Wybaczcie trzeci post pod rząd (więcej nie będzie!), ale tak sobie siedzę od niemal 8h na lotnisku w Oslo w oczekiwaniu na transport do Wawy i domykam kwestię moich wakacji w USA - praca przy filmie pomyślnie zakończone i skonkludowana zakrapianym bankietem, z którego zdjęcie z Olivią widzieli już niektórzy na Facebooku; nie jestem pewien, czy ci, którzy nie widzieli koniecznie chcą oglądać, ale w każdym razie nie mogę się doczekać zasypiania was newsami o filmie za kilka miesięcy.
Ejże, nie wiem, jak rozstrzygnę jutro kwestie Wawy, ale może się okazać, że zostanę tam całkiem długo, więc nie wykluczam gotowości do jakiegoś spotkania... Acz pewnie przy innej okazji.