mc43p2 said:
@Hostile no wiesz każdy lubi co innego ja naprzykład w zamiast LETHO w roli królobójcy widział bym bardziej postać w stylu tej która próbowała zabić foltesta na końcu jedynki! walka była by wtedy ciekawsza a tak walcząc z górą mięcha wydawała mi się mało dynamiczna,a zaznaczyłem że w mojej opini intro nie pasuje do gry bo nie chciałem podwarzać zdania innych bo każdy lubi coś innego! pozdrawiam!
Moim zdaniem postać z outra nie była tak wyrazista, wyglądała jak kolejny klon zakapturzonego asasyna zmieszanego z ninją. Niczym się tak naprawdę nie wyróżniał. Nie wyglądał na kogoś, kto miałby do opowiedzenia jakąś ciekawą historię i moim zdaniem byłby po prostu za słaby na głównego antagonistę gry Wiedźmin. Natomiast Letho - cóż, to swoisty fenomen. Coś jak Transformers - "more than meets the eye" ;P To postać pełna sprzeczności. Z jednej strony wygląda na niezgrabną, powolną "górę mięsa", jednak zaskakuje swoją niesamowitą szybkością i refleksem, a w walce jest zwinny i lekki niczym baletnica (vide jego "taniec" na statku ). Jego tępy wyraz twarzy, wały nadoczodołowe jak u neandertalczyka i brak karku jak u jakiegoś "dresa" często wprowadzały w błąd osoby, które miały z nim styczność, bo uważały one, że taki osiłek pewnie nie grzeszy rozumem, tymczasem Letho okazywał się niesamowicie przebiegłą i inteligentą postacią. Ci, którzy mieli go za sojusznika, byli przez niego zdradzani (Iorweth, Sheala), natomiast tych, co uważali go za wroga, traktował jak przyjaciół (Geralt, Triss). Letho jest niesamowicie ciekawą postacią, z interesującą historią i nie do końca jasnymi motywami działania. No i znajdzcie mi drugi taki czarny charakter, który ściga się przez całą grę z żądzą mordu, a pod koniec spotyka go się spokojnie czekającego na placu, opierającego się o fontannę i ostentacyjnie drapiącego się po jajach ;P xD A po rozmowie z nim i napiciu się wódki nasuwają się nam wątpliwości, czy aby na pewno go zabijać...
Nie wiem, czemu intro miałoby nie pasować do gry... Wszak wszystkie elementy, które w nim się pojawiły, mają swoje uzasadnienie w grze. Jest główny antagonista, jest śmierć króla Demawenda, o której dowiadujemy się w grze, są potężne czary (wszak to świat fantasy). Że zbyt widowiskowe? No cóż, Wiedźmin 2 jest grą bardziej widowiskową od poprzednika. Rozpadający się w drobne kawałeczki statek wyglądał niesamowicie, a sama zabawa ze spowolnieniami czasu, pokazująca jedynie skutki morderczego tańca królobójcy, tylko potęgowała wrażenie o jego piekielnej szybkości i wiedźmińskiej sprawności. Więc nie wiem, czemu to wszystko ma nie pasować do gry, czy to dlatego, że w intrze nie ma Geralta? ;P
Edit: Acha, małe ostrzeżenie dla tych, co nie znają fabuły gry i nie chcą jeszcze jej poznać, niech się za bardzo nie wczytują w tekst, bo mogą natrafić na niewielkie spoilery (jak np. "drapanie się po jajach" ;P xD).