista nie będzie dobrze robił ani graczom, ani deweloperom.
Jak na razie to Epic za bardzo graczom nie robi, bo ceny są porównywalne ze Steamem. Finansowo dla nas nie zmienia się nic, a dochodzi konieczność korzystania z jeszcze jednej, niezbyt wygodnej platformy. To samo zresztą dotyczy innych platform: Uplay, Origin, Bethesda, Battle.net - ceny są podobne albo jeszcze wyższe. Przykładowo, Fallout 76 ekskluzywnie na platformie Bethesdy dalej kosztuje 250 zł (śmiech na sali), Call of Duty Black Ops 4 na Battle.necie 60 euro czyli jakieś 255 zł, a Battlefield 5 na Originie również 250 zł. Assassin's Creed Odyssey na Uplay ma aktualnie sporą obniżkę czasową, ale domyślnie dalej kosztuje 250 zł. W każdym przypadku mamy ceny standardowe jak na cyfrówki, ale dużo wyższe niż wydania pudełkowe, które i tak zawierają klucze do tych platform. Gdzie tu konkurencyjność i robienie dobrze graczom?
Sytuacja zmienia się głównie dla wydawców, bo właściciele platform nie muszą się dzielić z Valve zyskami od tych standardowych 60 dolców (+/-) i ew. dla deweloperów, którym poszczególne platformy oferują lepsze warunki np. wyższy procent od sprzedaży. Nikt oczywiście nie pomyśli żeby cyfrówki były tańsze od wydań fizycznych skoro odpadają koszty nośnika, transportu, magazynowania itd. Przecież wtedy zarobiliby mniej, a tak być nie może.
Najnowsze gry od Bethesdy już nie trafią na Steama więc choć w Rage'a, Dooma czy Wolfensteina (nie mówiąc już o Skyrimie) graliśmy na platformie Valve, w kontynuacje przyjdzie nam zagrać na nowej platformie. Jeszcze śmieszniej jest z grami Ubisoftu, które wymagają ich platformy bez względu na to gdzie je kupimy. Do tej pory były też dostępne na Steamie, ale nowe tytuły trafią na Epic Store. W obu przypadkach i tak trzeba będzie jeszcze odpalać Uplay co daje nam konieczność korzystania z trzech platform żeby grać w gry jednej firmy (Division kupione na Steamie, Division 2 kupione w Epic Store).
Oczywiście kiedy Valve wyskoczyło ze Steamem zmuszając przy tym do korzystania z tej platformy żeby zagrać w oczekiwaną kontynuację Half-Life'a to też były hejty. Dopiero kolejne lata pozwoliły wypracować pozycję dominującą na rynku i przekonać graczy, że jest to najlepszy i najwygodniejszy sposób grania na PC. Być może Epic Store też kiedyś do tego dojdzie stając się domyślą platformą do grania? Z drugiej jednak strony, Uplay czy Origin są z nami od lat, ale jakoś im się to nie udało. Większość graczy korzysta z nich tylko z konieczności, bo chce grać w Assassin's Creeda czy Battlefielda, a nie dlatego że jest to wygodne i przyjemne.
Gdyby platformy do grania na PC biły się ze sobą na ceny i dodatkowe usługi to wtedy faktycznie złamanie monopolu Steama odbyłoby się z korzyścią dla nas, graczy. Każdy mógłby wybrać to co mu pasuje czy to z powodu cen czy też różnych funkcjonalności czy w końcu dlatego, że znajomi też tam grają. Oni jednak wybrali formę wojny znaną z konsol czyli ekskluzywność. Chcesz grać w kilka różnych gier? Kup kilka konsol/zainstaluj kilka platform (a wkrótce nawet kilkanaście).
W świecie gier robi się to co w świecie streamingu filmów i seriali. Nagle każdy chce mieć swoją platformę. Jeszcze trochę i zamiast 2-3 trzeba będzie opłacać kilkanaście różnych, bo na każdej będzie po kilka interesujących nas filmów czy seriali. Dużych pecetowych platform do grania mamy już bodajże dziwięć (Steam, Origin, Uplay, Epic Store, Bethesda.net, GOG Galaxy, Battle.net, Microsoft Store i Rockstar Games Social Club), a co chwilę słyszymy o tym że kolejne firmy chcą zakładać swoje (ostatnio np. Amazon, który działa już na polu streamingu filmów i seriali).
Wymieniona wyżej platforma Rockstara działa trochę inaczej, bo nie jest to de facto sklep i funkcjonuje również na konsolach, ale tak czy siak, grając w ich gry trzeba z tego korzystać. Kolejny mail i hasło do zapamiętania.
PS. W przypadku Metro Exodus dochodzi jeszcze to o czym pisał Nars, a więc zwykłe oszustwo. Kilka dni przed premierą okazuje się że gra będzie tytułem ekskluzywnym dla Epic Store. To trochę tak jakby gra była reklamowana jako tytuł na Playstation 4 po czym nagle okazało się że przez najbliższy rok zagramy tylko na Xboxie One*.
*Instalacja nowej, darmowej platformy to oczywiście nie to samo co zakup nowej konsoli, ale odczucia wydają się podobne. Taka sytuacja zdarzyła się chociażby w przypadku Bayonetty. Część pierwsza trafiła na PS3 i Xboxa 360, a ostatnio także PC, ale dwójka została tytułem ekskluzywnym dla WiiU. Chcąc poznać ciąg dalszy trzeba było kupić konsolę innej firmy. Hejt był spory.