Nowa franczyza / gra od CD Projekt RED - spekulacje, marzenia i zachcianki

+
Człowieczeństwo w kontekście cyberpunka było już przewałkowane milion razy w każdym możliwym medium. I tu leży problem - że tak powiem - kopiowania głównej fabuły z GITS'a. Redzi zresztą już zapowiadali, że skupią się na innych aspektach.

“There are lots of cyber games around, but there’s not a lot of punk in those games,” adds Mateusz. “We want to put more punk into ours. We do not want to make a dark and hopeless world. We are not doing Blade Runner. It will be full of rock and roll.”

“It’s more like a Tarantino approach,” Sebastian concludes.
 
Last edited:
Ja wolałbym jednak więcej tego Blade Runnera czy właśnie GitSa niż Od zmierzchu do świtu. Radosna łupanka pewnie się sprzeda jeśli tylko będzie możliwość zrobienia się na bóstwo, ale widzę tu sprzeczne sygnały. Zarówno trailer jak i opowieść Mike'a Pondsmitha o tym, jak on widzi CP zdawały się sugerować nieco poważniejsze podejście.
 
Przecież rock & roll + Tarantino wcale nie wykluczają poważnych tematów, nie oznaczają również akcyjniaka nastawionego na rozwałkę. Świeże spojrzenie na gatunek na pewno się przyda.
 
Jeśli odrzuci się tę warstwę, to już niewiele zostanie. Kolejny sandbox z setkami broni i wrogów do zanihilowania, tylko z odmiennym wystrojem. Być może coś innego widzimy za pojęciem rock and roll i Tarantino, ale mnie to kojarzy się bardziej z Just Cause albo Borderlands niż z Wiedźminem. Nie mówię, że Borderlands były złe, bo się dobrze przy nich bawiłem, ale jednak nie tego oczekuję po nowej grze redów.
Zresztą fakt, że temat konfliktu na linii człowiek maszyna był już w literaturze czy filmie wielokrotnie podejmowany nie oznacza przecież konieczności unikania go w grze, bo w tym akurat medium nie był nadmiernie eksploatowany i jest z pewnością wart uwagi.

ed
Myślę, że popadasz w skrajność. Wątek człowieczeństwa, nie jest jedynym ambitnym i poważnym tematem jaki można poruszyć w settingu cyberpunkowym. To nie jest tak, że albo rozkminy o własnym jestestwie, albo Borderlands. Może być poważnie, o miłości, o zdradzie, o zemście, o odkupieniu, o chorobach psychicznych, różnicach klasowych, o ucisku, narkotykach i gangach. A w tle rock and roll i Tarantino.
Też i ja nie sugeruję, by cały CP77 bazował na jednym wątku, ale przecież sam podałeś przykłady odnoszące się do człowieczeństwa. To wszystko przynależy do zachowań ludzkich i tylko tło się zmienia. Raz jest to inny człowiek, innym razem ulice miasta albo własny umysł. Wszystko to pasuje świetnie do cyberpunka, tylko że właśnie tego subtelniejszego (przez co rozumiem coś więcej niż idź tam i zabij wszystkich). Ja nie wiem, co autor wiersza miał na myśli wspominając o byciu jak Tarantino, bo ile głów, tyle zapewne interpretacji, ale dla mnie pojęcia cyberpunk i Tarantino są bardzo odległe. Przecież ten punk odnosił się do buntu, odrzucenia norm, życia w odmiennym świecie niż reszta obywateli tego cyberspołeczeństwa. Jasne, można było założyć skórzany płaszcz, obwiesić się szybkotnącymi maszynkami i żyć krótko ale intensywnie na służbie dla megakorporacji. Jednak zawsze w tle powinien być człowiek.
Być może i u Tarantino tak jest, nie jestem ekspertem ani miłośnikiem jego twórczości, chociaż uznaję jego wpływ na współczesne kino. Może da się połączyć sensownie te dwie wizje, nie wiem.
 
Last edited:
Jeśli odrzuci się tę warstwę, to już niewiele zostanie. Kolejny sandbox z setkami broni i wrogów do zanihilowania, tylko z odmiennym wystrojem. Być może coś innego widzimy za pojęciem rock and roll i Tarantino, ale mnie to kojarzy się bardziej z Just Cause albo Borderlands niż z Wiedźminem. Nie mówię, że Borderlands były złe, bo się dobrze przy nich bawiłem, ale jednak nie tego oczekuję po nowej grze redów.

Myślę, że popadasz w skrajność. Wątek człowieczeństwa, nie jest jedynym ambitnym i poważnym tematem jaki można poruszyć w settingu cyberpunkowym. To nie jest tak, że albo rozkminy o własnym jestestwie, albo Borderlands. Może być poważnie, o miłości, o zdradzie, o zemście, o odkupieniu, o chorobach psychicznych, różnicach klasowych, o ucisku, narkotykach i gangach. A w tle rock and roll i Tarantino.

Zresztą fakt, że temat konfliktu na linii człowiek maszyna był już w literaturze czy filmie wielokrotnie podejmowany nie oznacza przecież konieczności unikania go w grze, bo w tym akurat medium nie był nadmiernie eksploatowany i jest z pewnością wart uwagi.

Nie chodzi o to, żeby ten motyw całkowicie wyciąć, tylko by się na nim nie skupiać.
 
A mi się marzy gra o przygodach licencjonowanego Inkwizytora Jego Ekscelencji biskupa Hez-Hezronu, Mordimera Madderdina. Ale taka gra raczej błogosławieństwa by nie dostała.
 
Też i ja nie sugeruję, by cały CP77 bazował na jednym wątku, ale przecież sam podałeś przykłady odnoszące się do człowieczeństwa. To wszystko przynależy do zachowań ludzkich i tylko tło się zmienia. Raz jest to inny człowiek, innym razem ulice miasta albo własny umysł. Wszystko to pasuje świetnie do cyberpunka, tylko że właśnie tego subtelniejszego (przez co rozumiem coś więcej niż idź tam i zabij wszystkich). Ja nie wiem, co autor wiersza miał na myśli wspominając o byciu jak Tarantino, bo ile głów, tyle zapewne interpretacji, ale dla mnie pojęcia cyberpunk i Tarantino są bardzo odległe. Przecież ten punk odnosił się do buntu, odrzucenia norm, życia w odmiennym świecie niż reszta obywateli tego cyberspołeczeństwa. Jasne, można było założyć skórzany płaszcz, obwiesić się szybkotnącymi maszynkami i żyć krótko ale intensywnie na służbie dla megakorporacji. Jednak zawsze w tle powinien być człowiek.
Być może i u Tarantino tak jest, nie jestem ekspertem ani miłośnikiem jego twórczości, chociaż uznaję jego wpływ na współczesne kino. Może da się połączyć sensownie te dwie wizje, nie wiem.

Co poeta miał na myśli zostało chyba dość ładnie wyjaśnione przez samych Redów. Nie chcą robić kolejnej cyberpunkowej gry dziejącej się w mrocznym, pozbawionym nadziei świecie. Świat CP2077 będzie bardziej energetyczny, przerysowany/over the top jak to bywa u Tarantino i filmach (oraz animacjach) głównie z lat '80. Jest to niemal zapomniana odmiana cyberpunku, odmiana która była tożsama z CP2020, w końcu mottem systemu jest style over substance. Tyle względem settingu, kwestia opowiadanych historii, to zupełnie inna sprawa - póki co - Czerwoni zasugerowali dwa wątki braindance i cyberpsychozę.
 
Nie, nie, nie. Żadnej beznadziei i mroku. No, może odrobinę. To nie jest World of Darkness ani Warhammer. Czy Ghost in the Shell dział się w mrocznym, upadłym, brudnym świecie? Przeciez to było normalne miasto, z normalnymi ludźmi mieszkającymi w normalnych domach. Normalne dziś, tylko że jutro. I tak jak samo rpg się rozwijało od pierwotnych lochów wypełnienionych smokami, pułapkami i skrzyniami ze skarbami do wspólnego tworzenia historii w różnorodnych światach, tak i sam cyberpunk nie powinien obecnie być tamtym sprzed trzydziestu lat, bo będzie trącił myszą niczym kolejne części Star Wars. Przecież z jakiegoś powodu jest to CP77, a nie CP20.
Z założeniami wiadomo jak jest. Koncepcja nie raz się jeszcze im zmieni, co było dobrze widać na przykładzie Wiedźmina. Mam nadzieję, że niedługo pojawią się pierwsze nowe materiały. Stare mnie satysfakcjonowały, bo trafiały w sedno moich wyobrażeń. Ja tam za wiele Tarantino ani rock&rolla nie widziałem. Cokolwiek by to nie znaczyło.
 
A ja bym chciał, żeby studio zdywersyfikowało swoją ofertę, ale (przynajmniej na razie) w ramach licencji, które już posiadają. Tylko w sposób bardziej spójny i ukierunkowany, niż do tej pory. Skoro już robią RPGi, to w ich portfolio zdecydowanie brakuje gry z klasycznej odmiany tego gatunku. Za izometrycznego, taktycznego RPGa z turową walką i drużyną oraz fabułą na stosownym dla CDPR poziomie dałbym wiele. Wolałbym cyberpunkowego, choć wiedźmińskim też bym nie pogardził.

Tworzenie dużych tytułów na przemian z mniejszymi, klasycznymi RPGami, mogłoby się okazać bardzo trafioną polityką. Nie dość, że pozwoliłoby to rozłożyć ryzyko na więcej produktów, a w przypadku powodzenia, gwarantowałoby solidne przychody w latach suchych, pomiędzy cyklami wydawniczymi dużych gier AAA, to jeszcze zjednałoby firmie nową rzeszę fanów. A jak nie od dziś wiadomo, sympatia zatwardziałych fanów klasycznych RPGów to silna waluta na rynku. Jak wpadniesz w tarapaty, potrafią ci nawet załatwić robotę:

[tweet]647395865129123841[/tweet]
 
@norolim

Tworzenie dużych tytułów na przemian z mniejszymi, klasycznymi RPGami, mogłoby się okazać bardzo trafioną polityką. Nie dość, że pozwoliłoby to rozłożyć ryzyko na więcej produktów, a w przypadku powodzenia, gwarantowałoby solidne przychody w latach suchych, pomiędzy cyklami wydawniczymi dużych gier AAA, to jeszcze zjednałoby firmie nową rzeszę fanów.

Moim zdaniem mało prawdopodobne, bo
- po pierwsze: klasyczne RPG oznacza wyłącznie PC (ewentualnie Maca) - CDPR uznaje się za firmę globalną, więc powrotu do pecetowej wyłączności nie ma. Bardzo bym się zdziwił, gdyby teraz oznajmili, że zrobią RTS/TBS/RTT/TBT.
- po drugie: gra, która nie posiada odjechanej grafiki i ogromnych przestrzeni, wciąż wymaga ogromu pracy, osobnego sztabu artystów, scenarzystów, projektantów questów, programistów etc. - krótko mówiąc taka "mniejsza" gra, jakoś dużo mniejsza nie jest, a tylko odciąga deweloperów od flagowego produktu, który ma w przyszłości rozbić bank.

Gry CDPR to już chyba zawsze będą wielomilionowe budżety, a drobne wyskoki w rodzaju WBA będą produkowane przez dewów zewnętrznych, by marketingowo wspierać projekt priorytetowy. Ambitnych oldschoolowych projektów bardziej spodziewałbym się ze strony Almost Human.
 
...a drobne wyskoki w rodzaju WBA...
To, że faktycznie potraktowane było to jako "drobny wyskok" sugerować może zniknięcie zakładki na stronie głównej cdprojektred.com. Były cztery, a są trzy. Zauważyłem to tuż przed przeczytaniem tego posta, gdy strona zażądała logowania.
 
To, że faktycznie potraktowane było to jako "drobny wyskok" sugerować może zniknięcie zakładki na stronie głównej cdprojektred.com. Były cztery, a są trzy. Zauważyłem to tuż przed przeczytaniem tego posta, gdy strona zażądała logowania.

Jakiś czas temu REDzi ogłosili, że Battle Arena zamyka serwery na koniec roku, a wydane w grze pieniądze gracze będą mogli wydać ponownie na gog.com.
 
To, że faktycznie potraktowane było to jako "drobny wyskok" sugerować może zniknięcie zakładki na stronie głównej cdprojektred.com. Były cztery, a są trzy. Zauważyłem to tuż przed przeczytaniem tego posta, gdy strona zażądała logowania.
I w sumie zamknięcie było decyzją słuszną, bo news o zakończeniu żywota WBA przeszedł zupełnie bez echa na polskim forum (swój komentarz wykluczam). Ciekawym, czy wpływy z mikrotransakcji chociaż w części pokryły koszty utrzymania serwerów. Ja odpaliłem grę raz na pożyczonym tablecie, żeby sprawdzić, jak im to wyszło, ale kod z W3 na darmową skórkę wciąż leży niewykorzystany. :teeth: Cóż, MOBA na urządzenia mobilne się nie sprawdziła, lepsze byłoby coś na wzór Fallout Shelter, przy którym ludzie utopili mnóstwo czasu.
 
Nie wiem, w czym problem. Jakie medium, taki wizerunek. Dostosowanie do wymagań i oczekiwań klienta. Adaptacja, dywersyfikacja, iteracja i srututucja.
Od pewnego czasu nawet chodziło mi po głowie sprawdzenie, jak się wiedzie tej mobie, ale jak rozumiem, nie bardzo się sprawdziła. Fani się lekko zirytowali takim potraktowaniem tematu, a reszty to nie obeszło.
Niestety jest duże prawdopodobieństwo, że redzi ocenią to zdarzenie wyłącznie jako chwilowe niepowodzenie świadczące jedynie o jeszcze stosunkowo małej rozpoznawalności marki i podobne cuda będą wytwarzane w przyszłości.
 
A ja bym chciał, żeby studio zdywersyfikowało swoją ofertę, ale (przynajmniej na razie) w ramach licencji, które już posiadają.


Ja wolę, żeby skupiali się maksymalnie na jednym projekcie, zamiast rozdrabniać zespół na robienie mydła i powidła. Deweloperów tak utalentowanych jak CDPR jest na świecie tyle, że jedna ręka wystarczy, aby ich wszystkich zliczyć. Liczę na skoncentrowanie się tylko na głównych projektach. Gier AAA które faktycznie wyznaczają nowe standardy (i przy okazji spełniają oczekiwania) jest rocznie 2, maksymalnie 3, a czasami zero. Redzi się świetnie odnaleźli w 'wadze ciężkiej', kosząc konkurencję.
 
Last edited:
- po pierwsze: klasyczne RPG oznacza wyłącznie PC (ewentualnie Maca) - CDPR uznaje się za firmę globalną, więc powrotu do pecetowej wyłączności nie ma. Bardzo bym się zdziwił, gdyby teraz oznajmili, że zrobią RTS/TBS/RTT/TBT.
Po pierwsze, nie widzę związku - globalność firmy, nie oznacza, że każdy jej produkt ma być obowiązkowo adresowany do wszystkich (raczej, że powinna mieć portfolio produktów, w którym każdy znajdzie coś dla siebie).

Po drugie, z tezą o wyłączności klasycznych RPGów na PC wydają się nie zgadzać Brian Fargo i Sven Vincke (inna sprawa, że ja się częściowo zgadzam: klasyczne RPGi powinny być projektowane z myślą wyłącznie o PCtach, a dopiero ewentualnie później portowane na konsole, telefony i inne lodówki).

- po drugie: gra, która nie posiada odjechanej grafiki i ogromnych przestrzeni, wciąż wymaga ogromu pracy, osobnego sztabu artystów, scenarzystów, projektantów questów, programistów etc. - krótko mówiąc taka "mniejsza" gra, jakoś dużo mniejsza nie jest, a tylko odciąga deweloperów od flagowego produktu, który ma w przyszłości rozbić bank.
Po pierwsze, produkcja każdej gry dzieli się na etapy. Istnieją dość długie okresy w cyklu produkcyjnym, w których projektanci, artyści, pisarze czy programiści nie mają zbyt dużo do roboty. Można to wykorzystać zamiast zwalniać 300 osób po wydaniu gry. Poza tym, takim mniejszym projektem mogłoby się zajmować np. studio krakowskie. Co idealnie wprowadza kolejny argument, gdyż:

Po drugie, klasyczne RPG jednak są znacznie mniej zasobożerne niż gry AAA. Dowodem na to jest choćby Pillars of Eternity, którego stała ekipa produkcyjna liczyła, wg. słów Sawyera, kilkanaście osób (w poszczególnych etapach specjaliści dołączali i opuszczali zespół wg. potrzeb).
 
Darz bór!
Cóż, moim pobożnym życzeniem byłoby kontynuowanie przez CDPR pomysłu/idei jakim był "Projekt Bażyński". Jeśli ktoś nie wie co to takiego to parafrazując Cejrowskiego "pokazuje i objaśniam" . W umysłach większości ludzi którzy usłyszą hasło: "gra osadzona w średniowieczu" pomyśli o Kingdom Come: Deliverance jako swoistym prekursorze. Jeśli ktoś jest nieco starszej daty tak jak ja to pamięta że kiedyś rodzime polskie studio (grupa) Societas Lacertarum przymierzała się do stworzenia gry osadzonej w późnym średniowieczu a konkretnie w późnośredniowiecznej Polsce w samym środku wojny 13-letniej. Stąd robocza nazwa "Projekt Bażyński" (rodzina bażyńskich odegrała rolę w tym konflikcie).
Pamiętam ten projekt z uwagi na to że twórcy kontaktowali się z rekonstruktorami historycznymi między innymi za pośrednictwem FREHA.
Moim skromnym zdaniem Redzi poprzez W2 i W3 zaprezentowali że świetnie potrafią oddawać realia średniowiecza niemal perfekcyjnie. Przecież w 2 i 3 wieśku uzbrojenie i wiele strojów są żywcem wyjęte z drugiej połowy XV wieku. Nie mówię że CDPR powinno kopiować pomysł projektu bażyński w sensie dosłownym, ale sama idea gry osadzonej w realiach historycznych wcześniejszych bądź późniejszych byłaby spełnieniem marzeń dla wielu graczy.
 
Top Bottom