Jest codziennie taka pora dnia...
Codziennie tuż przed świtem jest taka pora dnia kiedy można dobyć miecza, a wszyscy już wylegli z domów. W ten oto sposób w akcie drugim na przedmieściach Wyzimy poszlachtowałem domokrążcę i herolda (tego wykrzykującego obwieszczenia królewskie o zarazie i innych takich) oraz kilka mieszczanek, mieszczuchów, psów, strażników baraniny, oprychów, prostytutek, biedaków i innych (nie biłem tylko nieludzi - bez wyraźnego powodu). Później nie miało to żadnego wpływu na dalszą rozgrywkę. Może poza tym, że poza Geraltem, kolejnym cudownym wskrzeszeniem mogły pochwalić się ofiary mojego miecza. Herold i domokrążca wrócili sobie jak gdyby nigdy nic. Geralt natomiast podtrzymywał wersję "Nie zabijam ludzi - jestem zabójcą potworów", a następnej nocy znów wyciął w pień biedniejszą część Wyzimy Klasztornej. Hipokryta...SPOILER SPOILER SPOILER SPOILER SPOILER SPOILER SPOILER SPOILER SPOILER SPOILER SPOILER SPOILER SPOILER SPOILER SPOILER SPOILERPoza tym nie da się zabić Zygfryda wcześniej niż w piątym akcie. Sprowokowałem go do walki zabijając przy nim biedaczkę. Tylko na pierwszy cios zareagował. Potem przestało ubywać mu energii. Przewróciłem go kilka razy Aardem i dobiłem, ale chłopak nic sobie z tego nie robił. Po zabiciu kilku strażników królewskich w akcie drugim pojawia się łowca głów, którego można przekupić albo z nim walczyć i przyznam się, że ubił mnie jednym ciosem. Da się go pokonać? Może ktoś tego dokonał?