Hunt, to wiem. Kwestia jest taka, że obecnie konsole (swoją architekturą) przypominają PC chyba jak nigdy dotąd. Tak, jest tam jedna konkretna konfiguracja - pod którą łatwo optymalizować - jednak nie o tym mówię. Chodzi mi bardzie o fakt tworzenia gry do możliwości sprzętu. Czemu obecnie jest tak iż w procesie twórczym (podkreślam - gier multiplatformowych) granicą do której idą twórcy jest konsola, a nie PC? Przecież i tak gra musi działać na jednym i drugim sprzęcie, czemu więc nie odwrócić sytuacji i nie robić głównych assetów, tekstur, efektów, itp. pod komputery (maszyny o większej mocy, które sobie z tym poradzą), a następnie tworzyć te "zoptymalizowane" wersje na konsole. Robiąc wersje PC przecież trzeba myśleć o wielu konfiguracjach równych mocą (a czasem nawet słabszych) w stosunku do konsol, więc któreś z takich ustawień (albo ich miks) idealnie sprawdziłby się na pudełkach do grania.
Wiem, że może podchodzę do tematu dość naiwnie (bez wiedzy z game developingu) ale w obecnej sytuacji bardziej węszę wszelkiego rodzaju spiski niż niemożność/nieopłacalność twórców gier w stosunku do powyższego rozwiązania.