Po prostu sport

+
Co do jazdy konnej to zdecydowanie przewagę mają osoby o niskiej wadze, może poza ujeżdżaniem. W sumie mam wrażenie, że od dawna zawody w ujeżdżaniu są bez podziału na płeć, choć mogę się mylić. Sukces w innych konnych dyscyplinach jest jednak mocno warunkowany wagą jeźdźca.
 
Co do jazdy konnej to zdecydowanie przewagę mają osoby o niskiej wadze, może poza ujeżdżaniem. W sumie mam wrażenie, że od dawna zawody w ujeżdżaniu są bez podziału na płeć, choć mogę się mylić. Sukces w innych konnych dyscyplinach jest jednak mocno warunkowany wagą jeźdźca.
Oj, no ale w ten sposób możemy też brnąć w dyskusję, na ile wzrost jest ważny w strzelectwie i łucznictwie, tudzież częsty dla starszego wieku słabszy wzrok ;)
 
1722871687043.png

Czy to jeszcze uczciwe? ;) 17-letnia koszykarka z Chin, ponad 2,2 m.
 
Nie samym wzrostem koszykarz żyje 😉

Kojarzy ktoś? Pewnie niezbyt, Rumun (2.31) gra na poziomie akademickim w stanach.

1000012879.jpg
 
Czy tak ogólnie sport wyczynowy jest uczciwy? Nie ma przecież na wejściu równych szans. W wielu dyscyplinach nie wygrywa ten, kto dłużej czy lepiej trenował, tylko ten, kto ma naturalne predyspozycje do wysiłku danego typu. Włókna mięśniowe takie i owakie, pochłanianie i przetwarzanie tlenu, wydolność płuc i serca, regeneracja itd. Mnie się podoba tenis kobiecy, bo nie trzeba mieć wielkich mięśni i metra dziewięćdziesiąt plus by dojść wysoko. Ostatnio Włoszka Jasmine Paolini robi zamieszanie w czołówce rankingu. Ona ma jakieś metr sześćdziesiąt w butach i ledwo wystaje ponad siatkę, a mimo to robi asy chyba częściej niż Świątek. Z kolei Greczynka Maria Sakkari ma takie plecy, barki i ramiona, że strach podejść, a też daje radę utrzymywać się w pierwszej dziesiątce. Są zawodniczki wysokie, niskie, szczupłe i umięśnione, każda gra na swój sposób i nie ma jednego wzorca, który powinien przynieść wygraną.
 
nie trzeba mieć wielkich mięśni i metra dziewięćdziesiąt plus by dojść wysoko.
Niemniej z finałowej trójki olimpijskiej w tenisie męskim Carlos Alcaraz ma 183 cm, a Lorenzo Musetti 185 cm. Są wysocy jak na standardy ogólnej populacji, ale nie wybijają się jakoś szczególnie. Djovokic ma 188 cm, też do 190 cm nie dobił. Swoją drogą, imponujące, że mając 37 lat zdobył złoto.
 
Sposobów na zdobywanie medalów jest wiele. Są kraje, które znajdują sobie jakąś stosunkowo niszową dyscyplinę i ją dominują dzięki skoncentrowaniu się na niej. Chiński tenis stołowy jest tego chyba najbardziej znanym przykładem. Holendrzy, nie wiem jak obecnie, ale jeszcze niedawno przez wiele lat wygrywali wszystko w łyżwiarstwie szybkim. Koreańczycy, jeśli dobrze kojarzę, zajęli short track. Różne rodzaje narciarstwa też porozdzielane między poszczególne kraje. My od lat mamy siatkarzy na światowym poziomie.
Najlepiej znaleźć sobie dyscyplinę, w której jest wiele kategorii. Jakieś biegi, pływanie itp. Siatkarze mogą przywieźć co najwyżej jeden medal. Biegacz czy pływak nawet kilka.
 
Wynik tym bardziej imponujący gdy przywoła się drugie miejsce (5,95m).

30cm.... Na takiej imprezie to zostawienie konkurencji daleko na dole :)
Już od dawna w tej konkurencji medal złoty jest rozdany, reszta walczy o resztę pudła. Gość jest z innej planety :ok:
Pewnie, zdarzają mu się gorsze występy, ale raczej w mniej znaczących meetingach. No i gorsze znaczy na niego, a i tak wystarczające do wygranej.
 
Skąd się właściwie bierze tak duża przewaga? On używa innych tyczek niż reszta, pozostali zawodnicy są tak kiepscy, jakaś cudowna budowa ciała? O co chodzi? Przecież to tak jakby w biegu na 100 metrów drugi zawodnik tracił sekundę do zwycięzcy.
 
Skąd się właściwie bierze tak duża przewaga? On używa innych tyczek niż reszta, pozostali zawodnicy są tak kiepscy, jakaś cudowna budowa ciała? O co chodzi? Przecież to tak jakby w biegu na 100 metrów drugi zawodnik tracił sekundę do zwycięzcy.
To jest po prostu (cytując Piotra Fronczewskiego z filmu Znachor) fenomenalny talent. Warunki fizyczne też ma znakomite do tego sportu.
 
To w końcu dla sportowców jest najważniejsze, ta możliwość sprawdzenia się, pokonywania własnych barier, konkurowania z innymi.
Brzmi to wspaniałomyślnie i zgodnie z duchem olimpijskim ale obawiam się, że obowiązuje głównie tych którzy w walce o te medale się nie liczą... no chyba, że mówimy o takich gigantach jak Duplantis czy Bolt dla których zloty medal nie jest/nie był wyzwaniem. Natomiast dla takich sportowców jak chociażby Iga Świątek, nawet nasza kolarka Katarzyna Niewiadoma udział na igrzyskach i przełamywanie własnych granic nie jest celem. Jest nim zwycięstwo, podium wielkiej imprezy.
Jakbyś zapytał takiej Aleksandry Mirosław czy oddałaby te swoje życiowe wyniki za złoty medal igrzysk to raczej długo nad tym by się nie zastanawiała ;)
 
Jest sporo sportowców, a nawet powiedzialbym, że jest ich najwięcej, tych którzy wiedzą, że ich głównym celem jest pokonać swój własny, dotychczasowy wynik.
Są też sportowcy, którzy naturalnie wiedzą, że medal jest w ich zasięgu. Nie zgadzam się jednak z tym, że dla nich liczy się już tylko zwycięstwo, że już tylko idą po swoje, bo to są ich jedyne oczekiwania.
W sytuacji gdy się już zaczyna mecz, czy jakakolwiek konkurencja to liczy się tylko "tu i teraz". Wówczas nie może być przed oczami medalu, ale skupienie na zrobieniu swojego. Jeśli jest do tego przeciwnik, z którym trzeba się zmierzyć myśląc nad taktyką, zmieniając zagrania, czy inne elementy ważne dla danej dyscypliny, to nie idzie się na pewniaka. Zawsze może pojawić się ktoś, kto zagrozi temu by osiągnąć cel.
Różnie bywa. Czasem przegrywają ci, na których najbardziej liczymy, bo przeciwnik dostrzeże słabość i będzie to wykorzystywać aż do końca. Tak niestety wyszło w meczu Igi Świątek z Qinwen Zheng, w półfinale. Iga niestety nie znalazła dobrego sposobu na wyjście z sytuacji. Czy najważniejszy dla niej był wtedy medal, czy to co dzieje się na korcie i umiejętność pokonania słabości?
Iga może się cieszyć z tego co dokonała, zrobiła to co mogła w danym momencie. Po przerwie będzie pracować dalej, by pokazac, że potrafi stać na najwyższym miejscu, mimo iż najtrudniej jest stać na świeczniku.
Owszem, są sporty, w których pojawiają się osoby, które wiedzą, że jeśli zrobią swoje i nic takiego się nie stanie by dyspozycyjność była słabsza, to medal osiągną. Sportowcy tacy podchodząc do starcia z reguły wiedzą, że nikt więcej nie skoczy wyżej, dalej, czy nie zrobi czegoś szybciej, bo rekordy były bite wcześniej, czy to podczas imprez sportowych, czy podczas przygotowań. Zostaje pokazać innym, że można ten rekord co najwyżej pobić, czy ustanowić nowy. Po latach też nie powiedzą tylko o tym, że wygrali, ale będą się cieszyć i opowiadać o tym, że udało im się dokonać czegoś więcej.
 
@Sylvin podałem Ci przykład Aleksandry Mirosław - zawodniczki, która jak wspomniała @undomiel9 rekordów świata ma już bez liku. Jednak medalu z igrzysk jeszcze nie ma (była 4 w wieloboju wspinaczkowym 3 lata temu. Miejmy nadzieję, że to się... dzisiaj zmieni czego jej serdecznie życzę). I teraz tak jak mówisz gdzieś po drodze w rywalizacji może się pojawić jakiś niesamowity pech wykluczający ją z rywalizacji. Myślisz, że nie zamieniłaby tych rekordów na zloty medal olimpijski, który prócz kawałka metalu, sławy, daje jej określone korzyści finansowe w postaci emerytury? Nie sądzę ;)
Co powtarzają w kółko lekkoatleci z wysokiej półki? Biega się na miejsca nie wynik. Za kilka lat nikt nie bedzie pamiętał jaki czas ustanowiłeś ale będzie pamiętał kto zwyciężył w igrzyskach.
To samo jest w grach zespołowych - najważniejsze jest nie to czy grałeś ładnie tylko przysłowiowe 3pkt. Każdy profesjonalny sportowiec Ci to powie.

Poza tym chyba warto rozróżnić w tej dyskusji to co jest celem dla sportowca w trakcie rywalizacji/meczu od tego co stawia sobie za cel przed i po. Dwie zupełnie różne kwestie.
 
Last edited:
Top Bottom