Czasem wulgaryzmu użyte umiejętnie śmieszą, ale dlaczego niby ulubionym tekstem forumowiczów są soczyste polskie przekleństwa same w sobie? Nie przekonuje mnie to. Owszem Zdarzają się 'perełki' przy których można się popłakać ze śmiechu... ale jakoś nie widzę sensu wypisywania ich.
Pewnie te dialogi, które ja wypiszę nie są śmieszne dla nikogo, ale mi się podobały.
Akt 3- Krasnoludzki dentysta i wiedźmin
-Wiedźmini.. zabijają potwory?
- Taak. Dentystów rzadziej.
Akt 3 - pijany Jaskier
-Zapomniałem już jaki z ciebie twardy zawodnik... hep.
Akt 2 - Babcia i Geralt
- Ze szpitala Cię przysłali? To musi być wyniszczająca choroba, widac! Pewnie bogowie chcieli cię pokarać.
Akt 2 - Geralt podczas rozmowy z Yaevinem
-Po której staniesz stronie (czy coś w ten deseń)
- Po waszej. Czuję powinowactwo z innymi odmieńcami, którym nie można ufać.
Akt 2 - Geralt
- wiedźmin bez eliksirów, to jakby pół wiedźmina
(ma rację gostek. Na trudnym bez eliksirów to jesteś trup... i to taki spokojnie leżący)
Akt 2 - Babcia.
- Mie mam zamiaru za 9 miesięcy słuchać jak się bachor drze! Po moim trupie.
- Może tam pójdę i będę robić za przyzwoitkę?
- No! wreszcie mówisz z sensem!
....
-A ja ci ufałam! Co wyście tam na górze wyrabiali. (i dalej w podobnym deseniu)
(wytłumaczenie o mutacji i wiedźminach)
-O biedaku. Przepraszam. Nie wiedziałam... Dam ci może pajdę chlebka ze smalcem... na pocieszenie!!
Akt 2 Zapijaczony głos Jaskra
- Za błęędy na górzee...
Akt 3 - Przyjęcie. Geralt
- Cóż mnie kłuje w boku.. Może pójdziemy do ciebie sprawdzić czy nie mam obrażeń wewnętrznych?
- Żarcia mało, wszyscy kręcą się po sali a ja jestem chyba jedyną osobą, która nie jest wplątana w tajemnicze układy =.=
W ogóle Talar z aktu 3 jest o wiele przyjemniejszy niż ten z 2. Rozmowa z wiedźminem na przyjęciu mi się bardzo podobała. Widać zmianę.