Polskie tłumaczenia...
Witam.
Nie mam bloga
Zaiste, jest to świetny tekst na wstępniak, skoro mam go już za sobą to podzielę się z Wami co mnie denerwuje już od dłuższego czasu przy wszelkiego rodzaju tłumaczeniach i spolszczeniach. Odnosi się to do książek, filmów i gier... ale opowiem na konkretnym przykładzie.
Polski rynek wydawniczy ma to do siebie, że uwielbia przekręcać nazwy (jak i kolejność). Tak samo ma się z wydanymi książkami autora Michael'a J. Sullivan'a.
Prószyński i S-ka wydało dwa pierwsze omnibusy, ale zamiast użyć ich tytułów zastępujecie je jednym z ksiąg, które zawierają.
Pierwszy omnibus powinien być tłumaczeniem "Theft of Swords" a mamy "Królewska krew. Wieża elfów" co jest kolejnym przeinaczeniem oryginalnych tytułów ksiąg - "The Crown Conspiracy" i "Avempartha". Czy tak trudno o dobór słów w języku polskim? Czy koronny spisek jest tak trudny do ogarnięcia? Avempartha jest nazwą własną, więc tu w ogóle nie ma problemu, ale nie, trzeba się popisać błyskotliwością.
Rise of Empire - Wschodzące Imperium. Zamiast tego "Nowe imperium. Szmaragdowy sztorm", w oryginale "Nyphron Rising" oraz "The Emerald Storm". Tu chociaż trafione w 50% (Chociaż nie jestem pewien, czy autorowi chodziło o "sztorm"). Człowiek z google translate lepiej by sobie poradził, chyba że zatrudniają kogoś kto nawet internetu nie potrafi obsługiwać.
Dochodzimy do "Dziedzica Novrona", 3-ci omnibus, rozbitego na dwa tomy - nie ma to jak konsekwentność. Gratulacje. Ponadto, po co tłumaczyć oryginalny tytuł? Dajmy "ZDRADZIECKI PLAN", bo brzmi... zdradziecko... i złowrogo. Nijak ma się natomiast do oryginału "Wintertide", który odnosi się także do okoliczności, tła fabuły.
Ostatni tom, czyli "Percepliqui", przetłumaczono na "Pradawna stolica". Znowu mistrzostwo w upraszczaniu z myślą o tych co to poprzednich tomów nie czytali. Tylko po cholerę tłumaczyć w tytule czym jest Percepliqui, skoro ci co czytali poprzednie tomy doskonale znają znaczenie tej nazwy? Ci co nie czytali - po co im ta wiadomość?
Ręce opadają. Nie będę komentował poziomu ale dodam, że już mnie to drażni, szkoda tylko że nic w tej dziedzinie nie zmienia się od lat. Dział fantastyki cierpi na tym chyba najbardziej. Jest to nagminny proceder. Ciągnie się od lat 90-tych, gdy zaczęto wydawać kasety VHS z filmami zagranicznymi. Wesoła twórczość wydawców daje nam właśnie takie perełki.
Może zacząłby ktoś robić to z głową?
/endrant
Witam.
Nie mam bloga
Zaiste, jest to świetny tekst na wstępniak, skoro mam go już za sobą to podzielę się z Wami co mnie denerwuje już od dłuższego czasu przy wszelkiego rodzaju tłumaczeniach i spolszczeniach. Odnosi się to do książek, filmów i gier... ale opowiem na konkretnym przykładzie.
Polski rynek wydawniczy ma to do siebie, że uwielbia przekręcać nazwy (jak i kolejność). Tak samo ma się z wydanymi książkami autora Michael'a J. Sullivan'a.
Prószyński i S-ka wydało dwa pierwsze omnibusy, ale zamiast użyć ich tytułów zastępujecie je jednym z ksiąg, które zawierają.
Pierwszy omnibus powinien być tłumaczeniem "Theft of Swords" a mamy "Królewska krew. Wieża elfów" co jest kolejnym przeinaczeniem oryginalnych tytułów ksiąg - "The Crown Conspiracy" i "Avempartha". Czy tak trudno o dobór słów w języku polskim? Czy koronny spisek jest tak trudny do ogarnięcia? Avempartha jest nazwą własną, więc tu w ogóle nie ma problemu, ale nie, trzeba się popisać błyskotliwością.
Rise of Empire - Wschodzące Imperium. Zamiast tego "Nowe imperium. Szmaragdowy sztorm", w oryginale "Nyphron Rising" oraz "The Emerald Storm". Tu chociaż trafione w 50% (Chociaż nie jestem pewien, czy autorowi chodziło o "sztorm"). Człowiek z google translate lepiej by sobie poradził, chyba że zatrudniają kogoś kto nawet internetu nie potrafi obsługiwać.
Dochodzimy do "Dziedzica Novrona", 3-ci omnibus, rozbitego na dwa tomy - nie ma to jak konsekwentność. Gratulacje. Ponadto, po co tłumaczyć oryginalny tytuł? Dajmy "ZDRADZIECKI PLAN", bo brzmi... zdradziecko... i złowrogo. Nijak ma się natomiast do oryginału "Wintertide", który odnosi się także do okoliczności, tła fabuły.
Ostatni tom, czyli "Percepliqui", przetłumaczono na "Pradawna stolica". Znowu mistrzostwo w upraszczaniu z myślą o tych co to poprzednich tomów nie czytali. Tylko po cholerę tłumaczyć w tytule czym jest Percepliqui, skoro ci co czytali poprzednie tomy doskonale znają znaczenie tej nazwy? Ci co nie czytali - po co im ta wiadomość?
Ręce opadają. Nie będę komentował poziomu ale dodam, że już mnie to drażni, szkoda tylko że nic w tej dziedzinie nie zmienia się od lat. Dział fantastyki cierpi na tym chyba najbardziej. Jest to nagminny proceder. Ciągnie się od lat 90-tych, gdy zaczęto wydawać kasety VHS z filmami zagranicznymi. Wesoła twórczość wydawców daje nam właśnie takie perełki.
Może zacząłby ktoś robić to z głową?
/endrant


