Taka mnie ciekawostka dzisiaj spotkała, a zaraz 22, to pozwolę sobie zagaić wcześniej, w końcu ja tu otwieram poniekąd, to może się barman wyżalić czasem, co nie?
Jako wielka fanka "kawy z ekspresu", czyli napoju serwowanego w kawiarni (i przemilczmy relację mleka do kawy w moim kubku), nie omieszkałam dziś skorzystać z okazji - przebywałam w lokalnej galerii handlowej, jest kwadrans do 18, o, to jeszcze zdążę wciągnąć ulubioną latte.
Podchodzę do lady wciąż czynnej kafejki, miły pan chce mnie obsłużyć, zamawiam kawkę, a tu się odwraca koleżanka pracownica i scenicznym szeptem informuje, że ona już umyła ekspres!
Zatem kawy nie ma, rzecze pan i uśmiecha się na pożegnanie.
Ok, zabrałam się i poszłam bez słowa, ale po kilku krokach uderzyła mnie myśl: moment. To do której to jest czynne? No do 18, jak byk. Co to znaczy, że ona już umyła ekspres?
Pracowałam swego czasu w knajpkach wakacyjnie i wiem, jaki to ciężki biznes, żeby wyjść na swoje w niedużym mieście, które poza sezonem może liczyć tylko na lokalsów, a ci niechętnie wyskakują z kasy na coś, co mogą mieć w domu taniej. Specyfika regionu trochę. Pozbawianie się możliwości choćby niewielkiego zarobku jest głupie - to raz. A dwa - przecież ta branża bazuje na klientach, na dobrych z nimi układach, ale i na samym fakcie, że to jest usługa przecież. Po to są
Coś tak czuję, że gdyby na miejscu był właściciel, to ta pani sama by mi kawę zrobiła i umyła ekspres po raz drugi, ale skoro to nie jej byznes, to miała moje 15 zeta gdzieś.
No i żeby nie było, ja wszystko rozumiem: obsługa chciała w niedzielę wyjść możliwie wcześnie, więc załatwienie zmywania przed godziną zamknięcia pozwoliło im zaoszczędzić czasu i pognać do swoich spraw.
Tylko czy to jest na pewno ok?
Imo nie, ale to ja nie dostałam kawy i to ja się czuję paskudnie oszwabiona ;p Jednak patrząc na kwestię obiektywnie to mniej więcej tak samo, jak wpaść do sklepu na 15 minut przed zamknięciem i się dowiedzieć, że utarg już zliczony i nici z zakupów. Tylko po co drzwi otwarte?
Mówcie co chcecie, dla mnie to kolejny dowód, że nasz kraj - i uogólniam z pełną świadomością - uwielbia cwaniaczenie i "urywanie" sobie z cudzego i cudzym kosztem, nie dorośliśmy do robienia interesów i nie rozumiemy, co to znaczy szacunek do pracy ;/