Juz podczas prologu, widzac smierc Foltesta, domyslilem sie ze postac krolobojcy nie bedzie jednowymiarowa, ze pojawia sie powody by mu pomagac czy cos w tym rodzaju. I wlasnie w czasie prologu przyzeklem sobie, ze go zabije, jesli tylko gra na to pozwoli.
Na poczatku pierwszego aktu, gdy Letho powiedzial do Iorwetha cos w rodzaju "Mam sposob na Geralta", poworzylem sobie to przyzeczenie. Mruknalem "a Geralt ma sposob na ciebie". A po raz trzeci stwierdzilem ze Letho musi zginac w chwili gdy umieral Cedric.
Skonczylem W2 juz 3 razy, i jak dotad Letho zginal trzykrotnie. Podobnie jak ktos pare postow wyzej, raz sprawdzilem co sie stanie jesli puszcze go wolno, ale zaraz potem wczytalem wczesniejszego sejwa, i dalem temu bezmyslnemu narzedziu Emhyra to na co zaslugiwalo...
Mysle, ze ksiazkowy Geralt tez nie puscil by wolno wiedzmina, ktory upadl tak nisko zeby przymowac zlecenia na ludzi. Mialby pozwolic mu dalej mordowac? Kto wie jake nastepne zlecenie dostanie od cesarza. Ze ocalil Triss? Gdyby jej nie porwal, nie trzeba by bylo jej ocalac. Poza tym, wole zajac sie jej uwolnieniem osobiscie. I ktoz wie, ile prawdy jest w tej opowiesci o Yennefer. Rownie dobrze Letho mogl sam sprzedac ja Emhyrowi.