Tutaj się nie zgodzę. To niby nie jest żadne The Elder Scrolls Adventures, gdzie, jak w przypadku Redguarda, wszelkie uproszczenia były na miejscu, bo była to gra innego typu (bardziej action-adventure niż cRPG) niż Daggerfall. TESV nie miało też być żadnym TES Legends, jak w przypadku Battlespire, który był dungeon crawlerem i również z założenia miał być innym typem gry niż Daggerfall. Najgorsze jest właśnie to, że Skyrim miał być regularną kontynuacją serii. Ta się, niestety, zdegenerowała.Nie dociera do niego, ze gra jest upraszczana ponad granice wytrzymałości. Nie widzi schlebiania tanim gustom przez developera. Dla niego to jest rozwój, bo "gra nie kłamie". Świetny argument doprawdy. Gra nie udaje, że jest prostacka.
Strzał i... pudło. Nie strzelaj na ślepo, bo robisz z siebie ignoranta. Jak już krytykujesz moją wypowiedź, to zwracaj się do mnie, jeśli łaska.Palimpsest said:Tytuł zgarnie Skyrim, nie dlatego że jest najlepszy. Jest natomiast grą na której marketing wydawca wydaje najwięcej kasy. I nieważne, że gra jest ubogą zręcznościówką. Dla zaślepionych fanboyów jest to najlepsza gra i tyle. Wystarczy że zobaczy taki bitwę smoków i już podniecenie przekracza wszelkie normy. Nie dociera do niego, ze gra jest upraszczana ponad granice wytrzymałości. Nie widzi schlebiania tanim gustom przez developera. Dla niego to jest rozwój, bo "gra nie kłamie". Świetny argument doprawdy. Gra nie udaje, że jest prostacka. No nic tylko przyklasnąć. Dla fanboya słowa developera to świętość i wierzy w nie z taką samą naiwnością jak katolik w objawienie. najgorsze jest to, że tacy fanboye atakują na oślep każdego kto śmie się z nimi nie zgodzić.
Widzę, że edytowanie postów nie jest Ci obce, ponieważ dam sobie rękę uciąć, że w miejscu które pozwoliłem sobie zaznaczyć stało wcześniej jak byk: "fanboyów". I właśnie to zdanie było przyczyną mojej twardej reakcji.Niczego nie udaje, jak np. Wiedźmin 2. Twórcy nie kłamali i mówili co i jak wygląda, co i jak można, a ci którym to pasowało, zagrali i nie pożałowali. Oczywiście wszystkich nie idzie zadowolić, więc gra ma bardzo wielu "hejterów" (głównie fanatyków Morrowinda którzy zatrzymali się w czasie), powiedziałbym, że stoi na drugim miejscu zaraz obok Modern Warfare 3 pod tym względem.
Uderz w stół a... . To zdanie w żadnym razie nie było skierowane do Ciebie. Miałem na myśli komentarze pod filmikami na YT, w których liczba użyć słowa "epic" rośnie wprost proporcjonalnie do ilości/wielkości smoków które w danym filmiku się pojawiają. BTW: aleś Ty dosłowny, że z podnieceniem kojarzy Ci się od razu wzwód.Mówisz mi, że dostałem wzwodu bo widzę Smoki? Stary, pokazałeś klasę.
Zauważyłem nieraz, słowa Morrowind i fanboy w Twoich postach występujące obok siebie. Chociaż już raz grzecznie Cię prosiłem byś nie nazywał mnie fanboyem Morrowinda, ponieważ znam jego wady. Mimo to znowu miłośników Morrowinda nazwałeś fanboyami(zedytowanymi na fanatyków)Ahh... no i popularne stwierdzenie, używane nagminnie głównie przez gówniarzy: fanboy. Jeśli nie jesteś pewny co to oznacza, to najpierw zapytaj, bo potem walisz gafy. Fanboyem TES'a nigdy nie byłem i nie będę.
Od początku wiedziałem czym będzie W2 i się nie rozczarowałem. Widzisz, kwestia nastawienia. Tak więc mówienie o tym która "gra kłamie" jest mocno wątpliwe, gdyż zależy od tego czego się oczekuje po danym tytule.Tego również nie zrozumiałeś, więc wytłumaczę. Od początku wiedziałem, jak Skyrim będzie wyglądał. Nie nastawiałem się na niektóre rzeczy, koniec końców pogodziłem się z wizją twórców. Przez co nie zawiodłem się. Wiedźmin zaś był tak reklamowany, twórcy mówili o niesamowitych cudach, jakie znajdą się w Wieśku i co? Zawiodłem się strasznie. Bo wiele rzeczy zostało zmyślonych. Nie wiem, czy miały się pojawić w grze, a ostatecznie się nie pojawiły, ale rozczarowanie zostało. Stąd moje stwierdzenie: gra nie kłamie. Niczego nie udaje. Rozumiesz już?
W to nie wątpię. Ale czy czasem nie zaczynasz się zachowywać jak fanboy Skyrima, to już nie mam takiej pewności. Z prostego powodu, każdą wadę tej produkcji uznajesz za zaletę i nie napomknąłeś o ani jednej wadzie tej produkcji jak do tej pory, a jedynie rozpływasz się w zachwytach.Fanboyem TES'a nigdy nie byłem i nie będę.
Powinienem zrobić to samo.Palimpsest said:@Tyrtanox
Twoje ataki skierowane we mnie zignoruję.
Ahh tak... mówisz o tym jak wysłałem posta i trzy minuty później poprawiłem, bodajże wczoraj? Faktycznie to to samo. POPRAWIŁEM, bo napisałem fanboy z przyzwyczajenia (nie używania lecz dostępności). Ale mam zwyczaj czytania swoich postów i robienia korekty tego, co napisałem źle. Zatem, w cholerę nie widzę sensu tego, że teraz mi to wypomniałeś. Zwłaszcza, że nie brałem Ciebie za fana Morrowinda. Brutalnie dowiedziałem się o tym dzisiaj.Palimpsest said:Widzę, że edytowanie postów nie jest Ci obce, ponieważ dam sobie rękę uciąć, że w miejscu które pozwoliłem sobie zaznaczyć stało wcześniej jak byk: "fanboyów". I właśnie to zdanie było przyczyną mojej twardej reakcji.
To mogło być również skierowane do mnie. Ba, jest do mnie. Bo ja też zachwycałem się Smokami. I nie widzę powodu dla którego miałbyś się tak pogardliwie odnosić do osób, którym te smoki zaimponowały.Palimpsest said:Uderz w stół a... . To zdanie w żadnym razie nie było skierowane do Ciebie. Miałem na myśli komentarze pod filmikami na YT, w których liczba użyć słowa "epic" rośnie wprost proporcjonalnie do ilości/wielkości smoków które w danym filmiku się pojawiają. BTW: aleś Ty dosłowny, że z podnieceniem kojarzy Ci się od razu wzwód.
"Uderz w stół..." Nigdy nie nazwałem Ciebie fanboyem Morrowinda. Słowa fanboy i Morrowind występowały często u mnie, przyznaję. Ale nigdy nie napisałem: "Palimpsest to fanboy Morrowinda".Palimpsest said:Zauważyłem nieraz, słowa Morrowind i fanboy w Twoich postach występujące obok siebie. Chociaż już raz grzecznie Cię prosiłem byś nie nazywał mnie fanboyem Morrowinda, ponieważ znam jego wady. Mimo to znowu miłośników Morrowinda nazwałeś fanboyami(zedytowanymi na fanatyków)
Gra może nie, bardziej twórcy.Palimpsest said:Od początku wiedziałem czym będzie W2 i się nie rozczarowałem. Widzisz, kwestia nastawienia. Tak więc mówienie o tym która "gra kłamie" jest mocno wątpliwe, gdyż zależy od tego czego się oczekuje po danym tytule.
Dla mnie wiadomym jest, że mówię o zaletach jak z kimś rozmawiam. Szkoda czasu na omawianie wad, bo każdy widzi jakie są. Ale napiszę, by nie było, że jestem ślepy.Palimpsest said:EDIT:
W to nie wątpię. Ale czy czasem nie zaczynasz się zachowywać jak fanboy Skyrima, to już nie mam takiej pewności. Z prostego powodu, każdą wadę tej produkcji uznajesz za zaletę i nie napomknąłeś o ani jednej wadzie tej produkcji jak do tej pory, a jedynie rozpływasz się w zachwytach.
I gdzie tutaj kłamstwo? Jest to co najwyżej lekkie naciąganie faktów, w nie większym stopniu, niż pozycjonowanie Skyrima jako RPG, a nie zręcznościówkę.Gra może nie, bardziej twórcy.
-Będzie duża interakcja ze światem.
-Wszystko co widzisz, to znaczy, że możesz tam dojść,
-Lokacje są ogromne, zdarza się w nich błądzić.
A jednak opadają. Bo o ile możesz mieć rację, co do questów, fabuły, walki, itd. to jednak sterowania nie mogę darować. To tak, jakby pisać, że w Battlefield Bad Company 2 sterowanie jest o niebo lepsze niż w Battlefield 3.zuber1906 said:TyrtanoX - Wiesz ja nie pisze żadnych bzdur tylko to co ja odczułem grając w tą grę. Uszanuj to, że jest to moje zdanie i moja osobista opinia którą dziele się w tym temacie. Niech Ci nie ręce nie opadają i nie bulwersuj się tak bo nie masz czym naprawde.
Pamiętam, jak sam pytałem Tomka Gopa w odpowiednim o to temacie. Napomniałem o przedmiotach, możliwościach interakcji gier z serii Gothic. O taką interakcję mi chodziło. I Pan Tomek stwierdził, że będzie duża. Po premierze okazało się, że jest zerowa. Nie ma tutaj mowy o niewłaściwej interpretacji.zuber1906 said:- Duża interakcja świata. Jest jak najbardziej. Kwestia niewłaściwej interpretacji. Wchodząc odpowiednio w interakcję z niektórymi postaciami, można zmienić przebieg niektórych aktów.
A ja jednak jestem zdania, że nie cały zamek dane było nam zwiedzić. Obóz to też marny fragment, a Tomasz Gop obszernie myszką pokazał, że nawet podbój kosmosu jest nasz.zuber1906 said:- Wszystko co widzisz, znaczy, ze możesz dojść. Pamiętam ten fragment. Tomasz Gop mówił na którejś prezentacji, że cały zamek który widzicie na zamieszczonym obrazku będzie można zwiedzić, wszystko co na tym obrazku widać. No i tak było. Mogliśmy zwiedzić każde miejsce w lokacji z zamkiem La Vallette(a że nie robiliśmy tego ze swobodą na wzór TES-a, to już inna sprawa).
Najwyraźniej inaczej postrzegamy pojęcie wielkości. Jeśli się gubiłem w Wieśku, to tylko i wyłącznie dla tego, że nie mogłem w tych tunelach znaleźć punktu A, z którego dostałbym się do punktu B. Innych opcji brak. O ile akt 1 był znośny pod względem lokacji, to 2 i 3 to katastrofa gorsza od pierwszego Fable.zuber1906 said:- Lokacje ogromne, można zabłądzić. Jak najbardziej ogromne lokacje jak dla mnie. I owszem zdarzyło mi się zbładzić w lesie.