U mnie odwrotnie - staję się bardziej zamknięty. Nigdy nie identyfikowałem się jednak z żadną subkulturą, zresztą nie chciałbym się w taki sposób określać. Metalowcy z mojego otoczenia byli akurat raczej metalowcami w wersji soft, w sumie nie miałem okazji poznać wielu "100% metalowców" ani w gimnazjum, ani w liceum, nie wspominając już o studiach. W wielu wypadkach teraz są wręcz niezauważalni - jeżeli ktoś słucha metalu, to dowiem się tego wtedy, gdy mi powiedzą. Przeciwieństwo tego, co opisujesz z czasów gimnazjumNah, ja też nie przeszedłem na przełomie LO/studia żadnej rewolucji - czy to zewnętrznej, czy wewnętrznej. Same studia zresztą także niewiele mnie zmieniły, stałem się jedynie nieco bardziej otwarty na ludzi i rzeczy, których wcześniej starałem się unikać. Naturalną konsekwencją tego było odejście o image'u 100% metalowca, jako że wcześniej uważałem, iż to w kręgu tej właśnie subkultury powinienem się poruszać towarzysko. Teraz nie uważam, że ktoś, kto nie słucha metalu jest upośledzony.
Mam podobną opinię w tej kwestii.Szkoła średnia to dla wielu okres poważnych zmian; nowi ludzie, nowe otoczenie, nowa reputacja.
A do jakiej reformy się odnosisz? Tej z 1999? Jeżeli tak, to nie SLD.W sumie to zabawne, bo gdyby nie ta idiotyczna reforma edukacji SLD, to mógłbym być teraz innym człowiekiem, bowiem moje gimnazjalne znajomości okazały się bardzo trwałe (czyt. po dziś dzień).
Ze zdecydowaną większością ludzi z gimnazjum kontaktu nie mam żadnego. I szczerze mówiąc, ich los jest mi obojętny, chociaż jest też parę osób z tamtych czasów, które lubię i szanuję.


