Z dzieciństwa pamiętam Prince of Persia I i II, z czego w II grałem o wiele mniej (oczywiście chodzi mi o te pod DOS'a), a także Raptor (strzelanka - latasz samolotem sterowanym myszką, widok od góry i strzelałeś do innych samolotów kierując się zasadą: "strzelaj do wszystkiego, ale najpierw do tego, co się rusza") i OMF. OMF, czyli One Must Fall, bijatyka robotów ze świetną muzyką (chociaż jak później próbowałem odpalić pod Win 98, to nie działała). Na prawdę, świetna gierka, a zawsze grałem robotem: "Shadow" - moja podświadomość wybrała najmroczniejszego xD, albo takim niby wilkiem, ale nie pamiętam jak się nazywał. Był z granatowej kanciastej blachy i na klatce piersiowej miał srebrną głowę wilka i jeszcze srebrne oczy. Shadow był bardziej zaokrąglony (takie fajne stożki zamiast dłoni) i szary. Oczywiście kolory można było zmieniać, bo była to bardzo zaawansowana gierka Very Happy. W prawie każdej planszy był jakiś bonus, który można było użyć do efektywniejszego zabicia wroga. Była także możliwość gry w trybie multi-player (na jednym komputerze lub przez port szeregowy) i w końcu swoim Shadow'em pokonywałem nawet tatę Very Happy To były czasy... Twisted EvilI oczywiście Dyna Blaster. Na jej podstawie jest pełno gierek jak np. Bomberman i chyba nie muszą tłumaczyć o co w niej chodziło.