Ja bym to inaczej określił. Plan WM opierał się w oparciu o jego wizje, które nie zawsze mogły być związane z jakimś przenoszeniem się w czasie, a na przykład kreacją tego co miał w swojej głowie. Można by rzucić tezę, że będąc młodszą osobą nie był świadomy swoich mocy. Musiał chodził do szkoły, w której poznał historię. W okrutnym świecie, którego mu nikt nie potrafił wytłumaczyć i w którym czół się osamotniony, sam zaczął szukać wytłumaczenia na otaczającą go rzeczywistość. Zaczął wiązać otaczające go okrucieństwo z wizją przeszłości, którą mógł uważać za proces cykliczny, a zarazem pasujący w słowach o białym zimnie do przepowiedni Itliny.Taki psychologiczny obraz WM pasuje mi najlepiej do całej historii, a zarazem pokazuje czynniki kierujące jego poczynaniami.Spodobała mi się ta teoria w takim stopniu, że pokuszę się jeszcze o dalszy jej rozwój ;DW momencie, w którym młody mistrz zaczął sobie uświadamiać to, jaką ma moc - stwierdził, że musi ją wykorzystać, w jago mniemaniu, w dobrym celu. W tym etapie zaczął się utwierdzać w swoich przekonaniach. Jego przeżycia musiały go prowadzić do podejmowania takich decyzji, które tworzyły go takim, a nie innym człowiekiem. Stawał się coraz bardziej uparty w swoich przekonaniach, a swoją moc uważał za dar dany mu po to, aby zmienić świat. Na tym etapie nie potrafi już przyjmować rad innych osób. Potrafi jednak wykorzystywać zapamiętane przekazy na swoją korzyść. Taka tragiczna postać Wielkiego Mistrza powoduje, że zaczynam mu nawet współczuć. Ot bidna zagubiona duszyczka. Nikt nie przygarnął kropka, kiedy ten najbardziej potrzebował dobrych ludzi przy sobie :'( :teeth: