W angielskiej brzmi też jak 6 latka.Witchu8 said:Ogólnie średnio mi się podoba, a dubbing czarodziejki mnie rozwala.
W angielskiej brzmi też jak 6 latka.Witchu8 said:Ogólnie średnio mi się podoba, a dubbing czarodziejki mnie rozwala.
Właśnie, nie ma sensu na siłę wciskać krasnoludom gwary śląskiej czy góralskiej, bo Brytole chcieli się ze Szkotów pośmiać. W sadze AS'a tego nie ma i tego się trzymajmy. Może na krótką metę to by śmieszne było, ale potem by zwyczajnie irytowało.Swooneb said:Moim zdaniem w Polskim dubbingu wszystko jest tak jak powinno, nie ma sensu na sile wciskać jakiś góralski akcent do krasnoludów, tylko dlatego że a angielskiej wersji językowej wpadli na pomysł by dać grać krasnoludów szkotom. Krasnolud z akcentem i gwarą góralską bardzo by się gryzł, teraz krasnoludy są przedstawieni jako bardzo ciepli i bardzo w porządku ludzie, którzy walą prostu z mostu, wszystkie głosy krasnoludów moim zdaniem pasują doskonale, nie chciałbym żeby krasnoludy śmiesznie przeciągali niektóre głoski tylko dlatego że ktoś chciałby zgapić pomysł angielskiego dubbingu.
Oceniam dubbing na podstawie tego, co słyszę, a nie przez pryzmat zagranicznych dokonań. Stąd moja ocena. To, co mnie razi szczególnie (i co jest cechą wspólną dla wielu gier), to emfaza w dialogach i okropna sztuczność w artykulacji. Hiperpoprawność to cecha, którą reżyserzy powinni stanowczo zwalczać poprzez instruowanie aktorów bądź inną obsadę (choć takiej Saskii i tak nic nie pomoże, więc za burtę z niąWitchu8 said:Szczególnie zbulwersowało mnie Twoje zdanie - "Polskie dubbingi długie lata pracowały na złą reputację.", jak możesz tak twierdzić? Rozumiem, każdy ma inny gust, ale bez przesady. Słyszałeś kiedyś - dajmy na to - dubbing rosyjski, albo niemiecki?
Tu bym się spierał - dubbing BG2 jest dość nierówny. Ma role znakomite (P. Fronczewski, H. Talar, J. Marcinowicz), przeciętne (K. Kolberger) i zwyczajnie słabe (M. Pakulnis). Weźmy np. pana Kolbergera - barwę głosu ma rewelacyjną, ale brzmi tak, jakby czytał kwestię pierwszy raz. Słowa są czasem bardzo dziwnie akcentowane, są problemy z właściwą intonacją itd. Myślę, że dubbing BG2 jest często idealizowany, bo to świetna gra i kojarzy się z dobrymi czasami (a jak wiadomo przed wojną wszystko było lepsze).Witchu8 said:No widzisz, bo mnie nie zapytałeś. Gdybyś to zrobił, to bym Ci powiedział, że równie dobry jest w Baldur's Gate II: Cienie Amn, zresztą przygotowany przez tą samą doskonale znaną nam firmę (CDP).
O tak, tłumaczenia też niestety bywają słabym punktem polskiej lokalizacji.Witchu8 said:Dodałbym jeszcze bardzo ważny element - jakość tłumaczenia (moja działka).
W ME2 zawiódł jeszcze jeden element: dobór aktorów. Nie mam pojęcia, dlaczego młodego Nowickiego postanowiono obsadzić w roli Sheparda - ilekroć się odzywał, miałem wrażenie, że za chwilę doda "tylko w Jedynce". To jest również jeden z podstawowych błędów w sztuce: do dubbingu bierze się ludzi, którzy występują jako spikerzy czy (co gorsza) lektorzy w reklamach. A jeśli na dodatek ten ktoś w ogóle nie potrafi grać głosem, to już kompletna klęska.Witchu8 said:W ME2 jakość była tak niska, że chciało się płakać.
Tak? A jak ich zdaniem powinno się odmieniać?Witchu8 said:Niektórzy się czepiają że imię lea w wołaczu odmienia się leo ale to nie jest zbyt wielki problem
Gwara nie pasuje do krasnoludów przede wszystkim dlatego, że sam Sapkowski jej nie używał. Natomiast nie widzę powodów, dla których nie mieliby jej używać inni enpece. Chorab, o ile dobrze pamiętam, mocno zalatuje ślązokiem - wyszło to świetnie. Jeśli akcja dotyczy np. mieszkańców górskiej osady, to gwara góralska brzmiałaby dobrze - pod warunkiem odpowiedniego doboru aktorów (takich którzy będą brzmieć wiarygodnie). Tak samo nie widzę przeciwskazań by imitować akcent francuski (na ostatnią sylabę) w przypadku np. sprzedawcy win z Toussaint czy młodego arystokraty.Witchu8 said:Moim zdaniem w Polskim dubbingu wszystko jest tak jak powinno, nie ma sensu na sile wciskać jakiś góralski akcent do krasnoludów,
No mi się akurat Kolberger bardzo podobał. Dzięki niemu Irenicus był dla mnie bardzo wyrazistą postacią: szaleńcem z misją, w którą wierzył. Taka postać wymagała trochę przerysowanej gry głosem. Kwestia gustu pewnie. Za to bardzo nie podobała mi się Imoen w wykonaniu Rulewicz. A Pakulnis? Nie pamiętam nawet kogo grała...Jaheirę? Inna sprawa, że ostani raz w BG2 grałem daaawno. I możliwe, że od tamtego czasu zmieniły mi się standardy. Jak tylko wyjdzie wersja EE i znajdę sposób na podmianę udźwiękowienia na polskie, odswieżę sobie pamięć.Vojtasass said:Tu bym się spierał - dubbing BG2 jest dość nierówny. Ma role znakomite (P. Fronczewski, H. Talar, J. Marcinowicz), przeciętne (K. Kolberger) i zwyczajnie słabe (M. Pakulnis). Weźmy np. pana Kolbergera - barwę głosu ma rewelacyjną, ale brzmi tak, jakby czytał kwestię pierwszy raz. Słowa są czasem bardzo dziwnie akcentowane, są problemy z właściwą intonacją itd. Myślę, że dubbing BG2 jest często idealizowany, bo to świetna gra i kojarzy się z dobrymi czasami (a jak wiadomo przed wojną wszystko było lepsze).
Casting był fatalny. Niemal wszystkie głosy kobiet były okropne. Nie wiem dlaczego osobie, która była za to odpowiedzialna wydawało się, że jeśli kobieca postać potrafi posługiwać się bronią, to musi mieć nieprzyjemny, chropowaty głos i udawać Helgę...A to co zrobili z EDI zakrawa na kryminał.W ME2 zawiódł jeszcze jeden element: dobór aktorów. Nie mam pojęcia, dlaczego młodego Nowickiego postanowiono obsadzić w roli Sheparda - ilekroć się odzywał, miałem wrażenie, że za chwilę doda "tylko w Jedynce". To jest również jeden z podstawowych błędów w sztuce: do dubbingu bierze się ludzi, którzy występują jako spikerzy czy (co gorsza) lektorzy w reklamach. A jeśli na dodatek ten ktoś w ogóle nie potrafi grać głosem, to już kompletna klęska.
ME2 wydana została przez EA. Więc to ich trzeba winić.Vojtasass said:Moim zdaniem twórcy winni dawać graczom wybór: albo gramy całkowicie po polsku (dubbing + napisy PL) albo gramy w wersję kinową (dubbing ENG + napisy PL) Niestety takiego wyboru BioWare nam nie dało właśnie np. w Mass Effect 2.