Narsereg said:
Nie przeżytkiem, a fundamentem.
Mam na myśli robienie kopii Blade Runera. Jedyna gra, która ma szansę robić coś na fundamentalnych elementach wizji artystycznej Blade Runera to "Blade Runer the game". Wszystko inne będzie kopiowaniem pomysłów i kalką.
Narsereg said:
Wspomniana gra, to najnormalniejszy shooter, oparty o areny, gdzie fabuła praktycznie nie istnieje, a prym wiedzie nieskomplikowana wesoła rozwałka, czego zresztą autorzy się nie wstydzą, bo nie każda produkcja musi być niesamowicie skomplikowana i dojrzała. Dlatego absolutnie nie rozumiem użycia tej produkcji w roli przykładu dla czegokolwiek, co ma mieć związek z "duchem cyberpunku", czy przesyceniem rynku. Czerwoni, nie robią strzelanki.
Użyłem tej gry jako przykładu na robienie czegoś na fundamencie Blade Runera. A rozwałka wcale nie jest tak wesoła, jak by się na pierwszy rzut oka wydawało. Strzelanie do robotów w stylu Serious Sama jest niesatysfakcjonujące, męczące i nudne. Doskonały przykład na to, że ciekawy i innowacyjny pomysł nie musi być od razu sukcesem.
Narsereg said:
O jakiej konkretnie formie piszesz (jest ich mnóstwo, bo cyberpunk, to szalenie rozrośnięty podgatunek) i w odniesieniu, do czego?
O takiej formie, jaka staje przed oczami, kiedy słyszysz słowo "Cyberpunk", czyli coś wyglądającego jak Blade Runer: mrok, syf, brud, wysokie drapacze chmur, poduszkowce, przytłaczający nastrój, megakorporacje jawnie rządzące światem, podchodzenie do technologii od najgorszej strony nie ukazując absolutnie żadnych jej zalet. Brzmi pięknie na papierze, prawda? Tyle, że to wizja przeważnie słabo zrealizowana, wtórna i żadna fabuła tego nie uratuje.
Narsereg said:
Deus Ex'a nie robili Japończycy, tylko Kanadyjczycy, konkretniej Eidos Montreal. Zresztą, absolutnie nie rozumiem, co ma narodowość, czy kultura, do pisania świetnych scenariuszy, czy budowania wiarygodnych światów. Zresztą w dzisiejszych czasach większość studiów deweloperskich to tygle narodowościowo - kulturowe.
Tak? I zapewne nie widać absolutnie żadnej różnicy między japońskim i amerykańskim stylem tworzenia filmów, gier, muzyki? Japonia dosłownie wylewa się z nowego Deus Ex'a. Szczególnie ze screenów i z głównego bohatera. Eidos robił Deusa we współpracy ze Squere Enix i japońska kultura przesiąknęła tę grę.
Narsereg said:
Słowianie dali już szeroko pojętej S-F arcydzieła pokroju Pikniku na kraju drogi, czy Solarisa, by wymienić absolutny fundament światowej klasyki tego gatunku. Nie widzę, żadnego powodu, dlaczego nasza przynależność do Słowian, miałby wpłynąć na proces tworzenia dobrej cyberpunkowej gry/powieści/filmu/komiksu.
Z tego samego powodu, dla którego nasze kultury różnią się od siebie. Każdy naród ma swoją historię i swoją mentalność, która odciska piętno na każdym polu twórczości. My w Polsce nie mamy miast-molohów, nie mieliśmy decydującego wpływu na rozwój elektroniki, cybernetyki i informatyki, nie zostaliśmy zalani elektronicznymi gadżetami jak USA i Japonia. Bo te całe cuda technologii od samego początku były dla nas za drogie, żeby się rozpowszechnić. I w zasadzie ciągle są. Co więc Polak mieszkający całe życie w Polsce może wnieść w gatunek? To tak, jakby Włoch tworzył westerny.
Narsereg said:
Wystarczy tylko, by świat tego nowego tytułu był stworzony z pietyzmem właściwym dla Wiesławów oraz posiadał ich lekkość i nutkę geniuszu w dialogach, żeby powstał kawał soczystego rpega.
No właśnie nie, nie wystarczy. Wiesiek był czymś nowym dla gatunku: fachmanem od zabijania potworów za pieniądze, zwykłym rzemieślnikiem w świecie, który tylko przez przypadek jest magiczny i nie ma nic wspólnego ze średniowieczem z naszej historii. Jest raczej światem, który mógłby istnieć, gdyby nie istniała zaawansowana technologia. I to jest ciekawe, innowacyjne, egzotyczne. Fabuła i oprawa wizualno- dźwiękowa muszą się uzupełniać, żeby wyszło coś więcej niż średniak z dużym budżetem.
Narsereg said:
Żeby żaden recenzent i gracz nie powiedział, że CDP nie umie zrobić czegoś własnego i jedyne co im wychodzi to wziąć już istniejące uniwersum i przerobić na grę.
@pag-r, doceniam to, co Blade Runer i Mad Max zrobiły dla swoich gatunków. Kocham te filmy całym sercem. Po prostu nie uważam, żeby dobrym pomysłem było robienie ich remaków. Albo kurczowe trzymanie się schematu.
I żeby była jasność. NIE piszę tego po to, żeby udowodnić że Redzi spieprzą projekt, bo tego się nie da zrobić. Albo że wyjdzie gówno nie warte zachodu. Stawiam tutaj pytania, które mnie nurtują, niepokoją i na które nie znajduję odpowiedzi. I pewnie dzisiaj ich nie uzyskam.