Macie rację Blizzard jest cud miód i orzeszki. Po pierwsze stałe połączenie z internetem. Genialne rozwiązanie, żeby zagrać w singla, muszę być online. Najzwyczajniej w świecie olejmy ciepłym moczem wszystkich naszych fanów, którzy nie mają stałego łącza, co nie przeszkadzało im do tej pory czerpać ton satysfakcji, z domowych lan - party. No tak LAN też usunęli. Jak do tej pory, (jak dobrze wiemy) wszystkim przeszkadzał fakt konieczności posiadania innych postaci do multi i do singla. Ograniczenie do dziesięciu postaci na konto, też oczywiście zostało wprowadzone mając na uwadze dobro graczy. Do tego wycieli wsparcie dla modów, czyli czegoś co w dużej mierze przełożyło się na popularność dwójki. Jak wiemy mody są przekleństwem twórców, bo powstaje fajna i darmowa zawartość gry, nad którą twórcy DIII nie mają kontroli i za cholerę jej nie spieniężą. Dalej zafundowali nam dom aukcyjny gdzie będzie się obracać żywą gotówką (jak w prawdziwym DA, mmusisz zapłacić właścicielom tego domu pewną sumę za możliwość wystawienia obiektu).
Jako wisienkę na torcie zafundowali mi najnowsze filmiki, z bety, z infantylną kakofonią kolorów, dziwacznymi umiejętnościami (drabinka wybuchających zombie witchdoctora, wielki "dzwon" monka, najwolniejsza trąba powietrzna świata w wykonaniu Barbariana, czy też podwójne działo plazmowe wizzarda). Nie wspominając o konsolowej grafice.
Ludzie, którzy, nie widzą tych wszystkich "zmian na lepsze" i bez żadnych oporów, z wywieszonym językiem polecą do sklepów zapłacić 300 pln za kolejną uber - super - duper grę Blizzarda, są największą bolączką rynku, bo utwierdzają twórców, że nie ma granic, których nie mogą przekroczyć.
Niedługo za gry blizzarda będziemy musieli płacić 500 pln, w ramach DRM-u meldować się co tydzień na komendzie, nie wspominając o stałym abonamencie, którym będą objęte wszystkie tytuły.