Konkurs ,,TRUST the process" — Jak zaczęła się Wasza przygoda z serią gier Wiedźmin?

+
⚔️ KONKURS ⚔️
Przemysław “Trust” Truściński, twórca oryginalnego projektu Geralta i innych ikonicznych kreacji związanych z grą ,,Wiedźmin”, organizuje aktualnie autorską wystawę w EC1 w Łodzi. Z tej okazji, mamy dla Was małą niespodziankę!

⚔️ Do wygrania oprowadzenie po wystawie przez samego Trusta, katalog z wystawy z autografem twórcy i torbę mini łupów od CD PROJEKT RED

❓ Napiszcie w kreatywny i oryginalny sposób odpowiedź na pytanie konkursowe pod tym wpisem: Jak zaczęła się Wasza przygoda z serią gier Wiedźmin?

📅 Konkurs trwa do 12 lutego, 23:59.

📝 Regulamin konkursu został załączony poniżej.

❗️ Skontaktujemy się ze zwycięzcami za pośrednictwem wiadomości prywatnej. Odbiór nagród jak i oprowadzenie odbędzie się 28 lutego w Łodzi. Koszt transportu na miejsce odbioru Nagród pokrywają Zwycięzcy.

🎟️ Jeśli 28 lutego Wam nie pasuje, możecie kupić bilety indywidualnie. Nie zwlekajcie, wystawa trwa tylko do 8 marca!

Okładka.jpg
 

Attachments

  • Regulamin Konkursu TRUST the process.pdf
    125.2 KB · Views: 160
O wow!
Lecę po kałamarz.

Edit:

Później mówiono, że gracz ten przybył pekaesem, z miejscowości na północ od stolicy.

Gdy grupa osób w blasku monitorów i w pocie czoła pracowała nad pierwszą częścią gry Wiedźmin, ja również nie próżnowałem, w tamtym czasie z pełnym zapałem najpierw przygotowywałem się do matury, a następnie stawiałem czoło wyzwaniom jakie stoją przed młodymi adeptami na uczelniach wyższych.

Studia nie były okresem gdzie szczególnie dużo czasu poświęcałem grom, często nie byłem wtedy na bieżąco z nowościami. Jednak od pewnego momentu na okładkach czasopism i w zapowiedziach zaczęła pojawiać się pewna białowłosa postać. Polska firma robi grę!!! Nagłówki wielu artykułów rozbudzały wyobraźnię. Gry rodzimej produkcji nie były wtedy taką codziennością jaką są dziś.

Producent pomimo iż nie był znany z tworzenia gier z pewnością nie był anonimowy dla graczy. Każdy kto grywał lub posiadał prasę grową z pewnością kojarzył działalność tej firmy. Myślę, że skojarzenie "jakość" można było wtedy bezpośrednio powiązać z samą marką. Udział takiego zawodnika dawał więc nadzieję na powodzenie tego typu projektu.

Siwą postacią był Wiedźmin czyli pogromca potworów maści wszelakiej! Jegomość powołany do życia przez cenionego pisarza adaptowany na kartach komiksu czy srebrnym ekranie. Przepis na sukces wydawał się prosty – weźmy wyjątkowy świat wykreowany na kartach książek, do rąk gracza dajmy postać, która jest kojarzona przez miłośników fantastyki, ale również wielu graczy, dajmy to uzdolnionym programistom, muzykom, grafikom, pisarzom i innym "magikom" i… chyba nie może się nie udać?

No mogło się nie udać… wiele rzeczy mogło się nie udać... ale jak najbardzie się udało! Nie tylko moim zdaniem, ale i zdaniem setek tysięcy (a później i milionów) do mnie podobnych.

Wypatrywać Wiedźmina na sklepowych półkach pobiegłem w dniu jego premiery. Była to chyba pierwsza gra, na której premierę oczekiwałem - wszystkie inne po prostu jakoś wpadały w ręce. W sklepie spotkałem człowieka w średnim wieku, który stwierdził, że graczem już od dawna nie jest, ale ze względu na sentyment do postaci Wiedźmina kupił mocniejszy komputer i wraca z „emerytury”. Czuć było, że coś rozpala serca graczy!

Tematem wielu rozmów w tamtym czasie była jedna postać, jedna gra, jedno studio.

Na moim ówczesnym sprzęcie Wiedźmin nie działał imponująco szybko, ani też nie wyglądał specjalnie ładnie, ale nie miało to żadnego znaczenia. Właściwie to niewiele wtedy miało znaczenie, choć starałem się pamiętać o tym, że wciąż studiuję ;-)😉. Ten świat mnie zwyczajnie pochłonął - mroczny, dojrzały, tajemniczy, nie potrzebujący bohatera lecz profesjonalisty.

Pierwsze spotkanie z Wiedźmińskim światem w grach miało miejsce przeszło 18 lat temu, ale w pewien sposób wpłynęło na mnie jako gracza, na postrzeganie gamedevu, przenikanie się światów gier i literatury. Pamiętam to spotkanie bardzo wyraźnie. Dziś, gdy wirtualny Geralt jest już pełnoletni, cieszę się, że mogłem patrzeć od samego początku jak dojrzewał na moich oczach i wywalczył swoją obecną pozycję.

I pomimo upływu lat, jako dojrzały gracz, znów czekam co przyniesie kolejna produkcja.
 
Last edited:
Wiedźmin w moim życiu pojawił się ponad 10 lat temu gdy w szkole przyjaciel pokazał mi pewnego youtubera, który nagrywał Wiedźmina 3 na premierę wrzucając po 2-3 odcinki dziennie. Pamiętam jak dzisiaj, że zakochałem się w tym świecie od razu. Z niecierpliwością czekałem na kolejne odcinki (gdyż sam wtedy nie posiadałem zbyt mocnego komputra lub konsoli) aby chłonąć dalej świat Wiedźmina, odkrywać Velen i Novigrad oraz poznawać fabułę. Jakiś czas później Wiedźmin 3 był grą, która zadecydowała o zakupie mojej pierwszej konsoli. Pamiętam samodzielne odkrywanie całego świata i poznawanie go na nowo, na swój sposób. Wtedy emocje były nie do opisania.
Takim sposobem uniwersum Wiedźmina zostało moim ulubionym a w Wiedźmina 3 (oraz poprzednie odsłony) lubię grać do dzisiaj.
 
Wiedźmin był w moim życiu od zawsze, bo od momentu gdy w 1986 (tak, wiem, że ludzie tak długo nie żyją :ROFLMAO: ) przeczytałem pierwsze opowiadanie w Fantastyce. Potem były kolejne opowiadania i saga, czytałem je przynajmniej raz do roku. Ale wtedy w gry komputerowe praktycznie nie grałem, w co pewnie trudno uwierzyć, więc o growym Wiedźminie dowiedziałem się stosunkowo późno, bo dopiero w 2010 roku, gdy od ówczesnej żony dostałem na gwiazdkę Wiedźmina już w wersji ER. Jak wspomniałem w gry komputerowe nie grałem praktycznie wcale, kompletnie mnie to nie interesowało, ale to przecież był mój ukochany Wiedźmin z książek. Więc zainstalowałem, włączyłem i... I wsiąkłem kompletnie :D. Prawie dwa tygodnie (chyba) zarwanych nocy i dni, bo grałem praktycznie na okrągło. Ponieważ chciałem poznać każdy szczegół szybko też trafiłem tutaj, na to forum. I tak siedzę tutaj już od 16 lat :D. Potem były oczywiście kolejne części już w wersjach EK (brak EK jedynki boli mnie cały czas, ale obecne ceny są zdecydowanie nie na moją kieszeń) i inne gry, bo dzięki Wiedźminowi wpadłem też w świat komputerowych RPG w ogóle. Do tej pory nadrabiam zaległości klasyki grając w tytuły o których inni już dawno zapomnieli :ROFLMAO:. Wiedźminy jednak ciągle są na dysku i zdarza mi się odpalić szczególnie jedynkę do której mam największy sentyment :D.
 
Moja przygoda zaczęła się od strony gram.pl. W trakcie przeglądania natrafiliśmy z bratem na konkurs związany z pierwszą grą. Był to test wiedzy o książkach, filmie i grze. Nagrody były okazałe: wizyta w studio w Warszawie czy gadżety z gry.
Mieszkam na wsi, w 2007 roku Internet tutaj był naprawdę luksusem. Dodać do tego sesję na studiach i fakt, że jedynym źródłem informacji były książki czy nieliczne strony o grach. Czasu było mało, bo termin zgłoszeń szybko się zbliżał. Pamiętam, że były to bardzo stresujące godziny, pytania szczegółowe i dużo się natrudziliśmy, żeby znaleźć odpowiedzi. Mało tego, przeszło tylko zgłoszenie mojego brata. W trakcie przesyłania moich odpowiedzi Internet odmówił posłuszeństwa.
Ostatecznie nie udało się zająć wysokiego miejsca i nagrodą pocieszenia były 2 plakaty promujące grę, w tym jeden z autografem i dedykacją od p. Michała Madeja (dodany jako załącznik).

Potem przyszedł czas na pierwszy teaser i kultowe już dla mnie słowa:
„Nie był rycerzem, choć był mistrzem miecza. Nie był czarodziejem, choć znał arkana magii. Nie chciał zbawiać świata, choć dla wielu był bohaterem. Nie był mordercą, choć żył z zabijania. Pozostała po nim legenda. Legenda, która wciąż nie ma zakończenia… ”

Od tego momentu czekaliśmy już z utęsknieniem na premierę. Miałem nawet ręcznie robioną koszulkę z motywem medaliony, robioną markerem. Mimo wydatków na studia udało się uzbierać i zamówić edycję kolekcjonerską gry, ale przy jednym komputerze w domu i średnich parametrach początki były dużym wyzwaniem. Nie obyło się od kłótni i walki o komputer, trzeba było zmieniać się co jakiś czas, by pograć w spokoju. Z perspektywy czasu był to fajny okres, miło powspominać perypetie z pierwszą grą i to, co później przyszło po niej. Teraz czekamy z bratem na kolejną część i choć dzieli nas duża odległość, to na pewno spotkamy się przy premierze, nawet jeśli tylko wirtualnie.
 
Bylem nastalotakiem , gdy w wieczornych wiadomosciach pojawił sie reportaż o premierze polskiej gry cRPG ,, Wiedźmin " . Pomyślalem , ze jak bede miał komputer to pierwsze co będzie grane to własnie gra cdp red . I tak się stało rok po premierze w 2008 r . Rodzice kupili mi komputer . Udałem sie do sklepu po egzemplasz . Pamietam , że zastanawiałem sie ze sprzedawca. Czy pójdzie na windows Vista xd . Na szczęscie poszlo . Po koszmarnej instalacji gry dla którego nowicjusza to byl koszmar ukazalo sie intro do którego do dzis mam sentyment . Opad szczeki i woow . Pamietam , ze zaspojlerowałem sobie cała gre i przeczytałem cały poradnik xd a opowiadanie dołaczone do edycji gry było poczatkiem wielkiej przygody z sagą Sapkowskiego . Wiedźmina przeszedłem w miesiac podajże. Zainteresowamy ountrem odpaliłem neta i trafiłem na dzis wymarłe forum wiedzminbiz myślalem , ze tamto jest oficjalne . Dopiero w 2009 trafiłem na właściwe oficjalne . Wziełem udzial w spekulacjach na temat jaki bedzie wiedźmin 2 i kim jest assasyn o kocich oczach podnoszacy ręke na króla Foltesta .
 
Last edited:
Ech, jaka szkoda, że utopce nie potrafią pisać, ani opowiadać historii :( Ilekroć staramy się coś powiedzieć wychodzi bulllll buulbubu bululbubbullbu bullll buullbrrr bullbrrbull. I jeszcze trzeba dobrze akcentować ... bo jak powszechnie wiadomo ... bez bula wychodzi głąb ;) :p

Powodzenia wszystkim!
 
@Yakin jak nie było? :) kiedyś męczyłem rodzicielkę, aby mi czytała jedna bajkę, a że kobitka cwana to nagrała razu jednego na kasetę jak ją czyta na głos i powiedziała, że teraz sobie mogę puszczać kiedy chcę. Taki to audiobook sprzed przeszło 3 dekad ;-)
 
Wiedźminka szykowała się do nocnego czuwania w warowni, ale ciągle coś starało się jej przeszkodzić. Mury Kaer Seren, położonego wysoko w górach, nie chroniły dostatecznie ani przed zimnem, ani przed podsłuchiwaniem adeptów przez innych adeptów. Co gorsza, jej wyczulony już w odpowiednim stopniu słuch, potrafił uchwycić nawet niektóre odgłosy z zagajnika za bramą, co dodatkowo utrudniało sprawę. Nie mając innego wyjścia, postanowiła użyć tajemnego, sposobu przekazanego jej przez samego mistrza Keldara. "Co? Oczka się kleją? Widzę że chyba za bardzo Ci się nudzi! Może znajdziemy Ci jakąś robotę?" - skrzeczał stary wiedźmin nad uchem niejednego adepta, usiłującego utrzymać senną głowę nad opasłym tomiskiem Bestiariusza Brata Adalberta. Wiedźminka uznała, że jeszcze tylko szybko zerknie na swoje wyposażenie i może już na całego zaczynać się nudzić do snu, szczególnie że eliksir Kawka, którego adepci nałogowo używali by poprawić swoje wyniki z egzaminów, powoli przestawała już działać. Fiolki i zioła na jutrzejsze zajęcia były już od dawna przygotowane, a notatki wyselekcjonowane na te ważne, ważniejsze i oczywiście najważniejsze. Nuda nadeszła szybko, szybciej niż można było się spodziewać, a wraz z nudą nadszedł sen. Można pomyśleć, że będzie to krótki moment wytchnienia, chwilowa czarna otchłań, która pochwyci i o brzasku wypluje wypoczęty organizm, gotowy do nauki kolejnego dnia. Coś jednak było nie tak jak być powinno. Zamiast czarnej plamy, pojawiły się obrazy. Zamiast nicości było stare zamczysko, starsze i bardziej zaniedbane, niż tętniące życiem Kaer Seren. A co najdziwniejsze - zamiast wiedźminki był wiedźmin. I potwór. Wielki, owadzi, opancerzony korpus z wieloma odnóżami. Niestety, na obecnym poziomie wyszkolenia był on niemożliwy do zidentyfikowania. Może kiedyś, za kilka lat uda się jej rozpoznać co to za gatunek, ale nie teraz. To jeszcze nie ten czas, bo ten czas przyjdzie później, wraz z wiedzą i doświadczeniem. Badając ponurą okolicę przekonywała się, że coś ją wzywa, coś mówi że musi tu wrócić, bo to jest jej miejsce. To będzie jej historia i jej nowy dom, jeśli tylko da mu szansę.

Ze snu wyrwał ją znajomy głos maszynki do ćwierkania. Oznaczał on początek nowego dnia, nowe obowiązki i wyzwania. Treningi na wahadle, czytanie ksiąg i odśnieżanie dziedzińca stały się znowu namacalną rzeczywistością, ale w głowie wiedźminki już na zawsze zostało wyraźne wspomnienie owego nietypowego snu, który miał zmienić pewne rzeczy już na zawsze...

- - -

Moją przygodę z wiedźminem zaczęłam, gdy dosłownie przyśniło mi się że gram w pierwszą część gier serii Wiedźmin. Było to na początku studiów, prawie 15 lat temu. Pamiętam że za pierwszym razem zagrałam, ale odbiłam się od tej gry, poniekąd przez sprzęt, który przeszkadzał w komfortowym graniu. Pewnej nocy przyśniło mi się, że powinnam w nią zagrać, że mi się spodoba i żebym dała jej szansę. We śnie widziałam tylko jakąś główną postać podobną do Geralta, ale tylko dzięki białym włosom. Wszystko działo się w ponurej, mrocznej scenerii starych ruin. Był tam też wielki potwór-insekt, niby Przeraza, ale bardziej przypominał Kościeja siedzącego w miejscu otoczonym rozsypującymi się murami. Cały sen jasno ukierunkowany był na to, że jest to gra Wiedźmin i mimo że wiele elementów tej gry nie przypominało, to dobrze wiedziałam że o nią chodzi. Niedługo potem zagrałam, tak jak mi doradziła moja senna podświadomość i była to jedna z najlepszych decyzji w moim życiu.
 
Moja przygoda z serią gier Wiedźmin zaczęła się od sobotniej wycieczki do lokalnego spożywczaka z babcią po mięso na niedzielne schabowe w kwietniu 2007 roku. Jako, że chłonęłam jak gąbka wszelkie czasopisma komputerowe to podbiegłam do półki z prasą. Z niej to łypnęła na mnie okładka CD - Action z twarzą mrocznego białowłosego jegomościa, zaciekawiona objęłam egzemplarz i już byłam zatracona. Drobny, czerwony napis "Wiedźmin" szybko skojarzył mi się z serialem z TVP...pozostała tylko formalność - wyproszenie u babci zakupu "gazetki". W domu zaczęło się istne szaleństwo, wraz z każdym screenem i opisem wyobrażałam sobie jakie to niesamowite przygody czekają Białego Wilka. Później widziałam zapowiedź gry w Gram TV i jakiejś stacji, która prezentowała krótkie materiały z gier z podkładem muzycznym w tle.

Płyta z grą wpadła mi w ręce pół roku po premierze, pożyczona od kolegi - metalowca. Pamiętam, że spóźniłam się na moje własne przyjęcie urodzinowe, tak mnie historia z rozdziału IV pochłonęła :ok:

Muszę przyznać, że materiały w CD - Action rozpaliły we mnie okrutną ciekawość. Oprócz tego były wrzutki na płytach z muzyką oraz fragment rozgrywki - rozmowa ze strażnikiem w lochu i interakcja, w której Geralt stwierdza, że "U każdej baby można stwierdzić coś takiego".

Poznawanie świata wiedźmińskiego rozpoczęłam od serialu w TVP, potem była gra i książki.
Wiedźmina 1 kocham do dziś i uważam za najlepszą część, a plakat z grafiką wklejoną poniżej wisi od lat w pokoju.

Screen mojego pierwszego numeru CD - Action poniżej. Egzemplarz nadal jest w moim posiadaniu, niestety jest pocięty. Stwierdziłam, że wklejony Geralt w zeszycie do informatyki to kozacka sprawa. :cry:
Post automatically merged:

Ale cieszę się, że temat wystawy został poruszony oficjalnie. Pisałam swego czasu zapytanie na Night City czy ktoś był i jakie są wrażenia :smart:
 

Attachments

  • Pierwsze cdaction.png
    Pierwsze cdaction.png
    1 MB · Views: 36
  • Plakat z cdaction.png
    Plakat z cdaction.png
    787.6 KB · Views: 51
Wszystko zaczęło się wraz ze studiami. Nowe miejsce, nowe możliwości i nawiązywanie nowych znajomości, a w tle powstawał Wiedźmin. W mediach robiło się coraz głośniej o pierwszym projekcie studia CD Projekt Red. To było coś świeżego, pozytywnego. Wprowadzającego pozytywną energię, że w naszym kraju może powstać gra, której nie ma się co wstydzić za granicą. Serio, tak się na to patrzyło.
Jak tylko zaczęły pojawiać się pierwsze filmiki promujące grę stwierdziłem, że to może być naprawdę coś i ja muszę przy tym być. Forum, tak dokładnie to forum stało się miejscem wirtualnych spotkań wielu osób, które tak samo jak ja chciały towarzyszyć przy powstawaniu gry. Razem komentowaliśmy wszystkie materiały jakie się pojawiały. Tworzyliśmy własne hipotezy i wizje tego jak gra może wyglądać. Czy słuszne? Oczywiście, że w wielu kwestiach nie, ale w innych jak najbardziej. Tu rodziła się moja miłość do Wiedźmina i podziw dla ludzi, którzy pracowali nad konceptami, wizją tego jak gra ma wyglądać. Czekaliśmy na pierwsze grafiki odręcznie rysowane. Koncept arty i plakaty od Trusta robiły na mnie spore wrażenie (jak ja strasznie chciałem by wyszły komiksy spod jego ręki). Pamiętam to pierwsze spojrzenie na wygląd wiedźmina, w którego mieliśmy się wcielić i medalion, który czy ktoś chce, czy nie stał się kultowym elementem. Najbardziej rozpoznawalnym elementem gier jakie do tej pory wyszły z Geraltem w roli głównej.

the_witcher_sign_by_ofielkhul_d13bnwq-414w-2x.jpg

Lata zleciały, a ja nadal tak samo mocno czuję się związany z Wiedźminem i przyznam, że czasem z takim ciepełkiem w sercu wspominam tamte czasy przeglądając sobie, czy to stare wątki na forum, czy swoje prace, które zamieszczałem tu na forum, w twórczości fanów, czy na kanale yt.

 
Top Bottom