Kingdom Come: Deliverance

+
Ja latałem się myć co chwilę, bo mój hełm wyglądał jakbym się babrał w sadzy.
Wkurzało strasznie.
 
Witam!
Nie wiem jak Wy, ale ja KCD2 jestem oczarowany. Od premiery jedynki jestem wielkim fanem ale dwójka totalnie rozbiła bank. Po ~30h w grze dalej rozbijam się szukając ziół i questów pobocznych - nie żeby główna fabuła była nudna, ale po prostu świat jest tak dobry, że frajda jest już z samego łazikowania.
Macie podobnie? :cool:
 
Witam!
Nie wiem jak Wy, ale ja KCD2 jestem oczarowany. Od premiery jedynki jestem wielkim fanem ale dwójka totalnie rozbiła bank. Po ~30h w grze dalej rozbijam się szukając ziół i questów pobocznych - nie żeby główna fabuła była nudna, ale po prostu świat jest tak dobry, że frajda jest już z samego łazikowania.
Macie podobnie? :cool:
Ja tez , ale jest po 21h gry i jeszcze nie ogarniam walki xd . Unikam jej jak ognia . Nie grałem w jedynke i co chwilę muszę sobie wybijać z głowy przyzwyczajenia z innych rpgpow . Muszę się do szkolić w walce 😅
 
W takim polecam odwiedzić Kapitana Sęka - to taki sparing partner, z którym można ćwiczyć w zasadzie w nieskończoność walkę na różne drewniane bronie. Znajdziesz go posiadłości Semin po wykonaniu questa z wozem od kowala.
W jedynce był Kapitan Bernard. W zasadzie klepanie go przez kilka dobrych sesji na starcie gry dawało solidnego kopa umiejętności więc tutaj też polecam takie podejście :ok:
 
Witam!
Nie wiem jak Wy, ale ja KCD2 jestem oczarowany. Od premiery jedynki jestem wielkim fanem ale dwójka totalnie rozbiła bank. Po ~30h w grze dalej rozbijam się szukając ziół i questów pobocznych - nie żeby główna fabuła była nudna, ale po prostu świat jest tak dobry, że frajda jest już z samego łazikowania.
Macie podobnie? :cool:
W momencie w którym mapa z zamkiem trosky stanęła przede mną otworem, przepadłem. Po pierwszym zadaniu pobocznym, które trwało dobre 2-3 godziny i wszystko było w nim odpicowane, poczułem się aż przytłoczony zalewem kolejnych zadań i aktywności. zrobiłem 12 zadań pobocznych i 10 aktywności i po 30 godzinach ruszyłem robić główną fabułę, trochę już z nastawieniem, że gra odsłoniła przede mną co najlepsze a główne taski będą tylko szybkimi cutscenkami, żeby popchać grę do przodu i oj zdziwilem się... Główna linia fabularna jest mocna. Zlożoność zadań, decyzje oraz bezkompromisowość tego co obserwujemy to jest maestria. Jeśli w jedynce, dostawaliśmy mięsko 10/10 to trzeba było się mocno w grę wgryźć i przebić przez drewno, żeby tego doświadczyć. Dwójka rzuca najpyszniejsze kawałki w niemalże każdej aktywności, jeżeli tak będzie dalej mam przeczucie, że gra może w moim prywatnym rankingu przebić nawet BG3.
 
Bawię się z jedynką już jakieś kilkanaście godzin i ambitnie od razu postanowiłem uruchomić tryb hardcore. Trochę się męczę, ale podoba mi się. Natomiast chciałbym spytać czy ktoś w KCD 1 miał problem ze znacznym spadkiem FPS podczas cutscenek (gameplay bez zarzutu). Mam zdaje się całkiem solidną kartę graficzną (RTX 4070TI), która w dniu premiery "jedynki" jeszcze nie istniała, a która to podczas przerywników filmowych zaczyna piszczeć cewkami, a wentylatory w obudowie PC zaczynają wskakiwać na wysokie tony. Czy ktoś ma może receptę na ustawienia optymalizujące grę?

EDIT: Sprawa rozwiązana. Należy wyłączyć vsync.
 
Last edited:
Dzisiaj wychodzi patch z trybem Hardcore do KCD 2. Ja tymczasem niedawno przeszedłem jedynkę (wątek główny skończyłem ogrywać dzisiaj nad ranem :eek: ) i od razu mam ochotę rzucić się na dwójkę :coolstory:.

Pierwsze doświadczenie z KCD 1 miałem już lata temu, jeszcze zanim wyszły DLC, lecz mimo iż grałem sporo to jakoś nigdy gry nie ukończyłem. Warto było nadrobić te zaległości. Kiedyś opisałem ten tytuł jako "nieoszlifowany diament" i absolutnie nic się w tym zakresie nie zmieniło. O ile jednak obecnie cenię grę nawet wyżej niż kiedyś - za świetny, unikalny klimat, immersyjność, fajną fabułę (mimo pewnych zastrzeżeń co do niektórych rozwiązań na skróty), sporo dobrych postaci i nieźle napisane dialogi (mimo niezwykle ubogiej mimiki) - tak liczba różnych błędów, glitchy i niedoróbek nawet po latach jest spora.

Przyzwyczaiłem się do pewnego janku, który jest charakterystyczny dla tego tytułu i przywodzi trochę na myśl gry TES lub Gothic, a zwłaszcza te starsze. W jakimś wąskim zakresie to ma on nawet taki specyficzny, drewniany urok. Niemniej niektóre rzeczy wywołały u mnie niesmak. Przykładowo w jednej z misji głównych gra się zacięła w trybie walki i nie mogłem wykonywać wielu aktywności (w tym prowadzić rozmów czy używać szybkiej podróży), przez co zostałem zmuszony do desperackiego poszukiwania jakiegoś sposobu na reset trybu walki. Znalezionym w necie rozwiązaniem okazało się... walnięcie strażnika po mordzie, by ten chciał nas ukarać :giveup:. W niektórych zadaniach postacie czasem od czapy nawiązywały do jakiegoś wydarzenia, które nie nastąpiło, lub z opóźnieniem na coś reagowały, jakby coś tam nie zatrybiło w skryptach. Dialogi tła czasem się urywały po wejściu do menu ekwipunku. Ponadto nawet w jednej końcowych cutscen (!) wyświetliły się napisy z zupełnie innej sceny, kompletnie niepowiązanej. Absurd. Mam wielką sympatię do KCD, ale to nie są akceptowalne standardy jakości jeśli chodzi o poziom dopracowania tytułu, zwłaszcza po tylu patchach. Pewną taryfę ulgową można dać tylko z powodu z tego, że to była w zasadzie pierwsza gra tego studia i od razu porwali się na coś bardzo rozbudowanego i ambitnego.

Tak czy siak, czuję się niezwykle zachęcony, by jak najszybciej sięgnąć po część drugą. Unikałem spoilerów, natomiast już samo zakończenie jedynki w oczywisty sposób sugeruje bezpośrednią kontynuację. To wręcz sequel bait, można by rzec :think:. Wygląda na to, że KCD 2 będzie drugą grą w historii, którą kupię za cenę powyżej 200 zł (pierwszą było BG3) :oops:.
 
Dzisiaj patch?
A to nie miały być testy tego patcha, ktory ma wyjść razem z pierwszym DLC?
 
Dzisiaj patch?
A to nie miały być testy tego patcha, ktory ma wyjść razem z pierwszym DLC?
1744722738142.png
 
Odbiłem się ostatecznie od pierwowzoru z uwagi na optymalizację i błędy, przez które traciłem godziny progresu.
Z uwagi na to, że fascynowała mnie zawsze nieprzystępność gry, przez lata chodziło za mną ponowne podejście - którego zaniechałem po zapowiedzi zdającego się być swoistym "makeoverem" sequela.
Zasiadłem zatem do KCD2.
I przepadłem.

Ponad 60h na liczniku, końca nie widać, a satysfakcja i przyjemność płynące z rozgrywki tylko rosną.
Absolutnie nie mogę w to uwierzyć, że w erpegowej niszy tak szybko po trzecim Baldurze pojawił się taki banger.
Ten diament, o którym wspomniał Yngh został doszlifowany, sequel dosłownie wszystko robi lepiej - mam wrażenie, że właśnie taką grą od początku miało być Kingdom Come.
 
Top Bottom