Generalnie nagrania koncertowe > studyjne dla mnie też, ale pod istotnym warunkiem, że na danym koncercie byłam. Tylko wtedy potrafię się wczuć należycie i przy okazji odtworzyć własne wrażenia z live. A że na koncertach bywam rzadko (3 w ciągu ostatniego roku to jest jakiś niespotykany rekord), to po nagrania koncertowe z reguły nie sięgam - chyba jednak w takiej sytuacji wolę ten czysty, wymasterowany w 40 podejściach dźwiękJa generalnie wolę nagrania z koncertów. Jak przesłuchuję dyskografię jakiegoś zespołu to skupiam się głównie na wykonaniach 'live'. Dużo bardziej wolę takie wersje niż czyste i nieskazitelne nagrania studyjne. No i jak idę na koncert, to wiem że mnie niespodzianka nie spotka, jak wokalista będzie śpiewał nieczysto, albo nie wyciągnie jakiegoś dźwięku, bo będę do tego przyzwyczajona :>
Niektóre covery wyparły oryginały z masowej świadomości:Podam jednak kilka wyjątków potwierdzających regułę, że czasem przeróbka może przerosnąć oryginał (przynajmniej w moim subiektywnym odczuciu):