Gra ukończona po prawie 100 godzinach. Niestety nie jest tak doskonale jak się początkowo zapowiadało. O ile po pierwszych 50-60 godzinach grania byłem gotowy paść na kolana, bić pokłony i wznosić modły do tej gry, tak im bliżej zbliżałem się do końca, tym bardziej zaczynały mnie kłuć różne "głupotki" fabularne, dokuczające bardziej niż jakiekolwiek bugi

I tak, mam wrażenie że główną linię fabularną do momentu bitwy o KM i to co się dzieje po niej albo pisały dwie różne ekipy, albo końcówka była pisana w pośpiechu, na kolanie bez przynajmniej jednokrotnego przeczytania tego co scenarzyści wymyślili
O ile wprowadzenie w świat gry, pierwsze spotkania ze starymi znajomymi czy pierwsze znaczące questy są po prostu mistrzowskie (zwłaszcza wątki Krwawego Barona i Keiry Metz), o tyle sposób w jaki postanowiono zakończyć nie tylko grę, ale i całą serię moim zdaniem pozostawia sporo do życzenia. Liczyłem, że w finale będziemy światkami drugiej bitwy pod Brenną, albo drugiego Sodden, a w efekcie mamy grupę czarodziejek mamroczących coś na klifie, Avallach'a, który jakby sam nie wiedział co ze sobą zrobić, pojawiający się znikąd Naglfar, przedstawiony w sposób tak chaotyczny, że ciężko go odróżnić od statków nilfgaardzkich czy wreszcie sam finał w wieży. Dużo większe wrażenie zrobiło na mnie genialne intro do gry. Miałem nadzieję, że w finale dostaniemy coś podobnego...
Dodam jeszcze słabe przedstawienie Eredina jako głównego antagonisty, porównując go chociażby do Letho z W2, który wypadał znacznie lepiej. Zresztą jedynym czarnym charakterem, który naprawdę fajnie się zapowiadał był Menge, który niestety znika równie szybko jak się pojawia

Nie bardzo rozumiem też po jaką cholerę wrzucono do gry Fringillę Vigo - jeden z najsłabszych i najbardziej niepotrzebnych questów w grze. Pałę goryczy przegiął Dijkstra szarżujący na mnie z halabardą - naprawdę nie dało rady jakoś lepiej tego zakończyć? (np. Dijkstra wydaje swoim ludziom rozkaz do ataku, a sam się wycofuje. następnie w cutscence dopada go Roche albo Ves, myślę że tak istotna i fajnie zrobiona postać zasługiwała na nieco lepszą śmierć).
Żebym nie wyszedł na ostatniego hejtera, uważam W3 za grę wybitną, pod wieloma względami wyznaczającą nową jakość we współczesnych RPGach. Tak genialnie zbudowanego świata z taką ilością rewelacyjnie napisanych zadań pobocznych czy dodatkowych atrakcji (GWINT!!!!) nie spotkałem jeszcze w żadnej innej grze, wliczając wszystkie produkcje Bethesdy i BioWare. Niestety minusy o których wspomniałem bolą o tyle, że mam świadomość, że żaden patch raczej ich nie naprawi, chyba że CDPR wypuszczą jakąś edycję rozszerzoną, która nieco wzbogaciłaby finał komputerowej sagi o Geralcie.