Nie zapominam tylko po prostu akurat ten sport mało mnie interesujeWaszmość nie zapominaj o 4 wioślarzach i ich medalach po kapitalnym wyścigu.
***
Last edited by a moderator:
Nie zapominam tylko po prostu akurat ten sport mało mnie interesujeWaszmość nie zapominaj o 4 wioślarzach i ich medalach po kapitalnym wyścigu.
***
3x3No proszę, właśnie wygraliśmy mecz koszykówki z Amerykanami![]()
Taka Sabalenka nie wystąpiła w Wimbledonie i w turnieju olimpijskim z powodu kontuzji barku. Podobno miało jej nie być nawet dwa lub trzy miesiące. Teraz już całkowicie zdrowa czeka na swój mecz w Waszyngtonie. Medyczny cud.Po kilku dobrych minutach na korcie zrezygnowała z dalszej gry tłumacząc się kontuzją. Co ciekawe, 2h później Danielle zagrała kolejny mecz w deblu.
Jesteś pewien, że to o ta kontuzję chodziło? Tak ostatnio nie jestem bardzo z nią na czasie ale czy tam tez nie było kwestii zmiany nawierzchni i złego wpływu na jej zdrowie? Poza tym to podejrzewam, ze jej się nie chce po prostu obecnie reprezentować Białorusi... nawet jeśli nie występuje pod jej flagą.Taka Sabalenka nie wystąpiła w Wimbledonie i w turnieju olimpijskim z powodu kontuzji barku. Podobno miało jej nie być nawet dwa lub trzy miesiące. Teraz już całkowicie zdrowa czeka na swój mecz w Waszyngtonie. Medyczny cud.
Z nią to jaja wczoraj były. Poddaje mecz i za 1h gra debla... Trochę wstyd. Jeszcze jakieś anonse na temat Igi.Collins ogólnie bardzo dziwnie zachowuje się na korcie podczas meczu. Przez dwa sety gra z całkowicie kamiennym wyrazem twarzy, nie cieszy się po wygranych piłkach, nie narzeka po przegranych, a nagle nie wiadomo skąd i dlaczego zaczyna się obrażać na publiczność, że to nie jej kibicują. Mam wrażenie, że czuje się niedoceniona i przez to stała się zgorzkniała.
Tak. Nabawiła się kontuzji w Berlinie, miała grać później Wimbledon, ale zrezygnowała na kilka godzin przed pierwszym meczem, bo okazało się, że jest to coś poważniejszego, co nie pozwoli jej wystąpić na Olimpiadzie. Jak jednak widać, jest już całkiem zdrowa i po kontuzji ani śladu.Jesteś pewien, że to o ta kontuzję chodziło?
Znaczy wiesz, jechaliśmy realistycznie po 10 do 15 medali (takie prognozy padały nawet wśród optymistów) i podejrzewam, że te 10 się uda zdobyć. Inną kwestią jest to, czy te 10 medali jest satysfakcjonujące... Natomiast od dawna jest tak, że większość sportowców z ekipy, którą wysyłamy to statyści. Smutna prawda ale tak jest.W każdym roku z igrzyskami w rozkładzie mamy zawsze parę "dobrych", ogłoszonych przez media nazwisk w zbudowanej formie, albo drużyn; przez "zbudowaną" rozumiem wygrane MŚ lub ME czy inne uznane zawody, które "dają nadzieję". I może nie mam w sobie hajpu na wygraną tych osób, ale mam jakąś półświadomą pewność, że brąz, srebro albo może nawet złoto jest w zasięgu. Poza tym zawsze jest jakaś dzika szansa, że ktoś się objawi.
I w tym roku mam poczucie, że te nadziejowe szanse w 80% nie wypaliły, a dzikich jest mało.
Nie wiem, czy to wina mediów pompujących balonik, czy mojej niewiedzy, jak tak naprawdę wyglądamy w stawce w danej konkurencji.
Tutaj ewidentnie jest regres jeśli chodzi o lekkoatletykę. Nie lepiej jest z pływaniem, które miało dobry czas na początku tego wieku ale niestety nie ma żadnej kontynuacji od czasów Jędrzejczak.Wczorajszy młot daje do myślenia też o tym, czy mamy w ogóle na stanie młode talenty, bo Włodarczyk, Fajdek i Nowicki to jednak starsze grono w porównaniu do tego szalonego Kanadyjczyka z wąsem (Katzberg), a z kolei np. nasi biegacze to w znacznej mierze jakieś nieznane mi nazwiska (poza Swobodą, która przepadła, i Kaczmarek, która podobnie jak Ewa odpalała jakieś petardy w butach na ostatnich zawodach, ale - znów - czy spełni te nadzieje na IO?) - zakwalifikowali się do eliminacji, a tam przecież trzeba pospełniać różne normy i minima... no to jakim cudem? Skoczkinie, tyczkarze, pływacy - to samo.
No to jest chyba najbardziej śmierdząca sprawa na tych igrzyskach, ale szczerze mówiąc w szermierce to odkąd pamiętam zawsze były jakieś problemy i narzekania. Środowisko tam nie potrafi dojść do konsensusu i jest jak jest ale nawet za czasów Gruchały były spinki.Do tego jakaś sugerowana afera w Związku Szermierczym, o nepotyzm, zdaje mi się: że na igrzyska nie pojechali naprawdę dobrzy zawodnicy, tylko znajomi królika. Zgrzyt, przykre.
Cóż, nie ma u nas takich łowców talentów jak w USA czy Francji, szkolenie kuleje, o pieniądze trzeba się szarpać i podejrzewam, że w wielu związkach zarzadzanie niedomaga jak w szermierce.Do tego jakieś moje wewnętrzne rozkminy od kilku lat, że jest tyle dyscyplin, w których nie ma po nas śladu, a przecież nie zachodzi tu korelacja taka, jak brak Jamajczyków w biathlonie... gimnastyka sportowa chociażby, przecież mamy hale, wiemy, jak się wykonuje te ćwiczenia, nasi wschodni sąsiedzi bili w tym przez lata rekordy... to czego naszym sportowcom brak?
Ja trochę się obawiam, ze z tym może być jeszcze gorzejOgólna refleksja jest chyba taka: nie ma w naszym kraju za bardzo rozbudowanej kultury trenowania sportu,
Akurat dopingowiczów mi nie żal. Gość od skoku wzwyż złapany po raz kolejny na dopalaczach, gdzieś tam jakieś niedopatrzenie. 1 przypadek na tysiąc, który rzeczywiście może być niewinny tego nie zmieni.Z trzeciej - doping, różne historie z hormonami, gdzie granica, co można, a czego nie, tam maść dla psa spowodowała pozytywny wynik testu, gdzie indziej może za chwilę każą sportowcom ściągać majtasy, jak przy wyborze na papieża, a i tak "świat" nie uwierzy i skomentuje... no, gorzkie to wszystko.
Media chyba od zawsze pompują baloniki na imprezy sportowe tylko po to by była oglądalność. Niestety w następstwie budzi to gorycz i rozczarowanie.Nie wiem, czy to wina mediów pompujących balonik, czy mojej niewiedzy, jak tak naprawdę wyglądamy w stawce w danej konkurencji.
Jazda konna, ujeżdżanie, skoki przez przeszkody. Chyba że byłyby zarzuty do koniaChwilę się zastanawiałem, w jakich dyscyplinach mogłyby być zawody bez podziału na płeć, wiek czy wagę, czyli coś, w czym mógłby wystąpić każdy i nikt by nie podnosił argumentu niesprawiedliwej przewagi. Wyszło mi, że wszelkiego rodzaju strzelectwo jest takie zbiorcze w swej uniwersalności. Łuki, pistolety, nawet rzutki. Może też różnego rodzaju dyscypliny zręcznościowe typu deskorolki, snowboard. Niszowy curling mi się jeszcze przypomniał. Popchnąć kamień czy pomachać szczotką każdy może.