Właśnie skończyłem AC: Brotherhood. Gra niewiele się różni od AC1 i AC2 - jeżeli podobały Wam się wcześniejsze części, to będzie podobało się i AC:B. Ja osobiście jestem fanem wszystkich trzech, a to, co mnie przyciąga do tych gier, to wybór mało wyeksploatowanych okresów historycznych i połączenie s-f z fabułą w stylu Dana Browna. Niestety, AC:B ma również te same wady co AC1 i AC2 - a mianowicie powtarzalność misji i gameplay, który zaczyna nużyć tak po przejściu ~75% gry. Innowacji jest niewiele, ale na plus należy zaliczyć to, że w końcu w walce premiowane są nie tylko kontrataki, lecz także agresywna ofensywa i uniki. Przeciwnicy są też bardziej aktywni niż w poprzednich częściach, ale nadal nie ma rewelacji. Sporo frajdy sprawia walka przy boku grupki innych asasynów, co jest jednocześnie chyba największą zmianą w stosunku do AC1 i AC2.Mimo iż wrażenia są pozytywne, mam nadzieję, że w kolejnych częściach, które niewątpliwie powstaną, dostaniemy więcej zmian gameplayowych i większą różnorodność misji. No i chyba w AC3 przyjdzie czas na poważny lifting graficzny, bo pod tym względem AC:B nie robi już tak piorunującego wrażenia jak jego poprzedniczki. Gra nie jest brzydka - wręcz przeciwnie - ale podczas gdy konkurencja idzie ostro do przodu, seria AC graficznie stoi w miejscu.