Zachary Levi, aktor grający Kapitana Marvela w nadchodzącym filmie DC jeszcze niedawno grał Fandrala w dwóch ostatnich odsłonach Thora. Skończył z Ragnarokiem i teraz gra dla Warnera. Tak samo Laurence Fishburne, który w Człowieku ze Stali oraz Batman v Superman grał Perry'ego White'a, ostatnio zagrał Billa Fostera w drugiej części Ant-mana. Kolejny przykład to Adewale Akinnuoye-Agbaje - najpierw Kurse w drugim Thorze, potem Killer Croc w Legionie Samobójców.
Wszystkie przykłady, które podałeś to aktorzy którzy albo najpierw grali w MCU, a potem przenieśli się do DCEU, lub na odwrót, ale chyba nie było dotąd przypadku, w którym ktoś pracował w jednym uniwersum, przeniósł się do innego, po czym wrócił do pierwszego?
P.S Nawet nie wiedziałem że Levi i Adewale byli w dwóch pierwszych Thorach. Może to dlatego że nie lubię tych filmów i widziałem je tylko raz? Przy czym występ Leviego w Ragnaroku był tak krótki, że mogłem nawet nie zwrócić na niego uwagę.
Z Fandralem jest o tyle ciekawie, że w pierwszym Thorze grał go inny aktor. W dwóch kolejnych już Levi. A jeśli chodzi o takie przeskoki ze studia do studia to w sumie tak samo było też z Jossem Whedonem. Najpierw zrobił dwie części Avengers dla Marvela, a potem dokończył Ligę Sprawiedliwości dla DC. Faktycznie jednak nie zdarzyło się chyba żeby po takiej zmianie dany twórca lub aktor wrócił do pierwszego uniwersum. Chyba, że rozciągniemy to też na mutantów Foxa, wtedy przykładem może być tutaj Bryan Singer. Po dwóch częściach X-Men przeskoczył do DC żeby zrobić Powrót Supermana, a potem wrócił do mutantów robiąc Przeszłość, która nadejdzie i Apocalypse'a.
Wszystko wskazuje jednak, że przypadek Jamesa Gunna ustanowi precedens. Marvel -> DC -> Marvel. Kto wie co będzie potem? Może znowu DC, a może coś całkiem innego? Z kolei jeśli DC znajdzie wreszcie sposób na zrobienie porządnego Supermana to być może Laurence Fishburne powróci jako Perry White po małym romansie z Marvelem.
Miejcie na uwadze oglądając trailery Niby każdy się spodziewa, ale teraz to potwierdzone. Część scen jest albo zmieniona, albo w ogóle ich nie ma w filmie.
To akutat nic nowego, już w Infinity War były przerobione sceny w trailerach, z których usunięto parę szczegółów, posatci, lub takich których nie byłoby w filmie w ogóle, (scena jak całe towarzystwo razem z hulkiem biegnie kierunku kamery), nie dziwię się że w przypadku Endgame jest zrobili to samo.
To po prostu oficjalne potwierdzenie, że na pewno tak jest, utwierdza mnie to w przekonaniu że scena w której team idzie w białych kostiumach avengers nie będzie tak wyglądać w filmie pod względem składu
Tak, póki co Chińczycy dorzucili jakieś 130 mln do puli. Oczywiście procent z biletów jest najmniejszy z chińskich kin, ale i tak fajnie.
EDIT
Umknął nam tutaj ciekawie zapowiadający się projekt Marvela dla Disney+. Jak wiadomo, na nadchodzącą platformę zmierzają seriale aktorskie opowiadające o wybranych postaciach znanych z filmów. Oprócz tego, w planach jest animowany serial What If? Komiksy z tego cyklu przedstawiały krótkie spojrzenia na alternatywne wersje historii np. co by było gdyby jakiś bohater zginął albo zmienił stronę konfliktu itd. Animowana wersja nie będzie jednak adaptacją wybranych komiksów z tego cyklu tylko alternatywną wersją zdarzeń z filmów Marvela. Być może zobaczymy co by było gdyby Pietro nie zginął w Czasie Ultrona albo gdyby Peter Quill zabił przyjaciół i został z ojcem lub gdyby Tony Stark po ucieczce z jaskini został psycholem w zbroi. Pomysłów jest cała masa zwłaszcza że w animacji nie będą mieli większości ograniczeń znanych z filmów aktorskich i będą mogli zaprezentować naprawdę szalone rzeczy. Dodatkowo, ponoć głosów postaciom mają użyczyć aktorzy znani z filmów czyli np. Robert Downey Jr. i Chris Evans. Oznacza to że nawet jeśli część bohaterów opuści ekipę po Końcu Gry to tak całkiem się z nimi nie rozstaniemy, bo usłyszymy ich w animacji.
Powiem szczerze, że ten projekt jara mnie nawet bardziej niż zapowiedziane seriale o Lokim czy innych postaciach. Może z tego wyjść coś zarąbistego o ile będą mieli dobre pomysły i nie skiepszczą animacji.
Brie jako Carol, jest tylko trochę lepsza niż na zwiastunach. Co mnie osobiście dziwi. Oglądałem ja w "Pokoju" (2015), gdzie jednym spojrzeniem potrafiła przekazać milion emocji. W Cap Marvel po prostu jest chodzi, walczy, żartuje i niewiele z tego wynika. Myślę, ze to jednak w dużej mierze wina scenarzystów i reżysera. W końcu nawet wcześniej znane i lubiane postacie wypadają tu blado, płasko i niepodobnie do siebie.
Fabuła jest... prosta. To tak bardzo schematyczne do bólu origin story, że nie potrafię wymienić nic oryginalnego.
Pełno tu nielogiczności. Np. na początku Carol rozwala przeciwników w ilościach wręcz hurtowych, by potem z jakiegoś powodu męczyć się z pojedynczym przedstawicielem w/w grupy. W innym momencie zamiast załatwić głównego "złego" bawi się w uciekanie i podchody.
Trzeba to napisać z pełna odpowiedzialnością, zmasakrowano postać Furego. W trakcie seansu, patrząc na kreację Jacksona wręcz przecierałem oczy ze zdumienia.
W filmie brakuje emocji, stawki. W teorii taka emocjonalną kotwica powinna być relacja Carol z jej przyjaciółką. Nie jest. Całość wypada niesamowicie wręcz płasko.
Zmarnowany Ronan.
Z plusów do głowy przychodzą mi jedynie dobre efekty specjalne, fajne choreografie walk i jedna ciekawa postać Yon-Rogg, grana przez Lawa.
5/10.
Niestety martwię się teraz o wykorzystanie tej postaci w Endgame. Może bracia Russo lepiej wykorzystają niesamowity potencjał tkwiący w Brie.
Trzeba to napisać z pełna odpowiedzialnością, zmasakrowano postać Furego. W trakcie seansu, patrząc na kreację Jacksona wręcz przecierałem oczy ze zdumienia.
Brakowało mi w ekranizacjach marvelowskich jakiejś fajnej babeczki. Niby panie są, ale czy one jakieś wielce fajne? Niespecjalnie. Na tle Srarka czy Kapcia są, przykro to przyznać, jednowymiarowe i takie więcej płaskie.
Albo złe, ale dobre (Gamora, Wdowa), albo złe złe (Helamakbesześć), albo nijakie (Scarlett Witch, Pepper).
Teraz miał być ten czas, co nie? Kiedy babka wkroczy na pierwszy plan i wszystkim spadną, nomen omen, kapcie.
No nie spadły mi.
Nie znaczy to jednak że tak totalnie odrzucam tę postać, bo nie jest zła, tylko ja liczę na więcej. Ale nie jest zła.
Z plusów filmu:
- kapitanka wymiata, ma moc, ale serio, ma MOC i nie ma to tamto
- kapitanka jest sympatyczna, wcale nie sztuczna i aktorsko też spoko, nie wiem, o co tu się czepiać, to nie Szekspir, tylko dorośli ludzie w trykotach, tu nie trzeba Stanisławskiego
- jak w końcu dała w zad, komu trzeba, to to było konkretne
- fabuła się klei, nie oczekiwałam straszliwych zwrotów akcji ani piętrowych zagadek na wzór matrioszki, i dostałam, czego się spodziewałam, nie mam uwag
- Fury - ej no, dlaczego zaraz zmasakrowany? Nawet Stark kiedyś chodził w pieluchach i wcale nie był wtedy geniuszem, filantropem, playboyem, superherosem itp., no to nie wymagajmy zimnokrwistego prześmiewcy tak całkiem od razu. Poza tym ma przebłyski i ma chwytliwe teksty. Dla mnie bardzo ok.
- świetnie pokazane realia XX wieku, aż się łezka zakręciła na łączenie modemu
- kot. No ludzie, kot jest tak bardzo koci, że żaden kot by tego lepiej nie zagrał. Klasa.
Z minusów:
- dalej nie do końca rozumiem, dlaczego kapitanka nie przyleciała zabrać Starkowi z ramion tej atomówki, jak nalazło złoli z kosmosu
- ani dlaczego nie przyleciała skraść Thanosowi rękawicy z pierwszym kamieniem czy tam drugim, no ok, trzecim (jedyne, co się broni, to że wszystko na ziemi potoczyło się błyskawicznie i Fury nie zajarzył na czas, jak jest grubo)
- mówiąc krótko - albo za bardzo wykokszona, albo za mało i coś tu nie gra
- Coulson jest bardziej Fury'owy od Fury'ego, to też nie zbalansowane najlepiej
Takie mocne 7/10, to całkiem sporo w moim rankingu
- dalej nie do końca rozumiem, dlaczego kapitanka nie przyleciała zabrać Starkowi z ramion tej atomówki, jak nalazło złoli z kosmosu
- ani dlaczego nie przyleciała skraść Thanosowi rękawicy z pierwszym kamieniem czy tam drugim, no ok, trzecim (jedyne, co się broni, to że wszystko na ziemi potoczyło się błyskawicznie i Fury nie zajarzył na czas, jak jest grubo)
Pomijając oczywistą oczywistość czyli fakt, że wtedy jeszcze nie było takiej postaci to myślę że jakoś to wyjaśnić można.
1) Nie wiadomo gdzie wtedy była i ile zająłby jej przylot. Scena po napisach dzieje się krótko po pstryknięciu, ale jednak nie dwie minuty czy coś, raczej kilka dni. Skoro atomówka już leciała to Carola i tak by nie zdążyła.
2) Carol miała być Asem albo wręcz Jokerem w rękawie, ale jasne było że nie będzie non stop siedzieć na Ziemi. Fury potrzebował ziemskiej ekipy, a ci musieli mieć możliwość się zebrać i wykazać. Gdyby Danvers odwaliła całą robotę to nie byłoby Avengers.
3) Tak naprawdę nie wiemy czy jej nie wzywał. Podawałem tutaj przykład wcześniej, że mógł wzywać, ale ona była w trakcie walki czy coś i nie odpowiedziała lub powiedziała, że potrzebuje parę minut. Po tym czasie sprawa była już załatwiona.
Jasne, jest to pewnego rodzaju dziura fabularna, ale nie niemożliwa do załatania. Zobaczymy co przyniosą kolejne filmy.
WTEM !!
Wreszcie jakiś materiał, który pokazuje coś więcej.
Pytanie zasadnicze brzmi: po co ma skopywać lub być skopanym? Thanos jest wrakiem i fabuła raczej nie będzie się sprowadzała do tego żeby mu nastukać. Gdyby chodziło tylko o to to pewnie sam Thor by wystarczył. Tutaj będzie chodziło o znalezienie sposobu na odwrócenie pstryknięcia oraz (to już moje osobiste marzenie) żeby przekonać Tytana, że jego plan był głupi i ostatecznie wcale nie wyszedł wszechświatowi na dobre, a nie wytrzeć nim podłogę.
Dlatego bawią mnie te komentarze w stylu "Oho, Kapitan Marvel jest tak potężna, że teraz Thanos ma przerąbane"
MCU było budowane przez tyle lat nie po to, żeby ten rozdział zakończyła postać wprowadzona w poprzednim filmie.
Z drugiej strony, głupim byłoby sądzić, że nie będzie jakiejś potyczki z Tytanem, bo bezsensowne wydaje się wprowadzenie tak potężnej postaci jaką jest Carol, żeby była tylko tłem (bo co innego tak naprawdę może wnieść do zespołu).
No, Thanos zapewne pojawi się tylko w połowie filmu na kilka minut, jak wspomniałem. Możliwe że krótka walka się odbędzie, albo nawet nie będzie miał na to siły i tylko pogadają. Poprostu śmiesznie byłoby, gdyby znowu wszystkich porozkładał i uciekł na farme. Tego by się nikt nie spodziewał. I tyle
Myślę, że z Thanosem będzie tak, że ten wielki plan, o którym mówią w pierwszym zwiastunie zakłada odszukanie Thanosa i zmuszenie go do odwrócenia wszystkiego. Mają Carol, która namawia do działania i Nebulę, która wie gdzie ojczulek się udał więc lecą. Na miejscu jednak Thanos okazuje się wrakiem, rękawica nie działa jak należy i generalnie cały plan bierze w łeb, bo nic tu nie wskórają. Mogą go załatwić, ale po co? Zemsta nie przywróci poległych więc nawet lepiej byłoby jakby po prostu odeszli ze spuszczonymi głowami nie wiedząc co dalej zamiast urządzając rozwałkę.
Wciąż jednak liczę na to że sposobem na odwrócenie wszystkiego będzie uświadomienie Thanosowi, że jego plan jest głupi. Może nie temu 'naszemu' Thanosowi, ale jego wersji z przeszłości? Kto wie, może temu młodszemu pokażą przyszłość udowadniając, że wymazanie połowy istnień doprowadzi do jeszcze większej katastrofy?
PS. Karolinka ma już miliard, trzydzieści milionów na koncie i wciąż zarabia. Wszystkim nienawistnikom i wrogom kobiet pewnie właśnie pękają tyłki z bólu