Osobiście bardzo lubię też Cheta Bakera, ale strasznie dołujący jest na ogół. Ale ja w ogóle jestem fanką snujów. Całkiem fajny jest też jazz rodem ze Skandynawii (Garbarek, Esbjörn Svensson Trio, Lars Danielsson, który często gra z naszym Możdżerem). A najłatwiej polubić jazz na koncercie, szczególnie kiedy siedzi się blisko sceny i ma oko na wszystkich muzyków, bo te wszystkie interakcje, w które wchodzą, są - moim zdaniem - nieporównywalne do żadnych innych i "robią" połowę fanu z bycia na koncercie.Poleci mi ktoś jakiś Jazz? Bo ja mam jak Firun. Więc, gdyby mi ktoś polecił jakiś dobry album czy cuś, to byłbym wdzięczny.
Biorę wszystko co smutne w ciemno.Osobiście bardzo lubię też Cheta Bakera, ale strasznie dołujący jest na ogół. Ale ja w ogóle jestem fanką snujów. Całkiem fajny jest też jazz rodem ze Skandynawii (Garbarek, Esbjörn Svensson Trio, Lars Danielsson, który często gra z naszym Możdżerem). A najłatwiej polubić jazz na koncercie, szczególnie kiedy siedzi się blisko sceny i ma oko na wszystkich muzyków, bo te wszystkie interakcje, w które wchodzą, są - moim zdaniem - nieporównywalne do żadnych innych i "robią" połowę fanu z byciu na koncercie.