żartuję tylkoMożesz zdradzić lokalizację tych podwodnych ruin?
żartuję tylkoMożesz zdradzić lokalizację tych podwodnych ruin?
Kazdy na jakims poziomie w pewnym omencie inspruje sie Lovecraftem. Co do inspiracji masz dziki gon. Ni ewiaodmo co chce, nie wiadomo czemu chce, a jak kto sgo spotka to jest starsznie i sie umieraREDzi powiedzieli, że tworząc NML inspirowali się Lovecraftem, to już w ogóle pomyślałem ze nie ma opcji by czegoś takiego zabrakło. I co? I dupa
Historia jest tak swietnie rozpisana, zrealizowana i wyrezyserowana, ze nie zwracamy uwagi na nielogicznosci na poczatku i lykamy wszysytko jak ges kluski. Trzeba zauwazyc, ze REDzi postawili sobie z punkt honoru napisac fabule na podstawie i tak malo logicznej sagi, na dodatek wyjasniajac dwie poprzednie gry, slabo zwiazane z czymkolwiek, a najmniej ze soba. Do tego dowalili Ciri i Yennefer, zupelnie niespodziewanie i powiedziawszy szczerze zrobili swietna robote. Popatrz na material, z ktorym muslieli sie mierzyc. Nie bedzie wesolo. Ale popieram, ze jak sie spojrzy na to chlodnym okiem to sie czasem w szwach rozchodzi.Co ciekawe mało kto porusza tu temat fabuły a to ona właśnie jest wg. mnie jedną z największych bolączek Trójki.
To nie bylo logiczne zupelnie. To nie Warszawa w XXI wieku, kobiety maja inne prawa. Jaka zona, ghwalcona, bo gwalcona i nieszczesliwa, zyjaca na kasztelu, otoczona wzglednym bogactwem (miala co jesc przynajmniej) w czas zawiruchy wojennej ucieka od pijanego meza, dysponujacego w dodatku sporym garnizonem? Gdzie ucieka? Jak tak kazda by uciekala, to na traktach bylyby tabuny udreczonych kobiet. Czarodzieki mialy jakas niezaleznosc, ale nie malzonki tych czy innych watazkow nic nie mogly zorbic.Jezeli wersja historii bylaby inna, ze jej corka byla w ciazy, a nie ona sama, to moglabym to jeszcze jakos pojac. Z drugiej strony mamy Tamare, ktora chodzila do guslarza po amulety i odprawiala inne hokus pokus, a pozniej stwierdzila, ze chce byc lowca czarownic. Ale dobrze, pominmy ta niescislosc, ludzie sie zmieniaja.Wszystko zaczyna się dobrze,wątek Barona
Tez mi sie nie widzialo, zeby Wiedzmin odmowil. Z jednej storny to bardzo Geraltowe, z drugiej jednak to po cos tam pojechal. Uslyszalam, ze sie chlopina nie zgadza i czekalam na jakas opcje dialogowa w ztylu "No, niech bedzie." a tu nic takiego nie nastapilo. Czemu on nie chcial tego generala? Mial jakis problem zyciowy? A jak go nie lubil, mozna go bylo wyslac do pierwszego ataku i byloby po generale.-Cesarz oferuje Wiedźminowi cały kontyngent w pomocy przeciwko Gonowi ale dzielny Wiedźmin nie pozwoli na to żeby oddać dowództwo nilfgaardzkiemu generałowi. I w bitwie przeciwko Hordzie uczestniczy jakieś 8 osób? I jeszcze wygrali, skubani.
Motywacje Emhyra sa ogolnie niejasne. Po co on chce ta corke? Bo ma opozycje na glowie i chce zeby ja zasztyletowali zamiast niego? Nagle sie okazalo, ze innych dzieci splodzic nie moze? Zapomnial, ze utlukl matke i babke Ciri? Przeciez Ciri stajac sie cesarzowoa od samego poczatku niszczylaby wszystko, co on budowal. Jej podejscie do swiata byloby odmienne. To po co to wszystko? Nie lepiej samemu sobie wsadzic saletre w tylek i poslac na ksiezyc?Jest tylko jedna, łatwa do przeoczenia możliwość pokazania córki Emhyrowi. Rozumiem że Yennefer nie naciska. Ani Cesarz kiedy musi wydać Margaritę
Bo jest jej za malo. Z jednej strony pisze do Geralta list "Drogi przyjacielu" z drugiej robi aluzje do jednorozca. MKozna sobie jej postepowanie tlumaczyc i to nawet calkiem sensownie, ale trzeba znac sage bardzo dobrze.Nieprzekonująca Yen, romans z nią jest sztywny jak spetryfikowany pień.
Ile razy sie mozna schodzic z Triss? Czy to jest Moda na sukces? W W1 i W2 juz jej Geralt powwiedzial, ze sobie idzie, nie ona sie odczepic nie chce. Namolne babskoAlternatywa w postaci Triss- nie zachęca brakiem udziału rudowłosej w fabule.
Licze na wyjasnienie w expnasion o Oxenfurcie. W koncu tam sie Jaskier i Priscilla wykluli, wiec logicznym by bylo, ze jezeli jest jakas mozliwosc otrzymania pomocy, to tam. A nielogicznosc, ze przybywamy spowrotem do Oxenfurtu z Triss i Yen i nawet slowa nie pisniemy, ze tej a tej mozna byloby pomoc? Czy Triss nie ma specjalizacji w uzdrawianiu? Czy Yen nie przywrocila Jaskrowi glosu? I Geralt tak sobie zpaomnial, ze jakas jedna biedna tam lezy a Jaskier dramatyzuje?Brak zakończenia wątku Priscilli, to niesłychane że nie ma nawet jednej opcji dialogowej w rozmowie z Jaskrem na jej temat po zakończeniu zadania.
Ja liczylam na jakis zwrot akcji o 180 stopni, ze on rzeczywiscie jest cham i zdrajca i nas robil w trabke.Relacja Ciri z Avalachem. Zasugerowano jakieś ciekawe napięcie a potem gra się skończyła. Żadnego wyjaśnienia ani dla rysunków elfa ani dla afektu Ciri.
Wiecej gadal w W1 niz tutaj. MOze zbroja byla niewygodna i ciezko sie w niej gadalo. Albo oddech mial nieswiezy. Nie wiem po co mu ta Ciri w ogole. Okret przerzuca bez problemu do naszego swiata. Pojawia sie tych portali jak wscieklych w bitwie o Kaer Morhen, a on jeszcze wiecej chce? Nie mozna tych wojsk przerzucic falami?Eredin, on tam jakieś dwa zdania powiedział, a potem był łatwiejszym przeciwnikiem niż Widłogon
I na dobra sprawe nie wiemy, co ona tam zorbila. Bo najpierw jej nic nie wychodzi i rozumiem ze rzucanie w nia sniezkami to +20 do pokonania zaglady wsechswiata? Przeciez ona tam nie ma czasu na lekcje z Avallachem, ale jezlei nawet miala i opanowala swoja moc do tego poziomu, to czemu nie rzowalila Eridina sama pierdnieciem albo uniesieniem brwi? Co tam Eredin jej moze zrobic w takim przypadku?I największe: Białe Zimno. Ktoś napisał że napędzało całą fabułę Sagi. A Ciri sobie poradziła w 3 minuty. Weszła i Wyszła.
A pamiętasz jak Geralt po ucieczce od Yennefer, po 4 latach pisał list do niej list, aby pomogła mu z Ciri? To on napisał do niej "Droga Przyjaciółko" za co potem pluł sobie w brodę przez dwie strony w książce.Bo jest jej za malo. Z jednej strony pisze do Geralta list "Drogi przyjacielu" z drugiej robi aluzje do jednorozca.
Wybory odnośnie relacji Geralt-Ciri moim zdaniem nie odnoszą się do sukcesu Falki w walce z Białym Zimnem.Bo najpierw jej nic nie wychodzi i rozumiem ze rzucanie w nia sniezkami to +20 do pokonania zaglady wsechswiata?
Bardziej chodzi o to, żeby władza została w rodzinie. Królowie i Cesarzowie mieli na tym punkcie niezłego hopla. Emhyr wiedział, że każda decyzja może go zbliżać do sztyletu między żebrami, a nie chciał abdykować na rzecz kogoś z obcą krwią. Z dwojga złego lepiej odnaleźć córkę i jak zrobi się gorąco to przekazać jej władzę. Bał się, że na płodzenie i wychowanie potomka może zabraknąć mu czasu. A jak będzie rządziła Ciri to mu pewnie wszystko jedno. Ważne, że on nie przegra z opozycją.Motywacje Emhyra sa ogolnie niejasne. Po co on chce ta corke?
Geralt mógł się bać zdrady i po odbiciu ataku Eredina, mógł dostać nóż w plecy od nilfgardzkiego generała. Gdyby dostał samych żołdaków miał by nad nimi jako taką władzę. Gdyby stał między nimi generał - koniec mógłby być różny.Tez mi sie nie widzialo, zeby Wiedzmin odmowil. Z jednej storny to bardzo Geraltowe, z drugiej jednak to po cos tam pojechal. Uslyszalam, ze sie chlopina nie zgadza i czekalam na jakas opcje dialogowa w ztylu "No, niech bedzie." a tu nic takiego nie nastapilo. Czemu on nie chcial tego generala? Mial jakis problem zyciowy? A jak go nie lubil, mozna go bylo wyslac do pierwszego ataku i byloby po generale.
A pamiętasz jak Geralt po ucieczce od Yennefer, po 4 latach pisał list do niej list, aby pomogła mu z Ciri? To on napisał do niej "Droga Przyjaciółko" za co potem pluł sobie w brodę przez dwie strony w książce.
Tez bym sie sklaniala ku interpretacji, ze on ato Biale Zimno olala. Bo co ona moze zrobic? Poza tym nic nie wiemy, co tam sie stalo, a to juz troche problem.A starcie z Biełym Zimnem? Nie wiemy czy wygrała, nie wiemy jak długo trwało to zmaganie, nie wiemy teżź jak długo była nieobecna. Pamiętajcie, że popielatowłosa jest Panią Czasu i Miejsc i walka z Białym Zimnem wcale nie musiała mieć miejsca tu i teraz.
Akurat Ciri nie gwarantuje mi braku sztyletu pod zebrami. Ona jakos go za bardzo nie kochala. I nie chodzi o tu tylko o krew tylko podobna mentalnosc i cele. Ciri nie ma wspolnych celow z Emhyrem. Trzeba sie bardzo wysilic, zeby takie znalezc. Nagle sie okaze ze NIlfgaard to najlepsze, co krolestwa polnocne spotkalo.Bardziej chodzi o to, żeby władza została w rodzinie. Królowie i Cesarzowie mieli na tym punkcie niezłego hopla. Emhyr wiedział, że każda decyzja może go zbliżać do sztyletu między żebrami, a nie chciał abdykować na rzecz kogoś z obcą krwią.
Jak sie bal zdrady to czemu tam jechal? Przeciez to oczywiste, ze nie dostanie kontroli nad wojskami cesarskimi, z roznych wzgledow. Poza tym jakos nie oponuje, jak Nolgaard przyjezdza pomoagac w kolejnej bitwie. Wszystko sobie mozemy wyjasnic i mozemy tez powiedziec, ze bylo wiele rozmow i dyskusji, o ktorych nie mamy pojecia, ale jezeli bierzemy temat taki, jaki jest, to jest troche niedociagniec.Geralt mógł się bać zdrady i po odbiciu ataku Eredina, mógł dostać nóż w plecy od nilfgardzkiego generała. Gdyby dostał samych żołdaków miał by nad nimi jako taką władzę. Gdyby stał między nimi generał - koniec mógłby być różny.
Może Geralt znał przyszłość i nie chciał narażać życia Voorhisa, wiedząc, że ten zamorduje Emhyra za jakiś czas XDTez mi sie nie widzialo, zeby Wiedzmin odmowil. Z jednej storny to bardzo Geraltowe, z drugiej jednak to po cos tam pojechal. Uslyszalam, ze sie chlopina nie zgadza i czekalam na jakas opcje dialogowa w ztylu "No, niech bedzie." a tu nic takiego nie nastapilo. Czemu on nie chcial tego generala? Mial jakis problem zyciowy? A jak go nie lubil, mozna go bylo wyslac do pierwszego ataku i byloby po generale.
Hmmm ciekawa teoriaSwojaj droga mialam ostatnio ciekawa dskusje na temat zakonczen. I padla taka teoria, ze wszystkie trzy zakonczenia sa wlasciwe, tylko nastepuja po sobie. Czyli - Ciri zostaje wiedzminka (dostaje miecz), pozniej sie okazuje, ze jednak wiedzminowanie to nie to, wiec jedzie do Emhyra (oddaje miecz), a nastepnie ginie w jakims zamachu czy innych turbulencjach i Geralt nie wie, co ze soba zrobic. Czyli mozna sobie to tak interpretowac, jak chce miec depresje![]()
Zwłoki w grze występują w różnych stadiach rozkładu, w tych pośrednich także. Czasami trafiają się "świeże" trupy tu i ówdzie, ale to raczej skutek faktu, że czas w Wiedźminie ma pojęcie względne (możesz spędzić 50 godzin gry czyli x dni w grze robiąc różne zadania, a osoba, z którą się wcześniej umawiałeś w Nowigradzie koło portu o północy będzie tam nadal czekać, jakby to się działo w ten sam dzień ) w związku z tym gnicie losowych trupów w krzakach chyba nie ma sensu, jeśli nie jest uzasadnione fabularnie, bo tworzyłoby dziwny paradoks.Trochę mnie irytuje, że nie ma w grze czegoś jak rozkład zwłok. Są dwie opcje- świeży trup albo szkielet. Trochę śmieszne, jak eksploruje się wysepki Skellige i wszyscy tam wyglądają jakby rozbili się na nich 5 minut temu.
Wlasnie! Dlaczego nie ma korzystania z toalety i niestrawnosci jak zjemy zatrute mieso? DramatTaaa... minusy Wiedźmina 3 & niedotrzymane obietnice, sratatata
Bo wiedźmini mają bardzo dobry metabolizm i ich to nie rusza (chyba). W końcu gdyby tak było, to po każdym eliksirze Geralt nie wychodziłby z krzaków przez pół dnia.niestrawnosci jak zjemy zatrute mieso
Dlatego piszę, że "trochę mnie irytuje", nie że ten szczegół kompletnie psuje przyjemność gry. I nie wiem, ile razy mam to powtarzać, ale nie chodzi mi o realizm w postaci postępującego rozkładu, ale o modele samych zwłok i tyle. A z tego co wiem zmasakrowane ciała to dość ważny element w grze pod tytułem Wiedźmin, skoro co i rusz badamy miejsca zbrodni podczas zleceń. Po stopniu rozkładu ocenia się kiedy nastąpiło zabójstwo, czyż nie?Up
Pieprzycie jak zwykle czepiając się najmniejszych pierdołek.
Chcielibyscie aby ta gra była mega-ultra realistyczna ? To jest nie mozliwe.
Mnie równie dobrze mogłoby wkurzać że zjadłem tonę udźców z kuraka a kupy brak.
Taaa... minusy Wiedźmina 3 & niedotrzymane obietnice, sratatata
Tak sobie grywam ostatnio w nowego Batmana i bardzo spodobał mi się system "chodzenia" oraz praca kamery. Animacje są bardzo ładne i naturalne, a gacek po wciśnięciu "strzałki w lewo" nie obraca się w jedynym słusznym kierunku. Kamera podczas chodu jest dość blisko, a podczas biegu lekko się oddala. Wisienką na torcie jest samo rozglądanie się za pomocą myszy. Postać obraca głowę we wskazanym przez nas kierunku. Co prawda w serii o nietoperku nie jest to niczym nowym, ale z chęcią zobaczyłbym takie cuda w W3. Po skończeniu Akrham Knight i ponownym uruchomieniu Wiedźmina zrobiło mi się autentycznie smutno na widok tej durnej kamery i ruchów Geralta.Tyle że wiesz...takich irytujących rzeczy moglibyśmy setki nawymyślać
Jaki w tym sens ?