Zdecydowanie najlepszym głosami popisują się : Geralt, Jaskier, Talar i Magister
Cóż, ja mam całkiem odmienne zdanie na ten temat, właściwie to nie zgadzam się z każdym napisanym przez Ciebie zdaniem dotyczącym Geraltabober56 said:Co do Geralta mam dość niejednoznaczne odczucia - niby jego głos dobrze pasuje do twarzy, ale... jest parę zgrzytów. Po pierwsze momentami odnosiłem wrażenie, że grający go aktor w ogóle nie wczuwa się w rolę, było w tym głosie skrajnie mało emocji. Po drugie, taki głos, nie bardzo pasuje mi do Geralta, jakiego zapamiętałem z książek - jeśli chciał potrafił być całkiem sympatyczną i wesołą osobą, nie był aż takim skrajnym ponurakiem jak w grze. Po za tym przejawiał sporo więcej emocji, niż jego PC-towy odpowiednik, miał w sobie charyzmę i był inteligentny, czego nie odzwierciedla jego głos w grze. Mam, nadzieję, że w dwójce zajdą pod tym względem pewne zmiany.
Co takiego?W jego głosie nie było emocji, bo Geralt z książek najzwyczajniej ich nie okazywał.
Zwróć uwagę na jedną rzecz - nie napisałem, że Geralt był wesoły na okrągło, ale potrafił taki być w niektórych okolicznościach. Fakt, że podczas akcji powieści, zdarzało się to rzadziej, niż w trakcie opowiadań - może Geralt z wiekiem stawał się bardziej ponury, może były inne przyczyny. Ale w końcu w grze był po amnezji, więc nie powinien się zachowywać jak człowiek boleśnie doświadczony życiem.Nie uważam też, jakoby książkowy Geralt był wesołą osobą, co najwyżej stać go było czasem na jakiś sarkastyczny czy nieprzyzwoity żart
No cóż, moim zdaniem jego głos, zupełnie nie odzwierciedlał tych cech, a już na pewno nie charyzmy - możliwe, że jego wypowiedzi w grze miały charyzmatyczny wydźwięk, czy świadczyły o inteligencji - ale co najwyżej ze względu na treść. Jego głos tego ni w ząb nie odzwierciedlał.A pecetowy Geralt moim zdaniem przejawiał ogromną charyzmę oraz inteligencję...
No właśnie Geralt nie był tylko człowiekiem, był przede wszystkim wiedźminem. Nie twierdzę, że wiedźmini nie mają uczuć (kiedyś wiele razy na tym forum obalałem ten mit), jednak są poddani morderczemu szkoleniu, by nauczyć się tłumić emocje w sobie, by nie pozwolić sobie na ich okazywanie, bo to oznaczałoby słabość. Geralt to skomplikowana postać i można w nim znaleźć całą gamę najróżniejszych emocji, jednak jest też typem, który wszystko trzyma w sobie, nie okazuje tego na zewnątrz. Ale owszem, zdarzały się sytuacje, "w których emocje brały górę nad jego spokojem" - i moim zdaniem rozenkowy Geralt i w takich sytuacjach wypadał po prostu świetnie.bober56 said:Co takiego?Geralt, był mimo wszystko mimo tylko człowiekiem i także jemu zdarzały się sytuacje, w których emocje brały górę nad jego spokojem - PC-towy Geralt przemawia lodowatym, wypranym z emocji głosem, nawet w skrajnych sytuacjach, takich w których Geralt pewne emocje by okazał.
Wiem, że tego nie napisałeś, ja również nie miałem tego na myśli. Jednak ciężko mi jest wyobrazić sobie Geralta przejawiającego czasem jakąś zbytnią wesołość, oprócz oczywiście jego standardowego 'wisielczego' poczucia humoru. A takie pecetowy Geralt z całą pewnością posiadał.bober56 said:Zwróć uwagę na jedną rzecz - nie napisałem, że Geralt był wesoły na okrągło, ale potrafił taki być w niektórych okolicznościach. Fakt, że podczas akcji powieści, zdarzało się to rzadziej, niż w trakcie opowiadań - może Geralt z wiekiem stawał się bardziej ponury, może były inne przyczyny. Ale w końcu w grze był po amnezji, więc nie powinien się zachowywać jak człowiek boleśnie doświadczony życiem.
No coż, moje zdanie (i chyba znacznej większości) jest wprost przeciwnebober56 said:No cóż, moim zdaniem jego głos, zupełnie nie odzwierciedlał tych cech, a już na pewno nie charyzmy - możliwe, że jego wypowiedzi w grze miały charyzmatyczny wydźwięk, czy świadczyły o inteligencji - ale co najwyżej ze względu na treść. Jego głos tego ni w ząb nie odzwierciedlał.
Słabość na pewno oznaczałoby to wtedy, gdyby okazywał te emocje w trakcie walki - z oczywistych względów. Po za tym, nie wydaje mi się, by Geralt, jak to ująłeś tłumił w sobie emocje - on po prostu miał dystans do świata, więc nie wszystkim się przejmował (nie chcę wcale przez to sugerować, że był pozbawiony uczuć). Natomiast były sytuacje, w których sobie pozwolić na pewien "luz", nie zauważyłem by podczas zwykłych rozmów z przyjaciółmi Geralt tłumił w sobie emocje..No właśnie Geralt nie był tylko człowiekiem, był przede wszystkim wiedźminem. Nie twierdzę, że wiedźmini nie mają uczuć (kiedyś wiele razy na tym forum obalałem ten mit), jednak są poddani morderczemu szkoleniu, by nauczyć się tłumić emocje w sobie, by nie pozwolić sobie na ich okazywanie, bo to oznaczałoby słabość.
No, nie byłbym takie pewien... Weźmy na przykład, obławę elfów na Odmęty, czy sytuacje w Akcie IV gdy Alvin wpadł w trans - to były sytuacje, w których Geralt pewne emocje by okazał, a głos Rozenka był dziwnie obojętny.Ale owszem, zdarzały się sytuacje, "w których emocje brały górę nad jego spokojem" - i moim zdaniem rozenkowy Geralt i w takich sytuacjach wypadał po prostu świetnie.
Wiem, że Geralt, raczej nie przejawiał "szczególnej wesołości" - nie chodziło mi o to, że od razu staje się wesołkiem na miarę Jaskra. Po prostu bywały sytuacje, w których Geralt zachowywało się w miarę luźno, nie był może szczególnie nonszalancki, ale zachowywał się z grubsza jak przeciętny, sympatyczny człowiek - głównie było tak w jego kontaktach z przyjaciółmi.Wiem, że tego nie napisałeś, ja również nie miałem tego na myśli. Jednak ciężko mi jest wyobrazić sobie Geralta przejawiającego czasem jakąś zbytnią wesołość, oprócz oczywiście jego standardowego 'wisielczego' poczucia humoru. A takie pecetowy Geralt z całą pewnością posiadał
Zdanie znacznej większości mi zupełnie zwisa, więc nie próbuj mnie przekonać tą drogąNo coż, moje zdanie (i chyba znacznej większości) jest wprost przeciwne
Możliwe, że Geralt PC-towy, jest bardziej charyzmatyczny niż jego filmowy odpowiednik, ale póki co nie miałem (nie)przyjemności oglądać filmu o Wiedźminie, więc nie mogę spojrzeć na to z tego punktu widzenia.Dla mnie Rozenek dał swoim głosem Geraltowi mnóstwo charyzmy, w przeciwieństwie do np. Żebrowskiego w filmie, który mnie kompletnie nie przekonał