Próbowałem jak dotąd technik WILD, MILD i ADA (niby nie dotyczy stricte snów, ale ułatwia ich zapamiętywanie i zwiększa świadomość). Obecnie zatrzymałem się na metodzie WBTB 4,5 + 1, którą męczę od paru dni. Za pierwszym razem doświadczyłem dziwacznego, poczwórnego fałszywego wybudzenia, ale to wszystko
ADA to te całe poprawianie uważności? Nie jestem na czasie z tymi "nowymi" technikami które powymyślano chyba na siłę, wolę klasykę

Jeśli męczy Cię i zajmuje zbyt wiele czasu ta ADA to ja sobie daruj, standardowa praktyka Ci wystarczy, uwierz mi. Zwracaj uwagę na drobne rzeczy i otaczającą Cię rzeczywistość tylko podczas robienia testów rzeczywistości. Od poprawy zapamiętywania snów i zwiększania świadomości jest głównie dziennik snów, jeśli będziesz go prowadził sumiennie, dbał o niego i od czasu do czasu go czytał, to przyniesie to nieocenione efekty.
Metoda WBTB to podstawa i powinno się ja wykonywać zawsze

Samotnie albo w połączeniu z innymi technikami. Robisz WBTB, po przebudzeniu wykorzystujesz np. MILDa i już masz kilkanaście razy więcej szans na świadomy sen. Nie ma sensu bawić się w inne techniki wieczorem przed snem, zawsze warto zrobić WBTB.
Jeśli często zdarza Ci się Fałszywe Przebudzenie, to wykorzystaj ten motyw -Zawsze, gdy się obudzisz rób TRa.
Jedyne, co jak dotąd dobrze mi wychodzi, to zapamiętywanie snów. Wszystkich od urodzenia pamiętam 42, z czego aż 16 dotyczy ostatniego miesiąca
Wszystkie od urodzenia i tylko 42? Gdybym swoje wtedy zapisywał, wyszłoby z 500

A mam raczej średnia pamięć snów. Oczywiście gdy nie praktykuję, bo podczas prowadzenia dziennika pamiętałem każdy sen, mało tego, śniąc je postrzegałem je nieco w inny sposób, łatwiejszy do zorientowania się, że to nie rzeczywistość. Jak dla mnie im więcej bawimy się ze snami, zapisujemy je, analizujemy, tym bardziej hmm... "Wybudza" nam się ten obszar mózgu odpowiedzialny za krytyczne myślenie, który standardowo zablokowany jest podczas śnienia. Ogólnie sny stają się bardziej klarowne, jesteśmy w nich bardziej "tu i teraz", łatwiej się połapać o co chodzi.
Zapewne to wszystko już wiesz, ale rozpisuję się, żeby przy okazji inni wiedzieli na co zwracać uwagę ;>
Prowadzę bardzo obszerny, szczegółowy i bogaty w ilustracje dziennik snów. Nie przeszkadza mi to wcale, wręcz sprawia przyjemność, a ponoć stanowi jednocześnie potężne narzędzie ułatwiające zapamiętywanie i osiąganie LD.
Jak wspominałem im bardziej dbasz o dziennik tym lepiej. Bardzo dobrze, ilustracje to też przydatny dodatek.
Niestety, mimo tych wszystkich metod, nie udało mi się ani razu osiągnąć stanu Świadomego Snu... Nie wiem czemu, bo motywacji ani chęci mi nie brakuje, codziennie powtarzam sobie różnego rodzaju autosugestie i ćwiczę utrzymywanie jak największej uwagi na wszystkim, co mnie otacza.
Cóż, nie ma uniwersalnych porad z LD, każdy się różni tym co am w głowie. Jedni mimo średnich chęci uzyskuja LD w kilak dni, inni starajac się niesamowicie osiągają po kilku miesiącach. Po prostu bądź cierpliwy i nie zaniedbuj praktyki -Najważniejsze rzeczy: Dziennik, zapisuj wszystko szczegółowo jak możesz. TRy z nosem, rób w miarę często. Poza tym po prostu pragnij tego LD, myśl o nim czasem i podchodź do sprawy pozytywnie.
Czasem jest tak, że ktoś pragnie uzyskania LD... Zbyt mocno, i wtedy efekt jest odwrotny do zamierzonego (podświadomość to zakręcona maszyna). Ludzie zbyt mocno skupiają się na świadomym śnie i nie mogą go osiągnąć. Wtedy, jeśli od dłuższego czasu nie ma żadnych efektów, należy zrobić sobie przerwę od praktykowania (powiedzmy 3 tygodnie) i wrócić do LD ponownie, na spokojnie. Często jest tak, że tacy ludzie zaczynają mieć spontaniczne LD już podczas tej przerwy
Możesz sobie taką przerwę sprawić. Zapomnij na jakiś czas o wszelkich praktykach, TRach, ADA itd. Dziennik możesz prowadzić, ale poza tym oczyść umysł i śpij normalnie.
Życzę powodzenia.
PS. Jako ciekawostka - Gdy byłem mały (6-8 lat), odzyskiwałem świadomość pod koniec koszmaru. Miałem na to własny sposób, a mianowicie, gdy np. jakiś potwór zapędził mnie w ślepą uliczkę, zamykałem oczy (we śnie) i wyobrażałem sobie że widzę ścianę przy łóżku. Pamiętam jak dużego wysiłku to ode mnie wymagało, ale gdy otwierałem w końcu oczy... Widziałem przed sobą tę właśnie ścianę
Myślę że tak ma wielu ludzi z koszmarami. Pod koniec takowego, gdy zaglądamy śmierci w oczy, mocno pragniemy, by to się skończyło -Zwykle się udaje i senna rzeczywistość zmienia się na życzenie. Zawsze nam się cudem udaje uciec, przetrwać, potwór okazuje się łaskawy itd... Czy to nie podejrzane?

No i często zakwita też podejrzenie, że to wcale nie musi być rzeczywistość. Patrzcie, co strach robi z człowiekiem.