Ale kwestia komercjalizacji to inna sprawa, też mi się nie podoba takie ozdabianie Sagi postaciami z gry. Natomiast estetycznie jest to znośne, postacie jako takie dają radę, kompozycyjnie szału nie ma ale też nie wywołuje wymiotów. Natomiast okładka Sezonu i te prezentowane, podobne w stylu są zwyczajnie brzydkie, Geralt ma neonowe włosy i w ogóle bak to ejtis, womit.
O nie, zupełnie się nie zgadzam. W tej sprawie mówię jednym głosem z soczim. Ogólnie to jeśli chodzi o poszczególne wydania (pomijam tę zupełnie pierwszą książkę z medalionem i piorunami):
-pierwsze okładki supernowej - trochę trzoda jak na dziś, ale mają swój klimat a ja do nich sentyment.
-białe - meh, niby estetyczne, ale jakoś nigdy mi się tak bardzo nie podobały.
-kolekcjonerka czarno-srebrna w twardej oprawie - dotychczas najładniejsze, sam posiadam.
-wydanie z postaciami z gry - najgorsze, okropne, niezwiązane z niczym, zawsze będę to tępił (tak jak okładki lotra z plakatami z filmów).
-sezon burz - nie przekonywała mnie na początku, ale z czasem wygląda coraz lepiej.
-nowe - super, serio, cholernie mi się to podoba. W końcu Wiedźmin doczekał się ładnych artów, fajnym dodatkiem byłyby ilustracje (chociaż to zależy). Na tle innych okładek polskich wydań książek prezentuje się to naprawdę dobrze (jednym z nielicznych wyjątków jest od jakiegoś czasu Tolkien, chociaż podział piękne/okropne wynosi nadal 50/50). Nikt nie poszedł na łatwiznę, nawet krój czcionki mi się podoba (pięta achillesowa polskiego rynku).
-wydanie angielskie (bonus) - również bardzo dobre, zawsze podobają mi się tego typu stylizowane na starą, rozpadającą się księgę.
Serio, cieszę się że nie wylosowali takiego brzydala jak parę lat temu przy okazji wznowienia Mgieł Avalonu. Mam to na półce i cieszę się, że widać tylko grzbiet: