Ciepla, wiosenna pogoda i radosny pogwar tetniacej zyciem ulicy nie poprawil Geraltowi nastroju. Wciaz nic nie podobalo mu sie w Aedd Gynvael, miasteczku, które, jak uznal, bylo jak zlosliwa parodia wszystkich znanych mu miasteczek - bylo karykaturalnie bardziej halasliwe, bardziej duszne, brudne i denerwujace. [okruch lodu]*********************Gdy wyszedl, ostro zalatujac szarym mydlem, jego humor nie ulegl poprawie, a Aedd Gynvael nie wypieknialo ani troche. Wciaz nie bylo tu nic, co mogloby sie podobac. Nie podobaly sie wiedzminowi kupy wolnego nawozu zalegajace uliczki. Nie podobali mu sie zebracy kucajacy pod murem swiatyni. Nie podobal mu sie koslawy napis na murze gloszacy: ELFY DO REZERWATU! [okruch lodu]*********************Na rynku klebilo sie od ludzi, pelno tu bylo straganów, wozów, koni, wolów i much. Na podwyzszeniu stal pregierz z delikwentem obrzucanym przez gawiedz blotem i lajnem. [okruch lodu]*********************- A spod nieskazitelnej bieli wylania sie wiosna - powiedzial. - Wylania sie Aedd Gynvael, brzydkie miasteczko o pieknej nazwie. Aedd Gynvael i jego smietnik, ogromna, smierdzaca kupa smieci, w która musze wejsc, bo za to mi placa, bo po to mnie stworzono, by wchodzic w plugastwo, które innych napawa wstretem i obrzydzeniem. Pozbawiono mnie zdolnosci odczuwania, abym nie byl w stanie odczuc, jak potwornie plugawe jest owo plugastwo, bym nie cofnal sie, nie uciekl przed nim, przejety zgroza. [okruch lodu]*********************Chociaz wydawalo mu sie, ze bez celu i zamiaru wedruje zaulkami, nagle znalazl sie przy poludniowym murze, na wykopalisku, wsród sieci rowów, przecinajacych ruiny przy kamiennej scianie, bladzacych zakosami wsród odslonietych kwadratów starozytnych fundamentów. [okruch lodu]*********************- Ten placyk... wskazal reka. - Przechodzilem tamtedy... - Wiem. Jest tam studnia, nazywa sie Zielony Klucz. [okruch lodu]
A co obetną Wam premie? Normalne ludziska w tygodniu pracują w łyk-end odpoczywają .......Dziadu said:No ludzie, co tam się dzieje? Nikt nie ma nowych cytató, nikt nie chce przyłożyć się do tworzenia oficjalnej mapy "Wiedźmina"? Do roboty, do roboty kochani - nie lenić się, zwiedzać
No wiesz Geno, CD Projekt propaguje aktywny odpoczynek połączony z treningiem szarych komórekGeno said:Normalne ludziska w tygodniu pracują w łyk-end odpoczywają .......
AS said:Oren stoi słabo, a ceny kamieni w Wyzimie nie są za wysokie, za blisko do krasnoludzkich kopalni w Mahakamie
Maribor:AS said:(...)rzeka Jaruga(...). Na długim odcinku, o, tutaj, płynie wśród urwistych, niedostępnych brzegów, wśród skał Mahakamu...
Kovir:AS said:przebywał na południu kraju w Mariborze, oddalonym od Wyzimy o blisko dwieście mil.
Brokilon:AS said:Najwyżej notowana jest daleka Północ. Henfors, Kovir, Poviss.
Nilfgaard i troszkę ogólnie:AS said:Pojechała na południe jak strzelił. Najpierw brzegiem Wstążki, przez Wypalanki, później przeprawiła się przez rzekę, podmokłymi wąwozami, zarosłymi (...).Ścinając potężny, wybrzuszony w stronę Brokilonu łuk rzeki miała szanse dogonić go w okolicach kaskady Ceann Treise
AS said:Tu jest Temeria, ten obszar. Tu jest Wyzima. Tu w, Dolinie Pontar, leży księstwo Ellander.(..)Tu jest Cintra,tak?Tak. Na południe od Zarzecza i Sodden. Tędy, o, płynie rzeka Jaruga, wpadająca w morze właśnie w Cintrze. (...)A gdzie jest ten cały Nilfgaard? Nie widzę, tu takiego kraju. Nie mieści się na twoje mapie czy co?(...)Ale wiem, że Nilfgaard to gdzieś dalej, w kierunku południowym.(...)Podbili Mettinę, Maecht, Nazair, Ebbing, wszystkie królestwa na południe od Gór Amell. Królestwa te, jak również Cintrę i Górne Sodden, Nilfgardczycy nazywają Prowincjami. Ale Dolnego Soden, Verden i Brugge nie udało im się opanować
AS said:Od wyruszenia z Brokilonu (...).Ciri, jak głosi plotka, jest w Nilfgardzie, stolicy cesarstwa, mieście, od którego dzieli mnie, według ostrożnych rachunków, coś około dwóch i pół tysiąca mil.
Północ:AS said:Assire var Anahid wstała, podeszła do okna, wpatrzyła się w połyskujące w zachodzącym słońcu dachy baszt i pinakli Nilfgaardu, stolicy cesarstwa, zwanej Miastem Złotych Wież
Ellander:AS said:Już sto dwadzieścia lat Kovir i Poviss są dla Redanii zagranicą. A przecież nie zawsze były. Krainy położone na północy, nad Zatoką Praksedy, Redaniaz dawien dawna traktowała jak swe własne lenno.
Ellander i ogólnie słów kilka o położeniu względem innych ważnych miejsc.As said:Tu jest Temeria. (...) Tu jest Wyzima. (...) Tu w dolinie Pontar, leży księstwo Ellander.
Dol Angra:AS said:Przebywał na południu kraju, w Mariborze, oddalonym od Wyzimy o blisko dwieście mil. (...) W okolicach Białego Mostu porzucił wiodący na zachód gościniec i pojechał lasami, w kierunku Ellander. (...). Sforsował rzekę bez trudu - od czerwca nie padało, woda w Ismenie opadła znacznie. trzymając się skraju lasu, dotarł na szlak wiodący z Wyzimy na południowy wschód, w stronę krasnoludzkich hut, kuźni i osiedli w Masywie Mahakam.(...). Przed wieczorem był już na zachodniej granicy księstwa Ellander, na rozstaju w okolicach wioski Zavada, skąd miał prostą i bezpieczną drogę do Mariboru - czterdzieści dwie mile bitym, uczęszczanym traktem.
AS said:Dol Angra to szeroka dolina, droga wiodąca z południa do królestw Lyrii i Rivii, do Aedrin, a dalej do Dol Blathanna i Kaedwen. ... A poprzez Dolinę Pontar do nas, do Temerii.
AS said:Dol Angra - powiedział krasnolud - to Lyria i Aedrin, które są w militarnym sojuszu z Temerią
Dol Angra i ogólnie:AS said:Nad gościńcem leciały stada wron, kracząc donośnie. Leciały na wschód (od Mariboru, dop. Tibor), w kierunku Mahakamu i Dol Angra, w kierunku Vengerbergu
Aedirn:AS said:(...) miejsca przekroczenia Jarugi. Jechaliśmi oto w miarę pośpiesznie na wschód, chcąc dotrzeć w okolice Czarnego Lasu, zwanego w Starszej Mowie Caed Dhu. (...) Jechaliśmy przez lasy Górnego Zarzecza, zwanego również Lewobrzeżem, dzikiej i praktycznie bezludnej krainy usytuowanej pomiędzy Jarugą i położoną u podnóża Gór Amell krainą zwaną Stokami, od wschodu ograniczoną doliną Dol Angra, a od zachodu bagnistym pojezierzem
AS said:Nilgardczycy przeszli przez Dol Angra (...). Stłamsili Lyrię, we cztery dni doszli do Aldersbergu. (...)Nynie chyżo idą na północ, spychają wojska Aedirn ku Dolinie Pontaru i ku Dol Blathana. Idą ku nam, ku Kaedwen
AS said:Przecież to właśnie pod Hagge, niespełna czterdzieści lat temu, Virful pobił wojska Medella, umacniając swoją władzę w Dolinie Pontar i ustalając dzisiejsze granice między Aedrin i Temerią.
AS said:Naszą wschodnią granicę, to znaczy wylot Doliny Pontaru, Nilfgardczycy osiągną za kilka dni (...) Hagge, ostatnia forteca Aedirn, nie utrzyma się długo, a Hagge to już nasza wschodnia granica
AS said:Nie nasza? Co wy, u kroćset diabłów, pleciecie? To, ze Nilfgardczycy są w Aedirn i Lyrii, na prawym brzegu Jarugi, to że oddziela nas (Temerię - dop. Tibor) od nich wyłącznie Mahakam (...)
Aedirn Górne = Dolna Marchia KaedwenAS said:Nilfgard (...) zaatakował Lyrię i Aerdin, jako casus belli ogłaszając ataka na pograniczny fort Glevitzingen
AS said:(...) by dać ochronę ludziom z Górnego Aedirn...wróć, co ja gadam... Nie z Aedirn, jeno z Dolnej Marchii. Tak rzekł wielmożny margaf Mansfeld. (...) I tak z nim już koniec i z całym Aedirn. (...) Nie możemy też pozwolić, by nasi ziomkowie i bracia z Dolnej Marchii poszli w nilfgardzką niewolę. (...) Bo nasze to odwiecznie ziemie, Dolna Marchia, kiedyś pod berłem Kaedwen te ziemie były i nynie pod to berło wróca. Aż po rzeczkę Dyfne
Wzdłuż wpadającego do rzeki potoku, spływającego ze stromego, gęsto zalesionego zbocza, wiodły w górę schody wykonane ze złomów omszałego piaskowca. Schody były wiekowe, spękane, porozsadzane korzeniami drzew. Zygzakowały w górę, niekiedy przecinając strumień mostkiem. Dookoła był las, dziki las, pełen starych jesionów i grabów, cisów, jaworów i dębów, dołem zmierzwiony gęstwiną leszczyn, tamaryszków i porzeczek. Pachniało piołunem, szałwią, pokrzywą, mokrym kamieniem, wiosną i pleśnią. Ciri szła w milczeniu, nie spiesząc się i kontrolując oddech. Panowała też nad zdenerwowaniem. Pojęcia nie miała, czego Eredin mógł od niej chcieć, ale przeczuć nie miała najlepszych. Obok kolejnej kaskady, z szumem spadającej z rozpadliny skalnej, był kamienny taras, a na nim, ocieniona krzakiem dzikiego bzu, stała altana, spowita bluszczem i tradeskancją. W dole widać było korony drzew, wstęgę rzeki, dachy, perystyle i tarasy Tir ná Lia.