Od żebraków na Podgrodziu.szklanka13 said:A od kogo mozna sie dowiedziec, ze mieso jest 'fe'?
Od żebraków na Podgrodziu.szklanka13 said:A od kogo mozna sie dowiedziec, ze mieso jest 'fe'?
Kanibalem być - okropieństwo, ale sprzedawać ludzkie mięso? Do czego ludzie z Podgrodzia są zdolni?!kobieras said:może ona jest kanibalem jak dziadek z bagien a mięsa z trupów ludzkich ma tyle, że może sprzedawać to. (hehe) zgadzam się z moimi przedmówcami, że to coś jak pies oda pozdro![]()
MRRRRAAAAUUU Iwona! Uwielbiam jak jesteś taka władcza!A z tą handlarką to temat fajny, ale, że tak powiem - mało rozwojowy. No generalnie możliwości są dwie - mięso jest ludzkie (ale dlaczego dziwnie pachnie? Zgniłe i ludzkie, ******!), mięso jest zepsute...ZARAZ!!Ha Ha HA!! Mam Was Redzi, ale gafę walnęliście w grze, o ja nie mogę! Otóż:Geralt mówi, że to mięso dziwnie pachnie. Jesteśmy tak przyzwyczajeni do lodówek, że nawet nie zauważamy, że mięso szybko się psuje. Bardzo szybko. W dobie średniowiecza, dlatego mięso zasalano, przyprawiano, suszono et cetera, ponieważ w dzień po zarżnięciu, w nie chłodzonym pomieszczeniu - już capiło (takie mięsa jadła i szlachta i plebs aż do XVIII wieku!). Ergo - Geralt nie mógł powiedzieć, że to mięso dziwnie pachnie, bo JEST PRZYZWYCZAJONY do jedzenia cuchnącego mięsa, JAK KAŻDY W TYM ŚWIECIE!!! Mógłby powiedzieć, że mięso dziwnie pachnie... gdyby było świeże! A więc - Panie i Panowie - ZAGADKA ROZWIĄZANA! Mięso jest po prostu świeże i dlatego ten zapach tak Geralta dziwi. Koniec, zamykać temat.W związku z tym, otrzymujesz bana na 14 dni, za uporczywy, notoryczny spam, multiposting, trolling i głupotę
Jakbyś nie zauważył, to czarno na białym wskazałem, że to właśnie błąd Redów, którzy łaskawie nie zorientowali się w quasi - średniowiecznych realiach. Dziękuję za uwagę.Ale Geralt raczej sam coś upolował, więc to mięso jednak było świeże. Handlarka wymigująca się od odpowiedzi-taa, przecież to wstyd sprzedawać świeże mięso.No i żebrak który mówił, że dziwnie smakuje...
Czekałem n ten argument. Czyli mam rozumieć, że jest to takie średniowiecze w którym nie zachodzą podstawowe procesy chemiczne (w tym przypadku - gnilne)? Hmm - jak mogłem na to nie wpaść!Zauważ tylko że to było nieco (bardzo nieco) inne średniowiecze niż nasze
Ręce opadają. Pozwól, że POWTÓRZĘ to co mówiłem - i nie jest to mój wymysł tylko wiedza wynikła z badań historycznych i archeologicznych ludzi o wiele ode mnie mądrzejszych. TAK - w realiach średniowiecznych (lub quasi-średniowiecznych) ludzie jedli mięso w 99% nieświeże. Masz dziadków? Takich z rocznika 1920 - 1925? Masz? To zapytaj ich jakie mięso jedli po wojnie. I czy dużo było soli podówczas. Żeby to mięso (dla populacji miasta tkniętego wojną, dajmy na to) zasolić, by było świeże i pachnące, tak pachnące, że w 44 roku, Twój dziadek przechodził rynkiem i zwrócił handlarce uwagę, że mięso śmierdzi. Wracając do myśli przewodniej - w średniowieczu (i to nieważne, czy mówimy o średniowieczu autentycznym, czy fantastycznych realiach niby - średniowiecznych) mięso było nieświeże. W 99%. Po pierwsze - nie było dość soli na to by każdy nawis wieprzowy czy krowi zasolić, by był świeżutki i pachnący, mmm - jaki dobry. Po drugie - szlachta TAKŻE jadła mięso nieświeże, a jedynie zasypane (DROGIMI!!!) przyprawami po to by smród zgnilizny zabić zapachem ziół właśnie. Argument o tym, że to przecież nie średniowiecze, tylko fantasy, uważam za śmieszny i mam cichą nadzieję, że nie padł poważnie, lecz żartem. Idol tego Forum - Sapkowski - w felietonie z 93 roku w NF, pod tytułem "Na przełęczach Bullshit Mountains", przytacza i wyśmiewa przypadek zbroi z łusek suma. Otóż, pisze Sapkowski - w żadnym fantasy taka zbroja istnieć nie może, z prostego względu - sum nie ma łusek! Ale po chwili Sapkowski dodaje z przekąsem: hmm - ale to przecież fantasy - może więc autor uznał, że w tym świecie sumy łuski, owszem - posiadają. Szermujący argumentem "przecież to fantasy" - czujcie się uroczyście wyśmiani. Ale za to przez Sapka, więc nie jest najgorzej. Ergo - wskazałem na błąd Redów i niedopilnowanie realiów. Owszem - było to znalezienie tzw. "dziury w całym", ale skoro dziura jest to ją wytknę i wyśmieję, bez utraty szacunku do samych Redów i ich wybitnej gry. Zagadkę handlarki uznaję za rozwiązaną, zaś polemikę z tym rozwiązaniem należy traktować jako polemikę z twierdzeniem, że księżyc nie jest z sera. Czy teraz też ktoś podyskutuje i udowodni, że - owszem, księżyc z sera jest? Jeżeli mimo wszystko, ktoś jest chętny, to zapraszam do dyskusji, ale DOPIERO po wcześniejszym przeczytaniu wspomnianego felietonu Sapka, plus:Szymon Wrzesiński "Oddech Śmierci" - opracowanie na temat życia w czasie epidemii.Piotr Tafiłowski "Wojny Włoskie - 1494 - 1559" - DUŻO szczegółów na temat życia codziennego w dobie schyłku średniowiecza. Miłej lektury.(Nie - nie mam złudzeń - wiem, że dalej będą dyskutować, nie przeczytawszy. A księżyc JEST z sera!)a sól utrzymywała mięso w świeżości poza tym można je było dodatkowo ususzyć. Więc nie mów że jedli głównie mięso nieświeże.
Napisałem o tym parę postów wcześniej.ale w takim razie czemu ktokolwiek miałby na to zwracać uwagę?
Dziękuję za uwagę i czytanie ze zrozumieniem. Redzi walnęli błąd. Tyle. To jest, że tak powiem clue całej "mięsnej" zagadki - gafa twórców.Ergo - Geralt nie mógł powiedzieć, że to mięso dziwnie pachnie, bo JEST PRZYZWYCZAJONY do jedzenia cuchnącego mięsa, JAK KAŻDY W TYM ŚWIECIE!!!
To jest tylko twoje założenie. Niczego nie udowadniaSethofSulima said:Napisałem o tym parę postów wcześniej.ale w takim razie czemu ktokolwiek miałby na to zwracać uwagę?Dziękuję za uwagę i czytanie ze zrozumieniem. Redzi walnęli błąd. Tyle. To jest, że tak powiem clue całej "mięsnej" zagadki - gafa twórców.Ergo - Geralt nie mógł powiedzieć, że to mięso dziwnie pachnie, bo JEST PRZYZWYCZAJONY do jedzenia cuchnącego mięsa, JAK KAŻDY W TYM ŚWIECIE!!!
To jest tylko twoje założenie. Niczego nie udowadnia Tongue Nie wiesz na pewno czemu ani jak dziwnie pachniało/śmierdziało to mięso. Gry niestety (na szczęście?) nie zapewniają nam takich wrażeń.Wszystkie twoje wypowiedzi to jak na razie walka z kontrargumentami do twojej tezy, które sam wymyśliłeś
Ale - tak - wymyśliłem to sobie, nie mam racji, przepraszam - chciałem Was oszukać, macie rację - "that's white wabbit". Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina! Mięso nie gnije, procesy chemiczne nie zachodzą, twórcy Wiedźmina i Ty, drogi Otaku - jesteście nieomylni i genialni - nie strzelacie gaf czy błędów, tylko od początku do końca przemyślane działania, z których potem rezygnujecie. Przepraszam - jak śmiałem kiedykolwiek uważać, że w czymkolwiek obiektywnie mogę mieć rację? Jestem tylko marnym doktorem mediewistyki - jak mogę polemizować z takimi tytanami intelektu, którzy się rodzą z wiedzą, na którą ja musiałem harować dziewięć lat! Och - ja grzeszny! W ramach pokuty nigdy już nic nie napiszę, bez wzmiankowania wcześniej "Ale pamiętajcie - ja nigdy nie mam racji!" Przepraszam - Twój geniusz, który nie musi być wspierany wymysłami podobnych mnie profanów nawrócił mnie. Dziękuję! Z całego serca!nie jest to mój wymysł tylko wiedza wynikła z badań historycznych i archeologicznych ludzi o wiele ode mnie mądrzejszych.
Skoro tak ładnie przepraszasz drogi Seth-cie to może zdołam w odmętach mej mrocznej duszy znaleźć jakiś promyk światła zdolny do przebaczenia Ci tej herezji...SethofSulima said:Ale - tak - wymyśliłem to sobie, nie mam racji, przepraszam - chciałem Was oszukać, macie rację - "that's white wabbit". Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina! Mięso nie gnije, procesy chemiczne nie zachodzą, twórcy Wiedźmina i Ty, drogi Otaku - jesteście nieomylni i genialni - nie strzelacie gaf czy błędów, tylko od początku do końca przemyślane działania, z których potem rezygnujecie. Przepraszam - jak śmiałem kiedykolwiek uważać, że w czymkolwiek obiektywnie mogę mieć rację? Jestem tylko marnym doktorem mediewistyki - jak mogę polemizować z takimi tytanami intelektu, którzy się rodzą z wiedzą, na którą ja musiałem harować dziewięć lat! Och - ja grzeszny! W ramach pokuty nigdy już nic nie napiszę, bez wzmiankowania wcześniej "Ale pamiętajcie - ja nigdy nie mam racji!" Przepraszam - Twój geniusz, który nie musi być wspierany wymysłami podobnych mnie profanów nawrócił mnie. Dziękuję! Z całego serca!
To gafa Redów. Geralt nie ma prawa zwracać uwagi na smród mięsa, bo - powtarzam po raz setny - jest do tegoż smrodu przyzwyczajony. Redzi popełnili błąd logiczny.Geralt mówi, że to mięso dziwnie pachnie. Jesteśmy tak przyzwyczajeni do lodówek, że nawet nie zauważamy, że mięso szybko się psuje. Bardzo szybko. W dobie średniowiecza, dlatego mięso zasalano, przyprawiano, suszono et cetera, ponieważ w dzień po zarżnięciu, w nie chłodzonym pomieszczeniu - już capiło (takie mięsa jadła i szlachta i plebs aż do XVIII wieku!). Ergo - Geralt nie mógł powiedzieć, że to mięso dziwnie pachnie, bo JEST PRZYZWYCZAJONY do jedzenia cuchnącego mięsa, JAK KAŻDY W TYM ŚWIECIE!!! Mógłby powiedzieć, że mięso dziwnie pachnie... gdyby było świeże! A więc - Panie i Panowie - ZAGADKA ROZWIĄZANA! Mięso jest po prostu świeże i dlatego ten zapach tak Geralta dziwi. Koniec, zamykać temat.
Co to za bzdura? Cytaty proszę, cytaty. Nie wyrwane z kontekstu zdania.Ale, dobra - wiem o co chodzi - typowa dla każdego Forum przypadłość polegająca na nieumiejętności przyznania do tego, że ktoś może mieć a) obiektywnie rację; b) wysnuć argument rozważny, a przy tym nowy. Rozumiem to doskonale. Ale żeby nie było - nie mam się za geniusza, ba - zdanie moje o sobie samym jest bardzo, ale to bardzo niskie, niższe nawet niż Wasze. Ale są pewne sprawy, w których po prostu wiem, że mam rację. Sprawa księżyca, który nie jest z sera, sprawa błędu logicznego Redów na Podgrodziu przy handlarce mięsa, sprawa tego, że właśnie swędzi mnie tyłek i się po nim drapię. Darujcie więc sobie kolejne posty - i tak nie będę odpisywał. Miłego dnia!(czyli inaczej mówiąc sam wymyślałeś kontrargumenty dla swojej tezy i je obalałeś)
Skoro Geralt (czy ktokolwiek inny w tamtym świecie) nie ma prawa zwracać uwagi na smród czy smak mięsa (w domyśle: gnijącego) to może zwraca uwagę na coś innego? Jakiś niepokojący zapach, którego do tej pory nie było (a zgnilizna była, więc nikt nie zwracał na nią uwagi). Do tego argumentu jakoś się nie ustosunkowałeś... Cały czas tylko piszesz, że posiadasz prawdę objawioną i wspomniany zapach/smak pochodzi od zgnilizny. Tak naprawdę dopóki nie wypowie się ktoś z REDów, dopóty nie będziemy wiedzieć o co im chodziło z Handlarką - czy był to jakiś wycięty quest czy rzeczywiście popełnili gafę.Ale co tam. Mnie też już się nie chce w koło powtarzać tego samego argumentu. Niech inni podyskutują.Jeszcze milszego dnia życzę!SethofSulima said:To gafa Redów. Geralt nie ma prawa zwracać uwagi na smród mięsa, bo - powtarzam po raz setny - jest do tegoż smrodu przyzwyczajony. Redzi popełnili błąd logiczny.
O Jezu! Argument! Nie, no dobra - żarty na bok - nie obrażaj się Otak. Hmm - całkiem możliwe. Geralt nie wyczułby smrodu z przyzwyczajenia... boję się tylko myśleć JAKI musiałby być ten inny smród, brr! Mimo wszystko pozostanę jednak przy mojej hipotezie błędu logicznego Redów. Na zasadzie Brzytwy Ockhama - najprostsze rozwiązanie jest najlepsze.Skoro Geralt (czy ktokolwiek inny w tamtym świecie) nie ma prawa zwracać uwagi na smród czy smak mięsa (w domyśle: gnijącego) to może zwraca uwagę na coś innego?