@Dagorad
Może i król był ... już nie będę mówił jaki był (oczywiście jego charakter), ale Roche zabijając go stał się tym czym był Letho - królobójcą, tym czym brzydził się on sam.
Rozumiem cię zupełnie, ale inaczej jest mówi teraz, gdy mamy swoje domy i ojczyznę, a inaczej, gdy ktoś nam to odbierze. Może mieli ziemie, na których mogli zamieszkać, ale to niebyła ich ojczyzna. Dam tu przykład: Polska zostaje podbita przez jakiegoś okupanta, tracisz dom i ojczyznę i ktoś ci w tedy może powiedzieć: "Przecież w np. Danii jest miejsce dla takich jak ty, możesz tam zamieszkać"i co zgodził byś się ta to, zamieszkał byś w dani z dala od ojczyzny, domu, grobów przodków? Bo ja na pewno nie, walczył bym chociaż miałbym stracić przez to życie (choć wielu może w to nie wierzyć, to ja mówię to szczerze, bo śmierć za coś to dobra śmierć - ale to już tak na marginesie). Rozumiem Iorveth'a, który walczy o to, rozumiem też tego, że haniebne jest, że zabija cywili, ale niektórzy (nie popieram tego) walczący o wolność muszą zniżyć się do najniższego poziomu, by jego rasa przetrwała. Trzeba właśnie pamiętać, że rasa jaką są elfy powoli ginie i bez pomocy wyginie z tamtego świata. Może i są państwa w których żyje im się dobrze, ale co mają poradzić, musieli się podporządkować, a w głębi serca ubolewają nad tym. Może i żyją, ale codziennie są prześladowani gniewnym spojrzeniem ludzi i żyją tylko do czasu wybuchu następnego pogromu. A co do ziem to dodam jeszcze, że elfy miały na początku wielkie terytorium, ale teraz mają zaledwie skrawek w porównaniu z terenami ludzi.
Należy pamiętać, że niewinni nieludzie też giną, m.in. w pogromach. Ale oczywiście można powiedzieć, że to wiewióry zaczęły tą rzeź, przez zabijanie niewinnych. Tak, ale skąd wiemy kto zaczął. Gdy przybyli ludzie nie wiadomo kto zaczął tą wojnę. Czy ludzie chcący nowych ziem, czy nieludzie chcący wygnać przybyszów. Ale wiadomo, że obie strony mają krew na rękach. Rozumiem, że nieludzie skumały się z Nilfgaardem, ale to było jedyne wyjście z opresji. Jeśli by nieludzie odpuściły walki z ludźmi, to założę się, że ludzie zniszczyli, schrupali by ich jednym kęsem.
Nie można powiedzieć (nie dosłownie), że jedna ze stron jest lepsza od drugiej, bo to tak jak byś porównywał Stalina do Hitlera - zło i zło wcielone.
Na koniec dodam jeszcze, że dyskusję o moralności ludzi i nieludzi można prowadzić i prowadzić i nigdy nie dojdzie się do finału.
Rozumiem, że to co robią wiewiórki jest złe, ale ludzie też są nie winni, ani nie lepsi, ani nie gorsi. A jeśli ktoś został w innym przekonaniu, to raczej tego nie zmienię, bo to jest zakorzenione głęboko w nas.
Można jedynie liczyć, że dojdzie kiedyś do pokoju między tymi stronami, ale to tylko fantazja, nic realnego, więc po co się przejmować.
Z mojej strony to tyle i więcej nie będę nikogo przekonywał, mogę się mylić albo i nie, ale to musi każdy sam sobie przeanalizować.
Może i król był ... już nie będę mówił jaki był (oczywiście jego charakter), ale Roche zabijając go stał się tym czym był Letho - królobójcą, tym czym brzydził się on sam.
Rozumiem cię zupełnie, ale inaczej jest mówi teraz, gdy mamy swoje domy i ojczyznę, a inaczej, gdy ktoś nam to odbierze. Może mieli ziemie, na których mogli zamieszkać, ale to niebyła ich ojczyzna. Dam tu przykład: Polska zostaje podbita przez jakiegoś okupanta, tracisz dom i ojczyznę i ktoś ci w tedy może powiedzieć: "Przecież w np. Danii jest miejsce dla takich jak ty, możesz tam zamieszkać"i co zgodził byś się ta to, zamieszkał byś w dani z dala od ojczyzny, domu, grobów przodków? Bo ja na pewno nie, walczył bym chociaż miałbym stracić przez to życie (choć wielu może w to nie wierzyć, to ja mówię to szczerze, bo śmierć za coś to dobra śmierć - ale to już tak na marginesie). Rozumiem Iorveth'a, który walczy o to, rozumiem też tego, że haniebne jest, że zabija cywili, ale niektórzy (nie popieram tego) walczący o wolność muszą zniżyć się do najniższego poziomu, by jego rasa przetrwała. Trzeba właśnie pamiętać, że rasa jaką są elfy powoli ginie i bez pomocy wyginie z tamtego świata. Może i są państwa w których żyje im się dobrze, ale co mają poradzić, musieli się podporządkować, a w głębi serca ubolewają nad tym. Może i żyją, ale codziennie są prześladowani gniewnym spojrzeniem ludzi i żyją tylko do czasu wybuchu następnego pogromu. A co do ziem to dodam jeszcze, że elfy miały na początku wielkie terytorium, ale teraz mają zaledwie skrawek w porównaniu z terenami ludzi.
Należy pamiętać, że niewinni nieludzie też giną, m.in. w pogromach. Ale oczywiście można powiedzieć, że to wiewióry zaczęły tą rzeź, przez zabijanie niewinnych. Tak, ale skąd wiemy kto zaczął. Gdy przybyli ludzie nie wiadomo kto zaczął tą wojnę. Czy ludzie chcący nowych ziem, czy nieludzie chcący wygnać przybyszów. Ale wiadomo, że obie strony mają krew na rękach. Rozumiem, że nieludzie skumały się z Nilfgaardem, ale to było jedyne wyjście z opresji. Jeśli by nieludzie odpuściły walki z ludźmi, to założę się, że ludzie zniszczyli, schrupali by ich jednym kęsem.
Nie można powiedzieć (nie dosłownie), że jedna ze stron jest lepsza od drugiej, bo to tak jak byś porównywał Stalina do Hitlera - zło i zło wcielone.
Na koniec dodam jeszcze, że dyskusję o moralności ludzi i nieludzi można prowadzić i prowadzić i nigdy nie dojdzie się do finału.
Rozumiem, że to co robią wiewiórki jest złe, ale ludzie też są nie winni, ani nie lepsi, ani nie gorsi. A jeśli ktoś został w innym przekonaniu, to raczej tego nie zmienię, bo to jest zakorzenione głęboko w nas.
Można jedynie liczyć, że dojdzie kiedyś do pokoju między tymi stronami, ale to tylko fantazja, nic realnego, więc po co się przejmować.
Z mojej strony to tyle i więcej nie będę nikogo przekonywał, mogę się mylić albo i nie, ale to musi każdy sam sobie przeanalizować.


