Koncert DM za pasem, liczyłam jednak na obiecywany brak zimy, w końcu amerykańscy naukowcy nie mogą się mylić, pff. Nic to, najwyżej odpadną mi uszy w wietrznym mieście Łódź ;p
A w ogóle to dziś mi się przypomniała pewna anegdotka z własnego życia:
Kiedy byłam w 5 klasie podstawówki (odległe lata i to ma znaczenie), zajęłam 3 miejsce w jakimś konkursie. Nie pamiętam, co to było, ale pamiętam nagrodę do dziś... Otóż zamiast tradycyjnych książek z odzysku (lata 80-te, mówiłam), zaszczycono nas kasetami magnetofonowymi! Metoda wręczania nagród była wysoce oryginalna, zwycięzca wybierał sobie z pudełka pierwszy, potem 2 miejsce i ja dostałam to, co zostało.
Spojrzałam i łzy mi w oczach stanęły, bynajmniej nie ze szczęścia. Na okladce wykrzywiona w niemym krzyku agonii twarz, a nad tym napis złowieszczą czcionką. "Megadeth".
xD
W erze, kiedy 5 klasa była na etapie puchatych króliczków, różowych piórników z Hameryki i karteczek do zbierania, ktoś się musiał odznaczać wielkim poczuciem humoru, żeby zaproponować ww. gatunek muzyczny

Ta chwila mogła zaważyć na całym moim dalszym życiu, byłabym dziś innym człowiekiem niewątpliwie, jednak kaseta została przesłuchana tylko raz, cała minuta ochrypłego ryku z głośnika, rodzice zbledli, wymieniłam na Queen i to już bylo TO.
Ale przyznacie, taka szansa!