Widać nadal niewiele przeszedłeś (swoją drogą: średnio interesują mnie Twoje perypetie życiowe więc nie wymagam byś się uzewnętrzniał, wręcz przeciwnie), by rozumieć, że sława i hajs to nie jest szczyt marzeń każdego. Skąd wiesz, co on przeżywał? Artyści są o wiele bardziej podatni na stany depresyjne, dlatego tak wielu chleje, ćpa albo się zabija. Nie radzą sobie "zwyczajnie", np. terapią, dlatego sięgają po ostateczności. Podobnie jak ludzie sukcesu: grube ryby, które zachlewają się w gabinecie po godzinach, bo niby ma wszystko, ale jakoś tak... nie ma koniec końców nic.
Człowiek, którzy przeszedł wiele wie, że czasem walkę z "mrokiem" się przegrywa. To, że popełnił samobójstwo nie świadczy o tym, że nie walczył. Nie wiesz wszystkiego - nie znasz jego życia, nie wiesz jakie miał dzieciństwo albo jaką rodzinę więc nie oceniaj i powściągnij nieprzemyślane komentarze. Zero empatii i świadomości chorób psychicznych.
Poza tym: to, co napisałeś, że depresja to tłumaczenie własnej słabości - przecież to się kupy nie trzyma. Depresja sama w sobie jest słabością i to przeogromną. Choroba nie jest żadnym tłumaczeniem. Więc jak się to błędnie mówi w internetach: argument inwalida.