Jeżeli chodzi o Warszawę to nie ma tak, że lubię albo nie lubię… w bitwie na stolice stanęłabym zawsze po stronie Krakowa, bo klimat, bo piękne. Ale Warszawa zaczyna mi się podobać nieco bardziej, bo gram w grę!
The Thaumaturge - no tu musi pójść polecajka, bo rzadko zdarza mi się, że gra tak wciąga, jest tak ładna i ciekawa, i przykuwa do kompa tak, że czas leci nie wiadomo, kiedy. Sama jestem zdziwiona swoim zaangażowaniem, nie powiem.
No nie jest to rozgrywka na miarę BG3 czy innych znanych i rozbudowanych tytułów AAA, ale wpasowała się idealnie w moje potrzeby: szukałam gry z relatywnie prostym gameplayem, ciekawej fabularnie, ale żeby nie zjadała mi całych dni, nie zmuszała do niekończących się sesji, bo ja po prostu nie mam na to czasu. I żebym mogła ją pojąć swoim małym rozumkiem bez potrzeby zaglądania w notatki, że co tam w zasadzie teraz trzeba było zrobić, jak to miało być i w trakcie którego wątku teraz jestem. Krótko mówiąc: prosta, z łatwą walką, z fabułą do ogarnięcia pamięciowo i umożliwiająca oderwanie się z powrotem do życia w dowolnym momencie.
No i mam to wszystko (prawie), a nawet jeszcze więcej, bo gra jest naprawdę bardzo piękna pod względem wizualnym, ale też muzycznie + niesamowicie podoba mi się klimat dawnej Warszawy z całym zróżnicowaniem kulturowym, zapleczem historycznym i społecznym. Smaczki w postaci nazwisk z epoki - no i miejsc, oczywiście - są autentycznie znakomite.
Jest sporo czytania, szukania tropów, łączenia kropek, klimat „revelio” (lubię!) - gra w sumie mocno prowadzi za rączkę, ale tak wolę akurat… nie znoszę się męczyć w gąszczu znaków zapytania na pustej mapie. Jest też relatywnie mało walki, która w ogóle nie jest zręcznościowa, dzięki Bogu. Postacie są barwne, ciekawe, niejednoznaczne, ciekawa jest też sama fabuła i wątki poboczne. No i są wybory, które dość szybko przynoszą efekty i można sobie pewne sprawy ułatwić, a niektóre ścieżki zablokować - co jest logiczne, tak powinno być.
W zasadzie tylko jeden warunek nie został spełniony: miała to być gra, która mnie za bardzo nie wciągnie, żebym bez problemu porzucała kompa po godzince czy dwóch. No, to nie, siedzę godzinami, bo koniecznie muszę wiedzieć, co jest za rogiem, i za następnym, i za następnym.
Dobrze, że jeszcze trochę wolnego, może nawet skończę.
Polecam wielce ten tytuł.