Tylko nowe cytaty dotyczące geografii28.04.2006Wszystkie inne są standardowo TutajJak są jakieś literówki to wybaczcie Aedd Gynvael
krakers said:Ciepla, wiosenna pogoda i radosny pogwar tetniacej zyciem ulicy nie poprawil Geraltowi nastroju. Wciaz nic nie podobalo mu sie w Aedd Gynvael, miasteczku, które, jak uznal, bylo jak zlosliwa parodia wszystkich znanych mu miasteczek - bylo karykaturalnie bardziej halasliwe, bardziej duszne, brudne i denerwujace. [okruch lodu]
krakers said:Gdy wyszedl, ostro zalatujac szarym mydlem, jego humor nie ulegl poprawie, a Aedd Gynvael nie wypieknialo ani troche. Wciaz nie bylo tu nic, co mogloby sie podobac. Nie podobaly sie wiedzminowi kupy wolnego nawozu zalegajace uliczki. Nie podobali mu sie zebracy kucajacy pod murem swiatyni. Nie podobal mu sie koslawy napis na murze gloszacy: ELFY DO REZERWATU! [okruch lodu]
krakers said:Na rynku klebilo sie od ludzi, pelno tu bylo straganów, wozów, koni, wolów i much. Na podwyzszeniu stal pregierz z delikwentem obrzucanym przez gawiedz blotem i lajnem. [okruch lodu]
krakers said:- A spod nieskazitelnej bieli wylania sie wiosna - powiedzial. - Wylania sie Aedd Gynvael, brzydkie miasteczko o pieknej nazwie. Aedd Gynvael i jego smietnik, ogromna, smierdzaca kupa smieci, w która musze wejsc, bo za to mi placa, bo po to mnie stworzono, by wchodzic w plugastwo, które innych napawa wstretem i obrzydzeniem. Pozbawiono mnie zdolnosci odczuwania, abym nie byl w stanie odczuc, jak potwornie plugawe jest owo plugastwo, bym nie cofnal sie, nie uciekl przed nim, przejety zgroza. [okruch lodu]
krakers said:Chociaz wydawalo mu sie, ze bez celu i zamiaru wedruje zaulkami, nagle znalazl sie przy poludniowym murze, na wykopalisku, wsród sieci rowów, przecinajacych ruiny przy kamiennej scianie, bladzacych zakosami wsród odslonietych kwadratów starozytnych fundamentów. [okruch lodu]
Aedrinkrakers said:- Ten placyk... wskazal reka. - Przechodzilem tamtedy... - Wiem. Jest tam studnia, nazywa sie Zielony Klucz. [okruch lodu]
Angrenkrakers said:- Nie nasza? Co wy, u kroćset diabłów, pleciecie? To, że Nilfgaardczycy są w Aedirn i Lyrii, na prawym brzegu Jarugi, to, że oddziela nas od nich wyłącznie Mahakam, uważacie za cudzą sprawę? Trzeba nie mieć krztyny rozumu... [podczas spotkania rady (i) krola Temerii w Wyzimie] (CzP)
Geno said:„Wyjechali wreszcie z nadrzecznych mokradeł na wyżej położony i suchy teren, na wzgórza , z których na południu mogli obserwować połyskliwą wstęgę Wielkiej Jarugi, na północy zaś wysokie i skaliste przedpole dalekiego masywu Mahakam.” ChO,279 (SN)
AreteGeno said:„Do Rivii stąd dobre dwieście mil” ChO 306 {SN)
BraaGeno said:„Na południu, hen za górami Amell, w Ebbing, w krainie zwanej Pereplutem , na rozległych mokradłach przeciętych rzekami Veldą, Lete i Arete, w miejscu oddalonym od miasta Ellander i świątyni Melitele o osiemset mil lote wrony....” WJ 9 (SN2001)
Geno said:To przecież nie Caingorn,ale Hołopolska Dziedzina. To Hołopole, nie Caingorn ,ściąga myto z mostów na Braa.” MP 17 (SN2001)
Geno said:„Czterotysięczna amia Redaniisforsowałą rzekę Braa, a ekspedycyjny korpus z Kaedwen wkroczył do Caingorn. Po tygodniu dwa tysiące ocalałych Redańczyków forsowało Braa w drugą stronę, a nędzne niedobitki kaedweńskiwgo korpusu wlokły sie do domu przełęczami Gór Pustulskich” WJ272 (SN2001)
Brama SolveigiGeno said:„Smok zapadł w wąwozy w Pustulskich Górach, w okolicach źródeł Braa.......” MP 20 (SN2001)
Dol AngraLeim said:"Alcides Fierabras, czarnobrody rządca winnicy Pomerol poznany w "Bażanciarni" w wigilię Yule, czekał na wiedźmina przy bramie, z mułem, sam zaś odziany był i wyposażony, jakby mieli w planach podróżować gdzieś hen, hen, daleko, na kraj świata, aż za rzekę Bramę Solveigi i przełęcz Elskerdeg. "
Geno said:„Dol Angra to szeroka dolina, droga wiodąca z południa do królestw Lyrii i Ryvii, do Aedirn , a dalej do Dol Blathanna i Kaedwen...A poprzez Dolinę Pontar do nas, do Temerii.”
Ebbingkrakers said:Jaruga w Dol Angra jest bardzo płytka... Łatwo ją przebrodzić. W obie strony. (CzP)
Elskerdegkrakers said:- Kryjówka Vilgefortza była w zamku Stygga - potwierdziła Assire var Anahid. - W Ebbing, nad górskim jeziorem, którego nazwy mój informator, prosty żołnierz, nie był w stanie zapamiętać. (PJ)
Geno said:„Przełęcz Elskerdeg – Boreas Mun obrócił rożen i przerwał niezręczn ą ciszę – to miejsce iście nie cieszące się najlepszą sławą....”
Geno said:„Ale od gardzieli przełeczy Elskerdeg do najbliższej zdolnej produkowac odpadki społeczności było dobre trzysta mil.....Księżyc wypłynął nad zębaty łańcuch Gór Ognistych.”
Geno said:„Waszmościowie – zaryzykował kolejne mało dyskretne pytanie Boreas Mun – od dawna na szlaku? Tu, na Pustkowiach? Dawnoż to,ośmielę się zapytać, zostawiliście za sobą Bramę Solveigi?”
Haggekrakers said:- Przełęcz Elskerdeg - Boreas Mun obrócił rożen i przerwał niezręczną ciszę - to miejsce iście nie cieszące się najlepszą sławą. Ja też widziałem kości w ogniskach, szkielety na palach. Wisielców na drzewach. Pełno tu dzikich wyznawców okrutnych kultów. I istot, które tylko patrzą, jak cię zjeść. Podobno. - Nie podobno - poprawił elf. - Na pewno. A im dalej w góry, na wschód, tym będzie gorzej. - Waszmościom tez na wschód droga? Za Elskerdeg? Do Zerrikanii? A może jeszcze dalej, do Haklandu? Nie odpowiedzieli, ani pielgrzym, ani elf. Boreas raczej nie oczekiwał odpowiedzi. Po pierwsze, pytanie było niedyskretne. Po drugie, było głupie. Z miejsca, w którym się znajdowali, można było iść tylko na wschód. Przez Elskerdeg. (...) Wkrótce ostatnia, najmniejsza, do czysta ogryziona i wyssana kosteczka wylądowała w żarze. Księżyc wypłynął na zębaty łańcuch Gór Ognistych. Z podsyconego wiatrem ognia sypnęły się iskry, zamierające i gasnące wśród mrowia mrugających gwiazd. [PJ, przypadkowe spotkanie w lesie Boreas's Munn'a, elfa i pielgrzyma ktorym okazuje sie Dijkstra]
Jarugakrakers said:- Naszą wschodnią granicę, to znaczy wylot Doliny Pontaru, Nilfgaardczycy osiągną za kilka dni - ciągnął Foltest, nadal bardzo cicho. – Hagge, ostatnia forteca Aedirn, nie utrzyma się długo, a Hagge to już nasza wschodnia granica. A na naszej granicy południowej... stała się rzecz bardzo zła. Król Ervyll z Verden złożył hołd lenny imperatorowi Emhyrowi. Poddał i otworzył twierdze u ujścia Jarugi. W Nastrogu, Rozrogu i Bodrogu, które miały strzec naszego skrzydła, stoją już nilfgaardzkie załogi. Rada milczała. [to samo co wyzej zebranie rady w Wyzimie] (CzP)
krakers said:- Nie nasza? Co wy, u kroćset diabłów, pleciecie? To, że Nilfgaardczycy są w Aedirn i Lyrii, na prawym brzegu Jarugi, to, że oddziela nas od nich wyłącznie Mahakam, uważacie za cudzą sprawę? Trzeba nie mieć krztyny rozumu... [podczas spotkania rady (i) krola Temerii w Wyzimie] (CzP)
Lyriakrakers said:Jaruga w Dol Angra jest bardzo płytka... Łatwo ją przebrodzić. W obie strony. (CzP)
Soddenkrakers said:- Nie nasza? Co wy, u kroćset diabłów, pleciecie? To, że Nilfgaardczycy są w Aedirn i Lyrii, na prawym brzegu Jarugi, to, że oddziela nas od nich wyłącznie Mahakam, uważacie za cudzą sprawę? Trzeba nie mieć krztyny rozumu... [podczas spotkania rady (i) krola Temerii w Wyzimie] (CzP)
Stara Drogakrakers said:Ale wy nawet dewastować z głową nie umiecie - klął Zoltan, komenderując kolejną akcją wyciągania koła z dziury. - Dlaczego nie wyrywacie kamienia stopniowo, z krańców drogi? Jesteście jak dzieci! Zamiast konsekwentnie jeść pączek, wydłubujecie palcem marmoladę ze środka, a resztę wyrzucacie, bo już nie tak smaczna. Geralt tłumaczył, że wszystkiemu winna geografia polityczna. Zachodni kraniec Starej Drogi leży w Brugge, wschodni w Temerii, środek natomiast w Sodden, każde królestwo dewastuje więc swój kawałek według własnego uznania. W odpowiedzi Zoltan plugawię określił miejsce, w którym ma królów i wymienił wyszukane nieprzyzwoitości, jakich dopuszcza się wobec ich polityki, zaś Feldmarszałek Duda dołożył swoje na temat królowych matek. (ChO)
Stojeziorykrakers said:Ale wy nawet dewastować z głową nie umiecie - klął Zoltan, komenderując kolejną akcją wyciągania koła z dziury. - Dlaczego nie wyrywacie kamienia stopniowo, z krańców drogi? Jesteście jak dzieci! Zamiast konsekwentnie jeść pączek, wydłubujecie palcem marmoladę ze środka, a resztę wyrzucacie, bo już nie tak smaczna. Geralt tłumaczył, że wszystkiemu winna geografia polityczna. Zachodni kraniec Starej Drogi leży w Brugge, wschodni w Temerii, środek natomiast w Sodden, każde królestwo dewastuje więc swój kawałek według własnego uznania. W odpowiedzi Zoltan plugawię określił miejsce, w którym ma królów i wymienił wyszukane nieprzyzwoitości, jakich dopuszcza się wobec ich polityki, zaś Feldmarszałek Duda dołożył swoje na temat królowych matek. (ChO)
Stygga zameklo6o said:"Na Południu, hen za gorami Amell, w Metinnie, w krainie zwanej Stojeziory, w miejscu oddalonym od miasta Ellander i światyni Melitele o pięćset mil lotem wrony..." WJ 395 (SN2001)
Temeriakrakers said:- Kryjówka Vilgefortza była w zamku Stygga - potwierdziła Assire var Anahid. - W Ebbing, nad górskim jeziorem, którego nazwy mój informator, prosty żołnierz, nie był w stanie zapamiętać. (PJ)
Tir ná Liakrakers said:Ale wy nawet dewastować z głową nie umiecie - klął Zoltan, komenderując kolejną akcją wyciągania koła z dziury. - Dlaczego nie wyrywacie kamienia stopniowo, z krańców drogi? Jesteście jak dzieci! Zamiast konsekwentnie jeść pączek, wydłubujecie palcem marmoladę ze środka, a resztę wyrzucacie, bo już nie tak smaczna. Geralt tłumaczył, że wszystkiemu winna geografia polityczna. Zachodni kraniec Starej Drogi leży w Brugge, wschodni w Temerii, środek natomiast w Sodden, każde królestwo dewastuje więc swój kawałek według własnego uznania. W odpowiedzi Zoltan plugawię określił miejsce, w którym ma królów i wymienił wyszukane nieprzyzwoitości, jakich dopuszcza się wobec ich polityki, zaś Feldmarszałek Duda dołożył swoje na temat królowych matek. (ChO)
Verdenkrakers said:Wzdłuż wpadającego do rzeki potoku, spływającego ze stromego, gęsto zalesionego zbocza, wiodły w górę schody wykonane ze złomów omszałego piaskowca. Schody były wiekowe, spękane, porozsadzane korzeniami drzew. Zygzakowały w górę, niekiedy przecinając strumień mostkiem. Dookoła był las, dziki las, pełen starych jesionów i grabów, cisów, jaworów i dębów, dołem zmierzwiony gęstwiną leszczyn, tamaryszków i porzeczek. Pachniało piołunem, szałwią, pokrzywą, mokrym kamieniem, wiosną i pleśnią. Ciri szła w milczeniu, nie spiesząc się i kontrolując oddech. Panowała też nad zdenerwowaniem. Pojęcia nie miała, czego Eredin mógł od niej chcieć, ale przeczuć nie miała najlepszych. Obok kolejnej kaskady, z szumem spadającej z rozpadliny skalnej, był kamienny taras, a na nim, ocieniona krzakiem dzikiego bzu, stała altana, spowita bluszczem i tradeskancją. W dole widać było korony drzew, wstęgę rzeki, dachy, perystyle i tarasy Tir ná Lia.
krakers said:- Naszą wschodnią granicę, to znaczy wylot Doliny Pontaru, Nilfgaardczycy osiągną za kilka dni - ciągnął Foltest, nadal bardzo cicho. - Hagge, ostatnia forteca Aedirn, nie utrzyma się długo, a Hagge to już nasza wschodnia granica. A na naszej granicy południowej... stała się rzecz bardzo zła. Król Ervyll z Verden złożył hołd lenny imperatorowi Emhyrowi. Poddał i otworzył twierdze u ujścia Jarugi. W Nastrogu, Rozrogu i Bodrogu, które miały strzec naszego skrzydła, stoją już nilfgaardzkie załogi. Rada milczała. [to samo co wyzej zebranie rady w Wyzimie] (CzP)
krakers said:- Zobaczymy. Powiedziałem, dotrzyjmy do Verden. - A daleko jeszcze? Znasz te tereny? - Znam. Jesteśmy przy kaskadzie Ceann Treise, przed nami miejsce, które nazywa się Siódma Mila. Te górki za rzeką to są Sowie Wzgórza. - A my jedziemy na południe, z biegiem rzeki? Wstążka wpada do Jarugi gdzieś w okolicach twierdzy Bodrog... - Pojedziemy na południe, ale tamtym brzegiem. Wstążka zakręca ku zachodowi, my pojedziemy lasami. Chcę dotrzeć do miejsca, które nazywa się Drieschot, czyli Trójkąt. Tam schodzą się granice Verden, Brugge i Broklionu. - A stamtąd? - Nad Jarugę. I do ujścia. Do Cintry. [ChO]


